Masakra nankińska

ciała zamordowanych podczas masakry nakińskiej 1937

Ciała ofiar masakry

13 grudnia 1937 roku – po zdobyciu miasta Nankin w Chinach, armia japońskia pod dowództwem generała Iwane Matsui rozpoczęła masakrę na ludności chińskiej. Przypuszcza się, że od grudnia 1937 do stycznia 1938 r., śmierć poniosło wówczas od 50 tys. do 400 tys. osób. Japonia oficjalnie nigdy nie przeprosiła za te zbrodnie. To wydarzenie na zawsze zmieniło stosunki chińsko-japońskie i do tej pory jest jednym z największych punktów spornych w relacjach obu państw.

Po incydencie mukdeńskim 18 września 1931 Japonia zajęła Mandżurię. Utworzono z niej marionetkowe państwo zwane Mandżukuo, na czele którego Japończycy postawili Puyi, ostatniego cesarza Chin z mandżurskiej dynastii Qing, jednak rzeczywistą władzę posiadały tylko japońskie władze okupacyjne. Cesarstwo Japońskie dążyło do dalszej ekspansji w tym regionie. Od 1927 Nankin został siedzibą rządu Kuomintangu. W tym samym roku komuniści rozpoczęli zbrojne powstanie, co doprowadziło do wybuchu wojny pomiędzy rządem Czang Kaj-szeka a komunistyczną partią Mao Tse-tunga. Japonia postanowiła wykorzystać ten polityczny zamęt w Chinach

7 lipca 1937 roku japońskie wojsko zajęło zwrotnicę kolejową w pobliżu Pekinu jako karę za niespełnienie ich żądań i sprowokowali Chińczyków do ataku.  Dlaczego Japonia w ogóle zajęła tę zwrotnicę oraz most Marco Polo? Oskarżyli stronę chińską o porwanie jednego z japońskich żołnierzy i przetrzymywanie go w pobliskiej twierdzy Wanping. Chcieli więc wkroczyć tam i przeszukać teren w poszukiwaniu swojego żołnierza, na co kategorycznie nie zgodziła się armia Kuomintangu. Japonia zaczęła więc kawałek po kawałku zajmować sporne tereny, na co Chińczycy odpowiedzieli zdecydowanym ogniem.

Jak się później okazało, ten brakujący japoński żołnierz nie został wcale porwany przez Chińczyków – brakujący szeregowiec po prostu oddalił się od oddziału “za swoją potrzebą” i potem do niego wrócił. Było już jednak za późno na cokolwiek, konflikt rozpoczął się na dobre. Rzekome ostrzelanie japońskich oddziałów przez komunistów na moście Marco Polo koło Pekinu dało pretekst do inwazji na Chiny, co przerodziło się w II wojnę chińsko-japońską.

Kampania, której trwanie japoński szef sztabu Sugiyama Hajime przepowiadał na trzy miesiące, okazała się przedsięwzięciem nadspodziewanie ciężkim. Nowa armia chińska, tworzona przez Czang Kaj-szeka przy pomocy oficerów niemieckich, choć ustępująca znacznie japońskiej pod względem wyszkolenia i uzbrojenia, broniła się ze wszystkich sił.

W Szanghaju wspierani przez mieszkańców żołnierze chińscy stawiali opór przez trzy miesiące, aż do listopada, czyli przez czas, który według Tokio miał wystarczyć do złamania całego ogromnego kraju. Szanghaj w trakcie oblężenia został niemalże całkowicie zniszczony wskutek nalotów. Ostatecznie miasto padło 11 listopada 1937, a wojska japońskie skierowały się na Nankin.

Tu znajdowała się relikwia narodowa, grób Sun Yat-sena – przywódcy kuomintangowskiej rewolucji. Po upadku długo broniącego się Szanghaju miasto stanęło w obliczu bezpośredniej inwazji. Nadzorujący ewakuację centralnych instytucji, bezcennych skarbów kultury i złota Czang Kaj-szek po długich wahaniach zarządził obronę stolicy, choć jako głównodowodzący nie zamierzał się w niej zamykać.

Na czele garnizonu stanął generał Dang Shengshi, który publicznie zapowiedział, że zwycięży lub zginie, w skierowanym zaś do żołnierzy rozkazie oznajmił, iż “nasza armia musi walczyć tak, by bronić każdego skrawka ziemi. Jeśli ktokolwiek nie wypełni tego rozkazu i się wycofa, zostanie surowo ukarany”. Rzeczywistość wyglądała jednak zupełnie inaczej..

