Tragiczna śmierć grupy Diatłowa

Grupa Diatłowa

Na przełomie stycznia i lutego 1959 roku, grupa dziewięciu radzieckich studentów z Politechniki Uralskiej w Jekaterynburgu pod przywództwem Igora Diatłowa wyruszyła na wyprawę w góry Ural, której celem było zdobycie szczytu Otorten. Miała być to dla nich przygoda ich życia, ale wyprawa zakończyła się tragiczną śmiercią ośmiu z nich. Do dzisiaj okoliczności ich śmierci pozostają wciąż niewyjaśnione i są jedną z największych tajemnic Związku Radzieckiego.

W 1959 roku Związek Radziecki dotknięty był odwilżą po dekadach stalinowskich represji, a na czele kraju stał Nikita Chruszczow. W latach 50-tych ZSRR był także świadkiem eksplozji „turystyki sportowej”. Mieszanka narciarstwa, wspinaczki i innych aktywności nie była tylko formą zdrowego trybu życia, ale także ucieczki od codziennego życia, powrotem do natury i najlepszym sposobem na spędzenie czasu z przyjaciółmi z dala od wszechobecnych oczu państwa. Szczególną popularność zyskała sobie ona wśród studentów, którzy wybierali się w najdziksze regionu kraju.

Igor Diatłow, który przewodniczył wyprawie

Do takiej wyprawy przygotowywała się grupa dziewięciu studentów i absolwentów z Uralskiego Instytutu Politechnicznego w Jekaterynburgu (wówczas w Swierdłowsku). Pomimo młodego wieku, grupa składała się z doświadczonych członków uczelnianego klubu turystyczno-sportowego i uczestniczyła w jednej wyprawie.

Na czele wyprawy stanął 23-letni student wydziału radiowego – Igor Diatłow. Pozostałymi członkami wyprawy byli  21-Jurij Doroszenko (21 l.),  Ludmiła Dubinina (21 l.), Jurij Judin (22 l.), Zinajda Kołmogorowa (22 l.), Rustem Słobodin (23 l.), Nikołaj Thibeaux-Brignolle (24 l.), Jurij Krywoniszenko (24 l.) i Aleksander Kolewatow (25 l.). Do studentów również dołączył bardzo doświadczony przewodnik górski 37-letni Siemion Zołotariow.

23 stycznia 1959 roku grupa wyruszyła pociągiem z Jekaterynburga, by po dwóch dniach dotrzeć do miasta Iwdiel (obwód swierdłowski). Już w pierwszych dniach wyprawy Jurij Judin skarżył się na bólew nogach. W nadziei, że ból minie kontynuował wyprawę. N

Grupa Diatłowa na wynajętej ciężarówce w drodze do miasteczka Wiżaj

Następnego dnia wreszcie grupa dociera ciężarówką do wsi Wiżaj. To ostatnia zamieszkała wieś, z której wyruszą na szczyt Otorten. Niewysoki, bo zaledwie 1100 metrów n.p.m., ale jednocześnie uznawany za jeden z najbardziej niedostępnych, zwłaszcza zimą.

Dalszy plan wyprawy jest równie ambitny. Młodzi alpiniści-narciarze chcą następnie przedostać się na szczyt Ojkachahl, położony około 100 kilometrów na południe. Zakładają, że 12 lutego zjadą z powrotem do Wiżaj.

Czworo uczestników wyprawy. Od lewej: Thibeaux-Brignolle, Dubinina, Zołotarew i Kołmogorowa.

Po przenocowaniu, 27 stycznia wyprawa wyruszyła w stronę góry Otorten. Następnego dnia okazało się, że kontuzja Jurija jest bardziej poważniejsza niż przypuszczano. Z powodu zapalenia nerwu kulszowego prawej nogi, został zmuszony do powrotu do Wiżaju. Przed swoim wyjazdem rozdał pozostałym swoje rzeczy i sprzęt, oraz pożegnał się z przyjaciółmi życząc wszystkim powodzenia. Jurij nie był świadomy, że nieszczęsna kontuzja ocali mu życie i stanie jedyną osoba, która przeżyła.

Igor Diatłow (z lewej) przygląda się pożegnaniu Jurija Judina i Ludmiły Dubininej.

Grupa Diatłowa ruszyła dalej i początkowo wyprawa przebiegała bez zakłóceń. Trasa biegła przez zaśnieżone lasy, zamarznięte jeziora, by w końcu dotrzeć na tereny zamieszkiwane przez plemię Mansów. 31 stycznia rozbijają obóz nad rzeką Łowza. Zostawią w nim część rzeczy, które mają im się przydać w drodze powrotnej. Tyle wiadomo na pewno.

