3 Komentarze

Zamieszki krakowskie 1923 r.

Zamieszki krakowskie

6 listopada 1923 roku – miał miejsce w Krakowie strajk generalny, który przerodził się w później zamieszki i krwawe starcia robotników z policją i wojskiem. Robotnicy walczyli o sprawiedliwość społeczną, prawa pracownicze i swobody obywatelskie. Zginęło wówczas 15 robotników, 3 cywilów niebiorących udział w walkach oraz 14 żołnierzy. Dziś mało kto pamięta, że w II RP wojsko i policja również strzelało do obywateli.

Kryzys ekonomiczny, jaki dotknął Europę na początku lat 20., spowodował falę robotniczych wystąpień. Ich kulminacja w II Rzeczypospolitej nastąpiła w roku 1923. Odbyło się wtedy ponad 1200 strajków, w których bezpośrednio uczestniczyło prawie milion osób. Większość z nich kończyła się pełną realizacją postulatów pracowniczych. Protesty wynikały z pogarszającej się sytuacji ekonomicznej w kraju.

Głównym problemem młodego państwa był brak pieniędzy, który wobec ciągle rosnących wydatków, władze rekompensowały ich masowym dodrukowywaniem. Rosnący obieg waluty, nie mającej pokrycia w towarach, powodował wzrost inflacji. Początkowo nakręcała ona młodą polską gospodarkę, jednak przejście do hiperinflacji było ciężarem, jakiego społeczeństwo nie mogło wytrzymać. Błyskawiczna utrata wartości pieniędzy powodowała, iż podwyżki pensji nie nadążały za wzrostem cen produktów pierwszej potrzeby.

Pod wpływem protestów wynagrodzenia zaczęto wypłacać pracownikom co dwa tygodnie, później co tydzień, a w niektórych zakładach nawet w formie dniówek. Mimo to płace realne zmalały nawet o połowę. Akcje strajkowe obejmowały nie tylko robotników. Od początku roku protesty podejmowali m.in. drukarze, czeladnicy piekarscy, pracownicy zakładów metalowych (m.in. w zakładach Zieleniewskiego), stróże kamienic, urzędnicy bankowi, a nawet pracownicy krakowskich teatrów i operetki.

Sytuacja ekonomiczna jeszcze bardziej zaczęła pogarszać się od maja 1923 roku, gdy ponadpartyjny rząd Władysława Sikorskiego zastąpił prawicowy gabinet tzw. Chjeno-Piasta, czyli koalicji Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej (ugrupowania endeckie i chadeckie) oraz PSL Piast (skupiającego bogatych chłopów).

Partie te reprezentowały interesy zamożniejszej część społeczeństwa: przedsiębiorców, ziemiaństwa czy kupców. Dla nich inflacja była do pewnego stopnia korzystna. Sprzyjała eksportowi oraz umożliwiała przenoszenie kosztów produkcji i dystrybucji towarów na społeczeństwo. Rząd Wincentego Witosa, tylko przez cztery ostatnie miesiące 1923 roku, dodrukował gigantyczną ilość pieniędzy podwajając ich ilość w obiegu.

W Krakowie zbliżała się zima, szaleli spekulanci – w sklepach nie tylko nie można było dostać mięsa czy mąki, ale również tak niezbędnego towaru jak węgiel. Władze dawnej stolicy Polski zupełnie nie dawały sobie rady z brakami w aprowizacji. Na skutek nieudolnego działania władz i wspomnianej już spekulacji, ceny żywności w Krakowie były jednymi z najwyższych w kraju. Mieszkańcy zaczęli coraz bardziej dobitnie manifestować swoje niezadowolenie.

W przeciągu kilku jesiennych tygodni przez miasto przetoczyła się gwałtowna fala strajków. Coraz bardziej dramatyczna sytuacja ekonomiczna spowodowała, że 29 października 1923 roku w Krakowie rozpoczął się strajk powszechny. Robotnicy przestali pracować, motorniczowie zatrzymali swoje tramwaje, a wojsko w koszarach czekało na rozkazy. Pomimo kilku incydentów, akcja protestacyjna zakończyła się spokojnie już o godzinie trzynastej.