Przez miasto przeciągały stale kolumny pokonanych, często zdemoralizowanych wojsk chińskich, którym niełatwo było przywrócić wartość bojową. 7 grudnia miał miejsce silny nalot japoński, informacje o opuszczeniu stolicy przez Czanga (odleciał wraz z żoną 8 grudnia) spotęgowały tylko panikę. Według niektórych autorów, chińską metropolię opuściła niemal połowa mieszkańców, ale ciągły napływ uchodźców przywrócił dawną liczbę ludności, która sięgała siedmiuset tysięcy.

Na początku grudnia Japońska Armia Centralnych Chin była już na przedmieściach Nankinu. 9 grudnia japońscy wojskowi wystosowali propozycję, by miasto poddało się w ciągu 24 godzin. Zrzucono deszcz japońskich ulotek, w których generał Iwane Matsui zapowiadał, że będzie “surowy i bezwzględny dla stawiających opór” ale “życzliwy i wspaniałomyślny dla niewalczących oraz dla żołnierzy chińskich, którzy nie podejmą wrogich kroków wobec Japonii”. Kapitulować należało do następnego dnia, inaczej miały zostać “otwarte wrota wszelkim okropnościom wojny”.

Generał Dang formalnie zignorował ultimatum, ale po cichu – wspierany przez obecnych w Nankinie cudzoziemców, którzy chcieli uniknąć oblężenia – starał się wynegocjować rozejm. Zdało się to na nic, przemówiła więc ciężka artyleria i bomby, które do tego stopnia złamały chińskiego dowódcę, że wydał rozkaz odwrotu i w nocy z 11 na 12 grudnia zbiegł na drugi brzeg Yangzi do Pukou, gdzie i tak już wdzierali się Japończycy.

Naloty zniszczyły mosty. W ciemnościach, oświetlonych przez płomienie (w bramie Ichang, będącej główną arterią ewakuacyjną, nastąpiła eksplozja amunicji) rozgrywały się dantejskie sceny.

Po długotrwałym ostrzale z ciężkiej artylerii oraz ciągłych nalotach bombowych 12 grudnia broniące się jeszcze wojska chińskie wycofały się na drugi brzeg rzeki Jangcy. Część z nich porzuciła broń oraz mundury i skryła się wśród cywilów. Inni schronili się w Międzynarodowych Strefach Bezpieczeństwa.

13 grudnia 1937 roku, do Nankinu wkroczyła armia japońska z Iwane Matsui na czele

13 grudnia Japończycy wkroczyli do Nankinu. Rozpoczęła się rzeź jeńców wojennych i ludności cywilnej. Przez prawie sześć tygodni w mieście grupy zdemoralizowanych i pijanych żołnierzy siały powszechny terror – gwałcili, rabowali i mordowali.

Japońscy ścinali głowy jeńców oraz cywilom

Japońscy żołnierze urządzali sobie zawody polegające na ścinaniu głów samurajskim mieczem. Dla zabawy podpalali żywcem tysiące ofiar a gdy im się to znudziło, to pozostałą przy życiu ludność cywilną zakopywali żywcem. Japończycy dopuścili się nawet do 80 tysięcy gwałtów. Większość chińskich kobiet stała się przedmiotem brutalnych gwałtów zbiorowych na oczach ich dzieci i mężów. Często wciskano im do ciała kije, bagnety i inne przedmioty.

Na zdjęciu 11 kobiet ofiar masakry nakińskiej. Kobiety zostały zgwałcone, a następnie zamordowane, w tym nastoletnie dziewczynki

Nie oszczędzono nawet małych dziewczynek(w wieku 5-13 lat, które po gwałtach palono żywcem lub wysyłano do domów publicznych gdzie dokonywano kolejnych gwałtów. Najgorszy los jednak czekał nastoletnie dziewczęta – te wg. odtajnionych dokumentów były gwałcone nawet po 20 razy w ciągu doby, okaleczano je, kazano jeść odchody żołnierzy, po czym bito je do nieprzytomności, a dopiero następnie “okazywano im łaskę” i wysyłano do domów uciech dla żołnierzy.

Ofiary masakry nankińskiej chowani żywcem

Zdemoralizowane wojsko rewidowało każdego przechodnia, jaki im się nawinął. Kto nie miał żadnych kosztowności lub pieniędzy, był z miejsca zabijany bagnetem lub samurajskim mieczem. Włamania do mieszkań i rabowanie wszystkiego co się da wtopiło się w codzienne wydarzenia.

