Waldensi – reformatorzy czy heretycy?

Waldensianie 1

Waldensi byli ugrupowaniem chrześcijańskim, zawiązanym około 1170 roku w południowej Francji jako tzw. „ubodzy z Lyonu”. Działali we Francji, a także we Włoszech, Niemczech, Czechach oraz w Polsce na Śląsku.  Ruch waldensów był kontynuacją kościoła apostolskiego, zachowującego kluczowe elementy wiary i dyscypliny pierwotnych społeczności chrześcijańskich. Występowali przeciw władzy i bogactwu Kościoła. Za te działania byli potępieni przez papiestwo, ekskomunikowani oraz prześladowani przez inkwizycję.

Historia waldensów jest niesłychanie bogata. Według niektórych historyków, w tym i Jamesa Aitkena Wylie’go ruch waldensów był kontynuacją kościoła apostolskiego, zachowującego kluczowe elementy wiary i dyscypliny pierwotnych społeczności chrześcijańskich.

Dolin Alp Koptyjskich, źródło: courdins.com

Mieszkając w odległych dolinach Alp Koptyjskich, pielęgnowali wiarę przekazaną przez pierwotny kościół, nie poddając się skażeniu doktrynalnemu, które rozlewało się na świat z papieskiego Rzymu.

Ich spokój skończył się w momencie, gdy papieże postanowili dokonać eksterminacji wszystkich ludzi, a nawet narodów, które nie chciały być im podległe albo ośmielały się krytykować ich postawę i nauczanie.Od czasu ustanowienia Inkwizycji na początku XIII wieku do końca XVII wieku przeciwko waldensom zorganizowano ponad 30 zbrojnych krucjat. [1]

Peter Valdo ( ur. ok. 1140, zm. ok. 1217) – założyciel chrześcijańskiego ugrupowania, źródło: wikimedia commons

Ważną postacią dla ruchu waldensów, powszechnie uważaną za jego założyciela, był bogaty kupiec z Lyonu, Peter Valdo, który około roku 1170 na skutek doświadczenia religijnego, gdy słuchał pieśni na kanwie historii z Nowego Testamentu śpiewanych przez wędrownego trubadura.

Postanowił rozdać swój majątek ubogim i wieść życie podróżującego po świecie ewangelisty, zachęcając innych do podobnego stylu życia. Aby uzdolnić ubogich do głoszenia ewangelii, zlecił przetłumaczenie Nowego Testamentu na język, którym mówiono w Lyonie i okolicy. Przekład ten został ukończony około roku 1180.

Do naszych czasów zachowało się sześć kopii tego Nowego Testamentu. Jak pisze Wylie:

„były to małe, poręczne książki, kontrastujące z opasłymi księgami łacińskiej Vulgaty, pisanymi pozłacanymi literami, bogato ilustrowanymi rycinami, z okładkami ozdobionymi kamieniami szlachetnymi, a które swoimi rozmiarami i zdobieniami służyły raczej temu, aby były podziwiane, a nie czytane przez ludzi.” [2]

Przekład ten był wcześniejszy niż tłumaczenia na niemiecki, angielski, hiszpański, włoski czy francuski; używany był przez waldensów mieszkających po stronie francuskiej, jak i włoskiej.

Waldo wierzył w moc Słowa Bożego. Najpierw sprawił, aby zostało ono przetłumaczone na język powszechnie stosowany, a następnie zachęcał swoich naśladowców, aby głosili je po całej Europie, czym naraził się duchowieństwu katolickiemu, które uważało, że Słowo Boże może być głoszone tylko przez duchownych autoryzowanych przez kościół.

Według jednego z raportów z postępowania inkwizycyjnego znalezionych w archiwach kościelnych w Carcassonne we Francji, ruch znany pod nazwą „Biedaków z Lyon” został zapoczątkowany około roku 1170. Dokument ten wymienia człowieka imieniem Waldo, który był bogatym kupcem, ale wyrzekł się całego swego bogactwa, żył w ubóstwie i ewangelicznej czystości jak apostołowie. Wspomniany raport szyderczo stwierdza, że Waldo:

„czytał Słowo Boże bardzo często, nie rozumiejąc jednakże jego treści. Wskutek tego wezbrała w nim pycha i zaczął uzurpować sobie prerogatywy Apostołów, zakładając, że wolno mu głosić ewangelię na ulicach. Tam pozyskał wielu uczniów, po czym angażował ich, zarówno mężczyzn, jak i kobiety, wysyłając ich dalej, aby również głosili”.