3 listopada sytuacja znowu się zaogniła. Na wspólnym wiecu Centralny Komitet Wykonawczy Polskiej Partii Socjalistycznej oraz Komisja Centralna Związków Zawodowych wspólnie proklamowały strajk powszechny, planując jego rozpoczęcie na 5 listopada.

5 listopada sytuacja była napięta, co chwile dochodziło do większych lub mniejszych prowokacji ze strony władz. W tłum zebranych wjechali żołnierze na koniach, którym nakazano rozgonić zgromadzonych, bijąc ich szablami na płasko. Ci odpowiedzieli atakując żołnierzy i konie stalowymi prętami, 20 żołnierzy zostało rannych. Nieliczne jeszcze starcia kończyły się sukcesami robotników i ustępstwami władz. Dzięki temu pierwszy dzień strajku przebiegł stosunkowo spokojnie.

Jeszcze w nocy z 5 na 6 listopada 1923 roku przyszła z Warszawy decyzja o kategorycznym zakazie dużych zgromadzeń w lokalach zamkniętych. A tymczasem właśnie tego dnia, w Domu Robotniczym, miał odbyć się kolejny wiec.

O świcie budynek został otoczony zwartym kordonem wojska i policji. Z jednej strony stali ściągnięci z okolic Krakowa żołnierze, a z drugiej robotnicy, śpiewający socjalistyczne pieśni. Prędzej czy później musiało dojść do przesilenia. Jak to często w takich wypadkach bywa, nie wiadomo, kto pierwszy zaczął strzelać. Zginęło kilka osób.

Blokada policyjna została złamana po brawurowej akcji Wincentego Pietrzaka, który wjechał w nią wozem wyładowanym kapustą. Funkcjonariusze publiczni zostali obrzuceni nie tylko kamieniami, ale również kapustą pochodzącą ze wspomnianego wozu. Większość żołnierzy zastała bardzo prędko rozbrojona.

Nie było to szczególnie trudne, ponieważ jak się potem okazało byli to w większości rekruci. W ten sposób robotnicy zdobyli pokaźne zapasy broni. Cześć żołnierzy zaczęła się wycofywać, a część otworzyła do robotników ogień. Od tej chwili rozpoczęła się już regularna walka. Po obu stronach padli zabici i ranni.

Po raz kolejny sytuacja stała się zarówno śmieszna jak i straszna. Od strony krakowskich plant nadjechała kawaleria. Dalszy rozwój wypadków pokazał, że był to jeden z najgorszych pomysłów strony rządowej. Okazało się, bowiem, że jeszcze przed rozpoczęciem ruchawki, ulicę przed Domem Robotniczym polano wodą z beczkowozów.

Ułani galopujący ulicą Dunajewskiego, zaczęli się ślizgać na mokrym bruku. Konie połamały nogi, żołnierze wylądowali na ziemi, a ludzie rzucili się do spontanicznego rozbrajania. Robotnicy zdobyli tylko jeszcze więcej broni. Na ulicy Basztowej wpadł w pułapkę samochód pancerny „Dziadek” typu Garford-Putiłow. Nie było w tym nic dziwnego. Wóz ten nadawał się nieźle do walki na otwartym polu, ale zupełnie nie radził sobie w terenie zabudowanym. Do tego wytrawni stratedzy walk ulicznych poskąpili mu stosownego wsparcia piechoty.

Władze błyskawicznie wprowadziły do akcji pozostałe dwa wozy pancerne. Nie wiadomo jak skończyłyby się wydarzenia krakowskie, gdyby nie władze PPS. Od pierwszych chwili podjęły one próby rozmów z władzami, celem załagodzenia sytuacji. Równolegle zaczęli studzić nazbyt gorące robotnicze głowy. Szczególnie, że coraz większe rzesze mieszkańców Krakowa zaczęły popierać robotników.