Członkowie grupy Diatłowa rozbijają obóz

Wieczorem 1 lutego grupa dotarła na zbocze góry Chołatczachl, w języku miejscowego ludu Mansów nazwa ta oznacza „Martwa Góra”. Ma to związek z faktem, że na nieporośniętym lasem wzniesieniu nie ma zwierząt.

Prawpopodobnie ostatnie zdjęcie grupy

Pierwotnie wyprawa planowała ominąć tę górę i przejść przez położoną nieopodal przełęcz. Z uwagi jednak na pogarszającą się pogodę, zboczyli z kursu i znaleźli się na zboczu góry, gdzie postanowili rozbić obóz i przeczekać złe warunki atmosferyczne.

Fotografia z akcji poszukiwawczej

Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami Diatłow po powrocie z góry Otorten miał wysłać znajomym telegram z zawiadomieniem o sukcesie wyprawy. Według planu ekspedycja miała powrócić do Wiżaju najdalej 12 lutego. Gdy do 20 lutego nie doczekano się żadnych wieści, Uralski Instytut Politechniczny na żądanie rodzin uczestników wyprawy wysłał pod górę Otorten ekspedycję ratunkową.  Potem dołącza do poszukiwań wojsko.

26 lutego 1959 roku ekipa ratownicza natrafiła na rozerwany namiot ekipy Igora Diatłowa, fot. Soviet investigators

26 lutego ekipa ratunkowa natrafiła na namiot wyprawy Diatłowa. Był poważnie uszkodzony, jego powierzchnia rozcięta – jak potem ustalono – od wewnątrz. Od namiotu prowadziły ślady stóp, kierujące się w stronę przeciwnego brzegu przełęczy i odległych o mniej więcej półtora kilometra sosen na krawędzi lasu, jednak po 500 metrach ślady te zniknęły pod śniegiem.

Gdy ratownicy dotarli do sosen, odnaleźli pod nimi szczątki małego ogniska oraz zwłoki Kriwoniszczenki i Doroszenki, bose i ubrane jedynie w bieliznę.

Ciało Diatłowa, fot. Soviet investigators

Podczas drogi powrotnej do namiotu odnaleziono w śniegu kolejno ciała Diatłowa (300 m od sosen), Słobodina (480 m) i Kołmogorowej (630 m). Pozy, w jakich ich znaleziono, wskazywały, że próbowali oni powrócić do namiotu.

Ciało Słobodina, fot. Soviet investigators

Badania ciał wskazały, że wszystkie pięć osób zmarło z powodu hipotermii – zamarzło na śmierć. Jedna z osób miała lekko pękniętą czaszkę, jednak zdaniem anatomopatologów nie było to obrażenie zagrażające życiu.

Ciało Ziny Kołmogorowej, fot. Soviet investigators

Po długich poszukiwaniach, 4 maja w położonym nieopodal jarze odnaleziono pod warstwą śniegu cztery pozostałe ciała.

Ciała Dubinina i Thibeaux-Brignolle

W tym przypadku zwłoki miały poważne obrażenia: Thibeaux-Brignolle miał strzaskaną czaszkę, zaś Zołotariow i Dubinina zmiażdżone klatki piersiowe (jak opisali patomorfolodzy, obrażenia przypominały te odnoszone podczas wypadków drogowych); dodatkowo brakowało języka i części twarzy Dubininy.

Ciała Zołotariowa i Kolewatowa

Ślady wskazywały, że członkowie ekspedycji byli zmuszeni nagle opuścić namiot. Pomimo że temperatura tamtej nocy wynosiła między -15 a -18 °C, część z nich była częściowo rozebrana, niektórzy byli boso bądź mieli założony tylko jeden but. W maju 1959 roku śledztwo w sprawie tragedii na przełęczy umorzono. Według ustaleń organów śledczych, w tym czasie w rejonie przełęczy nie stwierdzono przebywania nikogo innego poza członkami ekspedycji. Według oficjalnej wersji, przyczyną śmierci członków wyprawy było „działanie nieznanej siły”.

Co się stało naprawdę?

Wokół tragedii na przełęczy narosło wiele hipotez i teorii spiskowych. Członkowie rodzin ofiar założyli specjalną fundację, której celem jest ustalenie prawdy o tragicznych wydarzeniach w nocy 2 lutego 1959 roku.