Z przytoczonego fragmentu widać, że osobom, które poznają Biblię i składają świadectwo o jej treści bez upoważnienia Kościoła hierarchicznego, przypisywano wtedy brak właściwego zrozumienia prawd wiary. Zarzuty takie (nieuctwo, pycha, głupota, megalomania) wysuwano praktycznie przeciwko każdemu, kto sprzeciwiał się nauce Rzymu.

Dostęp do Pisma Świętego w języku powszechnie używanym stał się siłą waldensów, którzy budowali swą wiarę na skale Słowa, a nie na piasku ludzkich wymysłów. Waldensi nie zatrzymywali światła ewangelii tylko dla siebie, ale roznosili je po rozległych obszarach Europy. Sam Waldo zmarł około roku 1217 na terenie Czech [3], co świadczy o jego służbie misyjnej daleko poza granicami Francji, skąd musiał uciekać, gdyż w 1215 roku został obłożony papieską ekskomuniką.

Zdaniem wielu historyków, najstarszy spis nauk waldensów znajdujemy w poemacie z XI wieku pt: „La Nobla Leyczon” (Szlachetna lekcja) [4]. Inni umieszczają go w XIV wieku. Dzieło ta świadczy, że kardynalną prawdą wyznawaną przez waldensów była zastępcza śmierć Chrystusa i ułaskawienie grzesznika na podstawie sprawiedliwości Pana. Lekcja mówi też, że waldensi wyznawali wiarę w Trój-jedynego Boga, upadek człowieka, wcielenie Syna Bożego, ważność dekalogu, potrzebę Bożej łaski w czynieniu dobrych uczynków, konieczność uświęcenia, ustanowienie służb w kościele, zmartwychwstanie ciała i wieczną błogość nieba.

Waldensi znani byli z nienagannego postępowania, co stało się treścią złośliwych zarzutów ze strony wrogów. „Szlachetna lekcja” zawiera taki opis:

„Jeśli jest człowiek, który pragnie miłować Boga i bać się Jezusa Chrystusa, który nie oczernia bliźnich, nie bluźni, nie przeklina, nie kłamie, nie cudzołoży, nie zabija, nie kradnie, nie mści się na swoich wrogach, to mówią o nim, że jest waldensem, i że godzien jest śmierci.” [5]

Niektóre elementy nauki waldensów z XIII i XIV wieku zrekonstruowano w oparciu o zachowane raporty z ich przesłuchań przed inkwizytorami. Początkowo wzywali wszystkich do powrotu do „ewangelicznego ubóstwa” i domagali się prawa do głoszenia ewangelii przez wszystkich. Domagali się reform w kościele i krytykowali zbytek wyższego duchowieństwa.

Waldensi żyli w dolinach alpejskich.

Gdy jednak, jako ruch, zostali obłożeni ekskomuniką w 1184 (przez papieża Lucjusz III) i 1215, odrzucili władzę papieża. Wypędzeni z Lyonu w 1184 roku schronili się w dolinach alpejskich. Wkrótce ich nauki zostały szeroko przyjęte w Piemoncie i Lombardii po stronie włoskiej.

Ich nauka rozwinęła się przez studiowanie Biblii i bolesne kontakty z katolicyzmem, a ostateczny kształt otrzymała na Synodzie w Chanforan w 1532 roku, o którym piszę później. Waldensi głosili między innymi, że podstawą wiary jest wyłącznie Biblia, że wszyscy powinni ją czytać, a każdy mężczyzna czy kobieta, znający Słowo Boże, może być kaznodzieją. Uważali, że nabożeństwa mają być prowadzone w języku codziennie używanym. Głosili, że:

– wiara jest darem od Boga,

– msza katolicka nie ma żadnej wartości,

– odpusty są oszustwem,

– czyściec jest wymysłem chciwych pieniędzy kapłanów a wszystkie działania na rzecz „spokoju dusz zmarłych” są zbędne.

– Jezus Chrystus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem i ludźmi.

– świętych należy naśladować, ale nie wolno ich czcić, gdyż cześć należy się jedynie Bogu; wszystko inne jest bałwochwalstwem.

– Kościół Rzymski sprzeniewierzył się tradycji apostolskiej i nie ma żadnej władzy od Boga.

– jedynymi sakramentami są Chrzest i Wieczerza Pańska.

– chrzest nieświadomego dziecka nie ma znaczenia.

Nauka waldensów była śmiałym wyzwaniem dla Papiestwa, zatem nie musimy się dziwić, że podjęło ono zdecydowaną walkę przeciwko nim i ich wpływom na Europę.