Około godziny 13, posłowi PPS Zygmuntowi Markowi udało się nawiązać kontakt telefoniczny z ministrem spraw wewnętrznych Władysławem Kiernikiem. Podczas gwałtownej wymiany zdań zażądał on między innymi wycofania wojsk z Krakowa. Wobec groźby ogarnięcia rozruchami całego miasta, władze przystały na ten warunek i zawarto tymczasowy rozejm.

Chociaż w robotniczej niewoli znajdowało się 200 żołnierzy i 180 policjantów, a dotychczasowy rozwój wydarzeń wskazywał na osiągnięcie pewnych sukcesów, to władze PPS nie miały zamiaru kontynuować walk. Za dzień lub dwa do Krakowa musiały przybyć posiłki wojskowe, a wtedy sytuacja mogła wymknąć się spod kontroli. Mogło paść więcej ofiar. Dlatego też rozpoczęto proces rozbrajania własnych ludzi.

Przeprowadzono go sprawnie między innymi dzięki fortelowi posła Mieczysława Mastka. Zaprosił on uzbrojonych robotników na herbatę, chleb i wódkę, a gdy towarzystwo rozluźniło się, straż porządkowa PPS zabrała im karabiny. Niemniej jednak krew cały czas szumiała w głowach.

Jeszcze około godziny 16.00 Tadeusz Ćwik próbował kontynuować walki i szturmować silnie chroniony urząd wojewódzki. Na szczęście, nie doszło do dalszej eskalacji konfliktu. Ostateczne zakończenie walk miało miejsce 7 listopada 1923 roku. Wtedy to rozbrojono ostatnich bojowników i przekazano zdobyty wcześniej wóz bojowy.

Łącznie w walkach zginęło 15 robotników, 3 cywilów niebiorących udział w walkach oraz 14 żołnierzy. Zginęło też 37 koni. Ile osób zostało rannych ciężko oszacować, jedyne oficjalne dane mówią tylko o 100 rannych żołnierzy i 38 rannych policjantach. Ogólne straty wyniosły 9,5 mld marek polskich.

W kolejnych dniach zamieszki wybuchły też w Tarnowie i Borysławiu. W Borysławiu zginęło 3 osoby i 10 było ciężko rannych, a w Tarnowie zginęło 8 osób.

Skutki wydarzeń krakowskich odbiły się szerokim echem w kraju. Były kilkukrotnie dyskutowane w sejmie. Prawica próbowała przedstawiać je jako działanie proradziecke. PSL „Wyzwolenie” i PPS winą za przelew krwi obciążały ministra Kiernika i wojewodę Gałeckiego.

Usunięto znienawidzonego wojewodę krakowskiego Kazimierza Gałeckiego i dowódcę V Okręgu Korpusu Wojska Polskiego gen. dyw. Józefa Czikla, który wykazał się w czasie wydarzeń krakowskich skrajną niekompetencją. Zastąpili ich odpowiednio: Karol Olpiński i gen. dyw. Lucjan Żeligowski.

Zamieszki pośrednio przyczyniły się do upadku rządu Wincentego Witosa. Opozycja jednoznacznie wskazywała, że ponosi on winę za rozlew krwi. To jego przedstawiciele nie byli skorzy do pokojowego rozwiązania sprawy i dążyli do brutalnego zdławienia robotniczych protestów.

W grudniu 15 posłów koalicyjnego PSL „Piast” przeszło do PSL „Wyzwolenie”, w ten sposób koalicja straciła większość, a rząd musiał podać się do dymisji. Jego miejsce zajął gabinet Władysława Grabskiego, również popierany przez prawicę, ale mniej kontrowersyjny. Grabskiemu udało się zahamować hiperinflacje i ustabilizować sytuacje gospodarczą. PPS w wyników strajku nie przejęło władzy, ale wzmocniło swoją pozycję.


Literatura:

Józef Buszko, „Rok 1923 w Krakowie”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1978

Tomasz Marszałkowski, „Zamieszki, ekscesy i demonstracje w Krakowie 1918-1939”, Arcana, Kraków 2006

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: