Zamach na prezydenta Gabriela Narutowicza

Zamach Niewiadomskiego na prezydenta Narutowicza

16 grudnia 1922 roku – w warszawskiej galerii sztuki „Zachęta” z rąk Eligiusza Niewiadomskiego fanatyka Endecji, zginął Gabriel Narutowicz – pierwszy w historii prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Zamach wydarzył się zaledwie tydzień po tym, jak został wybrany przez Zgromadzenie Narodowe na głowę państwa i tylko 5 dni po zaprzysiężeniu. Zamach został poprzedzony nagonką prawicowej prasy i środowisk na prezydenta.

Gabriel Narutowicz (1865-1922) — pierwszy prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

9 grudnia 1922 r. w dniu wyboru prezydenta Narutowicza grupa posłów Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej ogłosiła komunikat informujący, iż będą walczyć przeciwko objęciu urzędu Prezydenta przez Gabriela Narutowicza.

Gazety prawicowe podgrzewały nacjonalistyczne nastroje, a gazety endeckie opublikowały oświadczenie Komisji Parlamentarnej Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej, zapowiadające przeciwstawianie się legalnemu i zgodnemu z konstytucją wyborowi.

Nie szczędzono epitetów i inwektyw nowemu wybranym prezydentowi, nazywając go: „masonem”, „niewierzącym emigrantem”, „nie znającym stosunków w Polsce”, „elektem żydowski”, „ten co obraża naród polski”, „złodziejem”, „żydowskim pachołkiem” [1]. Ponadto, zarzucano mu pokrewieństwo z Piłsudskim i sugerowano, że to dzięki temu Narutowicz został wybrany prezydentem.

Prawicowe i antysemickie stowarzyszenie „Rozwój” wydało odezwę wzywającą do czynu, a Chrześcijański Związek Jedności Narodowej w dniu 10 grudnia opublikował oświadczenie zapowiadające bojkot władzy powołanej przez mniejszości narodowe. 11 grudnia zaprzysiężono Gabriela Narutowicza na prezydenta.

Gabriel Narutowicz po złożeniu przysięgi na urząd Prezydenta

Przekazanie władzy przez naczelnika państwa Józefa Piłsudskiego zaprzysiężonemu prezydentowi Gabrielowi Narutowiczowi odbyło się 14 grudnia o godz. 12:00 w Belwederze. Podczas tego wydarzenia obecni byli przedstawiciele najwyższych władz Polski – marszałek Sejmu Maciej Rataj, marszałek Senatu Wojciech Trąmpczyński i prezes Rady Ministrów Julian Nowak. Sporządzono i podpisano stosowny Akt przekazania władzy.

Gabriel Narutowicz z Józefem Piłsudskim

Józef Piłsudski wzniósł jako pierwszy toast na cześć nowego, pierwszego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej:

„Panie Prezydencie Rzeczypospolitej! Czuję się niezwykle szczęśliwy, że pierwszy w Polsce mam wysoki zaszczyt, podejmowania w moim jeszcze domu i w otoczeniu mojej rodziny, pierwszego Obywatela Rzeczypospolitej Polskiej. Panie Prezydencie! Jako jedyny oficer polski czynnej służby, który dotąd przed nikim nie stawał na baczność, staję oto na baczność przed Polską, którą Ty reprezentujesz wznosząc toast: Pierwszy Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej niech żyje!”[2]

Ostatnie słowa marszałek Piłsudski wypowiedział faktycznie stojąc na baczność. Wymowa i znaczenie toastu miało szerszy wymiar. Toast był przeznaczony nie tyle dla obecnych, co dla opinii publicznej. Okazanym szacunkiem Piłsudski starał się podkreślić znaczenie urzędu Prezydenta.

Piłsudski liczył na uspokojenie nastrojów, a Narutowicz z kolei żywił nadzieję, iż zdoła powołać rząd, któremu udzielą poparcia wszystkie grupy i stronnictwa reprezentowane w parlamencie.

15 grudnia  był faktycznie pierwszym dniem urzędowania prezydenta Gabriela Narutowicza w Belwederze. Wśród przyniesionej rano korespondencji było kilka listów prywatnych, w tym kilka anonimów.

Pierwszy anonim nadszedł 10 grudnia 1922 r. z Warszawy:

„Warszawa 10 grudnia 1922 roku.