9 marca 1959 roku. Pogrzeb członków grupy w Jekaterynburgu

Udało się ustalić w przybliżeniu chronologię zdarzeń. Nad ranem 2 lutego 1959 roku grupa wędrowców nagle, w pośpiechu opuściła namiot; zamiast rozwiązać go, przecięła jego bok. Studenci i przewodnik – część z nich ubrana, część w strojach mniej lub bardziej niekompletnych – dotarła do rosnącej około 1,5 km od namiotu wielkiej sosny, na krawędzi lasu, nieco poniżej namiotu. Pozostali tam przez około dwie godziny, rozpalając ognisko. Kompletnie ubrani wędrowcy pożyczyli niektóre części garderoby niekompletnie ubranym. Połamane gałęzie wskazywały, że studenci wspinali się na sosnę, prawdopodobnie by zobaczyć, co dzieje się z porzuconym namiotem. Być może lekkie pęknięcie czaszki jednego z nich było spowodowane upadkiem.

Gdy Kriwoniszczenko i Doroszenko zmarli z wyziębienia, Diatłow, Kołmogorowa i Słobodin podjęli próbę dotarcia do namiotu; cała trójka zamarzła po drodze. Pozostali, po zabraniu zmarłym niezbędnych części odzieży (Dubinina miała stopy owinięte spodniami Kriwoniszczenki), zdecydowali się skryć głębiej w lesie, gdzie, błądząc w mroku, wpadli do jaru. Thibeaux-Brignolle zginął od razu; wkrótce po nim na skutek wychłodzenia i odniesionych obrażeń zmarła Dubinina. Zołotariow, by ogrzać się, zabrał jej kurtkę; wkrótce jednak podzielił jej los. Niedługo potem z wyziębienia zmarł Kolewatow.

Nie udało się ustalić, dlaczego grupa doświadczonych i niejednokrotnie już podróżujących w podobnych warunkach wspinaczy nagle opuściła namiot i dlaczego przez mniej więcej dwie godziny nie odważyła się do niego powrócić. Pojawiło się kilka hipotez na ten temat:

Atak Mansów

Mansowie, poirytowani faktem, że wędrowcy wkroczyli na ich tereny, mogli w nocy zaatakować obozowisko, by przegonić intruzów. Jednak wcześniej podobnych zachowań w tym rejonie nie stwierdzano. Mansowie generalnie nie przejawiali agresji wobec nieuzbrojonych obcych wędrujących przez ich tereny, a dodatkowo nie stwierdzono żadnych śladów, wskazujących na to, że tragicznej nocy na przełęczy był ktokolwiek inny poza ekspedycją Diatłowa.

Lawina

Członkowie ekspedycji, słysząc w nocy podejrzany hałas, mogli uznać go za dźwięki nadchodzącej lawiny i w pośpiechu opuścić namiot. W powiązaniu z inną teorią, uważano, że nad obozowiskiem mógł w nocy przelecieć wojskowy samolot odrzutowy; hałas silnika mógł być błędnie zinterpretowany jako huk schodzącej lawiny. Jednakże stok, na którym ekspedycja rozbiła namiot, był zbyt płaski, by mogła z niego zejść lawina. Diatłow i Zołotariow – doświadczeni przewodnicy wysokogórscy – ustawili namiot ekspedycji w miejscu, gdzie zagrożenia lawinowego teoretycznie nie było. W miejscu tragedii nie było też żadnych śladów, wskazujących na zejście lawiny.

Wojskowe eksperymenty lub ćwiczenia

Członkowie innej ekspedycji, przebywającej w tym czasie 50 kilometrów na południe od przełęczy, opowiadali o dziwnych pomarańczowych kulach, jakie widzieli na niebie na północ od swojej pozycji. Dodatkowo, ubrania niektórych ofiar wykazywały znaczną radioaktywność. Członkowie rodzin ofiar twierdzili, że oddane im ciała miały nietypowy, pomarańczowy odcień skóry, a w rejonie Chołatczachlu znaleziono sporo części jakiegoś tajemniczego urządzenia. Przyczyniło się to do powstania hipotezy, jakoby w rejonie góry Otorten wojsko prowadziło loty ćwiczeniowe bądź testowało nowe samoloty odrzutowe bądź nowe rodzaje broni, co przyczyniło się do tragedii

Teoria ta została odrzucona przez wojskowych: choć obecnie nad rejonem Chołatczachlu przebiega cywilny korytarz powietrzny, w 1959 roku nie był on jeszcze wytyczony. Północny Ural leżał w głębi terytorium ZSRR i w jego pobliżu nie było żadnych baz lotniczych; rozmieszczone były one bliżej granic Związku Radzieckiego, by w razie zagrożenia móc je odeprzeć, nim dosięgnie ono terytorium ZSRR.

Najbliższa baza lotnicza znajdowała się w pobliżu Swierdłowska, ponad 600 km od miejsca tragedii. Stacjonujące tam wówczas samoloty Jak-9 i MiG-15 nie mają wystarczającego zasięgu, by dotrzeć w rejon góry Otorten i powrócić do bazy.