W Nankinie mieszkało wielu obcokrajowców, w tym zachodni misjonarze. Wielu z nich było naocznymi świadkami tragedii ludności chińskiej. Dzięki nim istnieją świadectwa tych zbrodni, np. zapiski Johna Rabe oraz Minnie Vautrin. Jednemu z księży, Johnowi Magee, udało się nakręcić film i zrobić zdjęcia dokumentujące zdarzenia nankińskie. W ambasadach, a głównie w dwóch: amerykańskiej i niemieckiej, utworzono tzw. Międzynarodowe Strefy Bezpieczeństwa, gdzie chronili się ocalali z masakry. Przypuszcza się, że w okresie masakry nankińskiej życie straciło nawet 400 tysięcy ludzi. Nankin stał się później stolicą marionetkowego państwa chińskiego, rządzonego przez chińskiego kolaboranta Wang Jingweia

Oficjalnie Japonia nie przeprosiła za zbrodnie popełnione w Chinach w tamtym okresie, niektórzy japońscy eksperci starali się też np. manipulować danymi nt. masakry, sprowadzając tym samym liczbę ofiar do kilkunastu tysięcy.

Iwane Matsui (1878 – 1948) – japoński generał, odpowiedzialny za ludobójstwo w Nankinie

Po kapitulacji Japonii w II wojnie światowej wielu zbrodniarzy, w tym Iwane Matsui odpowiedzialnych za masakrę zostało postawionych przed Międzynarodowym Trybunałem Do Spraw Dalekiego Wschodu w Tokio pod zarzutem dopuszczania się zbrodni ludobójstwa.

Matsui oskarżono go o zbrodnię wojenną oraz niepodjęcie żadnych kroków zmierzających do powstrzymania rzezi cywilów i jeńców wojennych w Nankinie. Matsui jako triumfator wjechał do Nankinu 17 grudnia i pozostał tam przez ok. 5-7 dni.

Przez ten czas wiedział o zbrodniach dokonywanych przez jego żołnierzy i nic z tym nie zrobił, pozwalając tym samym na dalsze ludobójstwo. Został uznany za winnego zbrodni i skazany na powieszenie, wyrok wykonano w tokijskim więzieniu Sugamo – w chwili śmierci miał 70 lat.

Dokładna liczba ofiar do dziś jest przedmiotem sporów, rzutujących na stosunki chińsko-japońskie. Japońscy negacjoniści sprowadzają tę liczbę do kilku tysięcy, a nawet kilkuset ofiar. Japońskie dokumenty informują o 227,4 tys. pogrzebanych ofiar. Przypuszcza się jednak, że resztę ciał pogrzebały rodziny lub spalili na stosie japońscy żołnierze. Iris Chang w pracy „The Rape of Nanking. The Forgotten Holocaust of World War II” z 1997 roku, przypuszcza, że po uwzględnieniu tych ofiar łączna liczba zamordowanych wyniesie około 350 tysięcy.

Pomnik upamiętniający ofiary masakry nankińskiej

Obecnie w Nankinie stoi mauzoleum ofiar masakry. Po wojnie kontrowersje zaczęło wzbudzać przedstawianie zarówno tej, jak i innych zbrodni wojennych w japońskich podręcznikach do historii. Po wygraniu wyborów w 1955 przez Partię Liberalno-Demokratyczną w Japonii zakazano pisania o zbrodni nankińskiej w szkolnych podręcznikach do historii. Spotkało się to z ostrą reakcją ze strony Chin i Tajwanu.

W kwietniu 2005 doszło w mieście Shenyang (północno-wschodnie Chiny) do antyjapońskich demonstracji, podczas których żądano wycofania obowiązujących w japońskich szkołach podręczników do historii, gdyż przedstawiają fałszywy obraz wojny.


Literatura:

Jakub Polit: Smutny kontynent. Z dziejów Azji wschodniej w XX wieku. Kraków: Arcana, 2002.

Iris Chang, „The Rape of Nanking The Forgotten Holocaust of World War II”, Nowy Jork, Penguin Books, 1997.

Joshua A. Fogel, The Nanjing Massacre in History and Historiography. 2000

źródło: Histmag.org – Masakra nankińska: ludobójstwo, wina i pamięć

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s