Szanowny Panie ministrze! Wobec wyboru pana ministra na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej głosami lewicy i mniejszości narodowych, bloku nam wrogiego, będąc pewnymi, że pan minister będzie ugodowcem, będzie zmuszony wywdzięczać się blokowi mniejszości, że p. minister nie stworzy rządu o silnej ręce, rządu, że tak powiemy, poznańskiego, wreszcie, że pan minister śmiał przyjąć ofiarowaną sobie kandydaturę, grozimy panu ministrowi jak najfantastyczniejszym mordem politycznym. Z poważaniem polski faszysta”[3]

Drugi list-anonim z 11 grudnia 1922 był wysłany z Wilna:

„Warszawa, Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Panu ministrowi Narutowiczowi do rąk własnych.

Panie Ministrze! Dosięże Pana kara śmierci o ile Pan natychmiast nie złoży godności Prezydenta !! ! dnia 10.XII.22. Patriota.”[4]

Kolejny wśród anonimów była koperta zaadresowana po francusku Monsieur le Président République Polonaise Gabriel Narutowicz, Varsovie-Warszawa-Belweder. Na znaczku odciśnięty był stempel pocztowy Lwów 2, 12.XII.22. W kopercie znajdowała się kartka następującej treści:

„Pozostaje Panu do oznaczonego terminu już tylko 4 doby i godzin 20. Przypominam, że grozi Panu śmierć naturalna z powodu ataku sercowego. Czas zrobić testament. Pozdrowienia. Zawiadomienie trzecie.”[5]

Był to już trzeci anonim grożący Gabrielowi Narutowiczowi śmiercią. Umiarkowany w słowach i poglądach Narutowicz chciał pogodzić skłócone obozy i budować szeroką koalicję, wyciągał rękę do niedawnych rywali. Choć dostawał anonimy z pogróżkami, nikt nie wierzył, że w niepodległej Polsce możliwe jest zabicie prezydenta – dopóki się to nie stało.

Eligiusz Józef Niewiadomski (1869 – 1923 tamże) – polski malarz,, sympatyk prawicowej Endecji , zabójca Narutowicza

16 grudnia 1922 roku, pierwszy prezydent odrodzonej Polski, Gabriel Narutowicz otworzył wystawę i w towarzystwie premiera Juliana Nowaka i prezesa Zachęty Karola Kozłowskiego rozpoczął zwiedzanie.

We wnętrzach było zimno i goście pozostali w płaszczach. Panowie, prowadząc niezobowiązującą rozmowę, zatrzymali się przed obrazem Teodora Ziomka „Krajobraz zimowy”.

Za plecami Narutowicza stanął malarz i sympatyk prawicowej Endecji Eligiusz Niewiadomski. Przyłożył do jego pleców rewolwer i oddał trzy strzały. Niewiadomski został zatrzymany natychmiast m.in. przez wiceprezesa galerii Edwarda Okunia. Poddał się bez oporu i został uwięziony.

Nagłówek Kurjera Lwowskiego z 18 grudnia 1922 r. o zamordowaniu prezydenta Gabriela Narutowicza

Śmierć prezydenta sparaliżowała działanie najważniejszych państwowych instytucji, ponieważ nie było procedur wskazujących osoby odpowiedzialne za przejęcie władzy. Mimo że prasa i politycy endecji widzieli w Niewiadomskim raczej bohatera, niż zamachowca, dążono do uspokojenia nastrojów.

17 grudnia 1922 zabalsamowane ciało prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – Gabriela Narutowicza, zostało wystawione w sali audiencyjnej Belwederu. O godz. 10:00 kapelan prezydenta ks. Tokarzewski wraz z zaproszonym przez niego duchowieństwem odprawił prywatną mszę przy zwłokach dla rodziny prezydenta i najbliższych przyjaciół.

Gabriel Narutowicz pozostawił wdowę Ewę z Krzyżanowskich oraz syna Stanisława Józefa i córkę Annę.

19 grudnia 1922 – Wyprowadzenie trumny z Belweder

19 grudnia 1922 roku w ostatniej drodzę pierwszego prezydenta, żegnało blisko pół miliona osób. Kondukt żałobny z Belwederu do Zamku Królewskiego przejechał Alejami Ujazdowskimi, Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem.

Warta honorowa przy trumnie zamordowanego Gabriela Narutowicza

Trumnę złożono w Sali Rycerskiej Zamku Królewskiego – w ciągu dwóch dni pozostałych do pogrzebu hołd prezydentowi oddało kilkaset tysięcy obywateli nowo odrodzonej Polski.

22 grudnia 1922 – złożenie zwłok prezydenta Gabriela Narutowicza do grobu w katedrze św. Jana.

22 grudnia ciało prezydenta złożono w podziemiach pobliskiej katedry św. Jana. Mszę odprawił kardynał Aleksander Kakowski, a w swoim kazaniu ksiądz profesor Antoni Szlagowski mówił o zamachowcu jako o:

„zbrodniczej ręce, która targnęła się na nietykalną osobę pierwszego Urzędnika w Państwie, sponiewierała dostojeństwo Rzeczpospolitej, zdeptała cześć, zniesławiła imię Polski w świecie”. [6]

We mszy uczestniczył też nowo wybrany (20 grudnia) prezydent II Rzeczpospolitej – Stanisław Wojciechowski. Wyboru dokonywało – nie tak jak dzisiaj w wyborach powszechnych – Zgromadzenie Narodowe (połączone izby parlamentu sejmu i senatu). Wojciechowski zebrał większość głosów, dzięki poparciu tych samych stronnictw politycznych co Narutowicz (ludowcy, centrum, mniejszości narodowe). Z ław poselskich stronnictw lewicowych po ogłoszeniu wyników rozległ się w kierunku posłów prawicowych znamienny okrzyk: „Kiedy go zabijecie?”.

Proces Eligiusza Niewiadomskiego rozpoczął się dwa tygodnie później po zamachu 30 grudnia 1922 roku w sali Kolumnowej Sądu Okręgowego w Warszawie – śledztwo wykazało, że był zwolennikiem skrajnej prawicy, działał sam, a do Zachęty wszedł bez problemu, ponieważ był jednym z członków rzeczywistych Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Niewiadomski zeznał, że:

„strzały, od których padł Prezydent Narutowicz, pierwotnie nie dla niego były przeznaczone. Miał od nich zginąć Józef Piłsudski, Naczelnik Państwa”.

Jego obrońca Stanisław Kijeński zamierzał wykorzystać proces do moralnej rehabilitacji zabójstwa dokonanego przez Niewiadomskiego, które to morderstwo acz straszne, było konieczne, a sam Niewiadomski „był mścicielem krzywd zdrowej większości narodu, zagrożonej przez Piłsudskiego, lewicę, Żydów i masonów”. Niewiadomski nie uchylał się od winy, ale nie okazał skruchy, wręcz apelował o skazanie na karę śmierci. Jego proces trwał 10 godzin – o godzinie 20.35 ogłoszono wyrok skazujący Niewiadomskiego na karę śmierci.

Rozstrzelano go 31 stycznia 1923 roku na stokach Cytadeli Warszawskiej. Co znamienne rodzina zamordowanego zwróciła się do nowego prezydenta Stanisława Wojciechowskiego o akt łaski dla zabójcy, ten jednak z przysługującego przywileju nie skorzystał, pod wyrokiem dopisując: „Ani w sumieniu, ani w aktach nie znajduję motywów do zmiany wyroku sądowego”.

Grób Gabriela Narutowicza w podziemiach Bazyliki Archikatedralnej Św. Jana Chrzciciela w Warszawie

Według historyków Waldemara Łazugi i Janusza Pajewskiego zabójstwo Narutowicza nie było wynikiem tylko urojeń politycznych zamachowca, to nie była: „wyłącznie zbrodnia Niewiadomskiego, psychicznie chorej jednostki. Odpowiedzialność moralna obciąża wszystkich tych, którzy wytworzyli w Polsce atmosferę dzikiej, namiętnej nienawiści”.


Literatura:

Marek Ruszczyc: Strzały w „Zachęcie”. Katowice: Śląsk, 1987.

Danuta Pacyńska: Śmierć prezydenta. Warszawa: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, 1965.

Marian Marek Drozdowski: Gabriel Narutowicz: prezydent RP we wspomnieniach, relacjach i dokumentach. Warszawa: Oficyna Wydawnicza Rytm, 2004

Józef Sanojca: Winowajcy zbrodni: uwagi o zamordowaniu ś. p. prezydenta Narutowicza. Warszawa: A. Fiderkiewicz i E. Rudziński, 1923.

Wojciech Roszkowski: Najnowsza historia Polski 1914-1945. Warszawa: Świat Książki, 2003.

Patryk Pleskot, Niewiadomski. Zabić Prezydenta. Warszawa 2012

Przypisy:

[1]. Czesław Brzoza, Andrzej Leon Sowa: Historia Polski 1918-1945. Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2006, s. 268.

[2] M. Ruszczyc, Strzały w Zachęcie, Katowice 1987, s. 158.

[3] D. Pacyńska, Śmierć prezydenta, Warszawa 1965, s. 101.

[4] D. Pacyńska, s. 102.

[5] . Ruszczyc, Strzały w Zachęcie, Katowice 1987, s. 145.

[6] M. Ruszczyc, Strzały w Zachęcie, Katowice 1987, s. 195.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s