W miejscowości Iwdiel znajdowały się samoloty, ale były to cywilne maszyny An-2. Poligon, gdzie Armia Radziecka testowała nowe samoloty, mieścił się w mieście Żukowskij pod Moskwą. Nowe rodzaje uzbrojenia testowano zaś we Władimirowce pod Astrachaniem. Wojsko nie prowadziło żadnych testów w trudno dostępnych rejonach Uralu, gdzie odzyskanie ewentualnych szczątków maszyny bądź pocisku byłoby niezwykle trudne i kosztowne.

Radioaktywność obecna na ubraniach niektórych ofiar mogła być efektem przypadkowego skażenia w Uralskim Insytucie Politechnicznym. Źródłem skażenia był potas-40, rzadki izotop promieniotwórczy niestosowany do celów wojskowych. Tajemniczy odcień skóry ofiar, o jakim mówili członkowie ich rodzin, mógł być efektem oparzenia słonecznego lub zmian pośmiertnych. Tajemnicze części urządzenia odnalezione na górze okazały się częściami starej, nieużywanej od lat wieży radarowej.

Uszkodzenie twarzy Dubininy przypisano działaniom drapieżników, np. lisów. Nie ustalono w jaki sposób powstały obrażenia trzech ofiar znalezionych w jarze. Był on o wiele zbyt płytki (4-6 m), by przy wpadnięciu do niego ofiary mogły doznać takich obrażeń (strzaskanie czaszki i zmiażdżenie klatek piersiowych), obrażenia nie mogły również być efektem pobicia.

Do dziś oficjalnie nie ustalono dlaczego w środku nocy ofiary opuściły namiot, przez co wciąż pojawiają się nowe teorie spiskowe, zakładające np. działanie istot pozaziemskich. Pojawiła się też duża ilość informacji o rzekomym utajnieniu części dokumentów dotyczących dramatu na przełęczy oraz o zamknięciu terenu, gdzie doszło do tragedii przed osobami postronnymi. W rzeczywistości całość dokumentacji wypadku na przełęczy była i jest dostępna. Teren zaś zamknięto z obawy przed innymi podobnymi zdarzeniami.

W 1967 roku Jurij Jarowoj, dziennikarz ze Swierdłowska, napisał książkę „Wysszej katiegorii trudnosti” (ros. Высшей категории трудности), opartą na wydarzeniach grupy Diatłowa. Zebrał on również spory zbiór dokumentów i zdjęć związanych ze sprawą. Gdy w 1980 roku zginął w wypadku drogowym, jego zbiory zaginęły, co spowodowało pojawienie się kolejnych spiskowych teorii – choć jak się okazało same okoliczności wypadku nie budziły wątpliwości, a zawartość mieszkania mieszkającego samotnie Jarowoja po jego śmierci po prostu wywieziono w całości na wysypisko śmieci.

W 2013 roku Donnie Eichar, amerykański producent filmowy, wydał książkę Dead Mountain: The Untold True Story of the Dyatlov Pass Incident, w której postawił hipotezę, że za opuszczenie namiotu w panice przez uczestników wyprawy odpowiedzialne były infradźwięki. Generowane miały być one przez wiatr i ukształtowanie terenu, które stworzyło ścieżkę wirową von Kármána. Eichar wykluczył jednocześnie wojskowe i ponadnaturalne przyczyny wypadku.

27 kwietnia 2013 roku zmarł Jurij Judin, który dzięki niefortunnej kontuzji ocalił życie. Zgodnie z jego ostatnie wolą został 4 maja pochowany w Jekaterynburgu na Michajłowskim cmentarzu, w miejscu gdzie spoczywają ciała wszystkich uczestników wyprawy.

Lista nazwisk ofiar tragedii na Przełęczy Diatłowa, fot. narod.ru

Władze Związku Radzieckiego postanowiły upamiętnić miejsce, w którym zginęli i nazwali przełęcz „Przełęczą Diatłowa”

 


Literatura:

Donnie Eichar,  Dead Mountain: The True Story of the Dyatlov Pass Incident (Chronicle Books, October 22, 2013,

Keith McCloskey, „Mountain of the Dead: The Dyatlov Pass Incident”, The History Press Ltd, 1 July 2013

Irina Lobatcheva, Vladislav Lobatchev, Amanda Bosworth, „Dyatlov Pass Keeps Its Secret, Parallel Worlds’ Books, August 30, 2013

źródło: W mroku historii – Tragedia na Przełęczy Diatłowa

Reklamy

One thought on “Tragiczna śmierć grupy Diatłowa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s