Symbol Waldensów Lux lucet in tenebris – „Światło rozświetla się w ciemności”

Kościół z alpejskich dolin w swojej prostocie i organizacji może być traktowany jako odbicie Kościoła z pierwszych wieków. Cały obszar zamieszkały przez waldensów był podzielony na zgromadzenia, w których pastor prowadził wiernych do żywych wód Słowa Bożego.

Jego zadanie polegało na głoszeniu Słowa, udzielaniu sakramentów, odwiedzaniu chorych, prowadzeniu katechezy młodzieży. W zarządzaniu zborem pomagała mu Rada, złożona ze świeckich. Synod całego kościoła spotykał się raz w roku. Składał się on ze wszystkich pastorów, nazywanych „Barba”, oraz takiej samej liczby osób świeckich.

Najczęstszym miejscem obrad były otoczone wysokimi szczytami odległe miejsca na końcu doliny Angrogna. Czasem w spotkaniu brało udział nawet 150 pastorów i tyluż świeckich. Spotkaniu przewodniczył wybrany z tego grona moderator, jako że urzędy i stanowiska wynoszące jednych ponad drugich nie były wśród nich znane. Omawiano sprawy kościoła, stan duchowy wiernych, wznoszono własnymi słowami modlitwy i dziękczynienia do Boga. Spotkania odbywały się na otwartej przestrzeni, na porośniętych trawą stokach, a powagi zgromadzeniu nie dodawały wielobarwne szaty duchowieństwa i złocone dekoracje komnat, ale ośnieżone szczyty Alp.

Kościół Waldensów w Mediolanie zbudowanyw 1949 r., źródło: wikimedia commons

Podstawą nauczania młodzieży o Bogu było Pismo Święte. Od tych, którzy chcieli w przyszłości poświęcić się służbie głoszenia Słowa, wymagano nie tylko studiowania Pisma, ale uczenia się na pamięć ewangelii i listów apostolskich, aby umieć je dokładnie cytować. Szkoła biblijna, gdzie uczono się tekstów biblijnych, znajdowała się na końcu doliny Angrogna, w Pra del Torno.

Jeszcze do połowy XX wieku do tego miejsca prowadziła tylko wąska ścieżka, gdyż wąwóz Roccaglia nie pozwalał na szerszą drogę. Z tego względu miejsce to było wybrane na lokalizację szkoły, jak również schronienie w okresach prześladowań. Dzisiaj można tam dojechać samochodem i spotkać świat, w którym czas zatrzymał się kilkaset lat temu.

Centrum kultury waldensów w Torre Pellice, źródło: wikimedia commons

Wszystkie domy w Pra del Torno są zbudowane z kamienia; nawet dachy kryto kamieniem. W jednym z pomieszczeń szkoły znajduje się duży, okrągły, kamienny stół, na którym leży Biblia Olivetana, o której napiszę w dalszej części. Kiedyś przy tym stole uczyli się kandydaci na barbe, czyli na  duchowych – pasterzy dla lokalnych zborów.

W języku lokalnym”barbe” znaczyło „wujek”, tytuł stworzono, by odróżnić pastora od  duchownych katolickich, domagających się tytułowania ich ojcami. Barbe, zanim mogli rozpocząć służbę w zgromadzeniu, musieli przez co najmniej trzy lata wykonywać pracę misyjną, wędrując ustalonymi trasami po Europie jako kupcy, a jednocześnie jako ewangeliści i pastorzy zborów założonych przez siebie bądź innych barbe.

Aby jednak zostać barbe, musieli najpierw skończyć szkołę biblijną, gdzie przez pierwsze dwa lata uczyli się na pamięć ewangelii i listów apostolskich, a potem przez następne dwa, od doświadczonych barbe, sztuki prowadzenia rozmów z różnymi grupami społecznymi, aby skutecznie przejść do tematu zbawienia i ewangelii.

Po takiej edukacji rozpoczynali służbę asystenta doświadczonego barbe, wędrując z nim po różnych krajach, by uczyć się głosić ewangelię i poznać założone przez waldensów zbory. Po dwóch latach asystowania mogli podejmować samodzielne działania. Częścią szkolenia było również przepisywanie Nowego Testamentu albo jego fragmentów, jako że były to czasy przed wynalezieniem druku.

Waldensi

Waldensi docierali z ewangelią do różnych miejsc w Europie, o czym wiemy z zapisów o toczonych przeciw nim procesach o herezję. Docierali do Szwajcarii, Bawarii, Turyngii, Brandenburgii, Austrii, Czech, na Śląsk i Pomorze, do Polski, Holandii, Hiszpanii, Francji i Włoch. Zakres ich oddziaływania był, jak na tamte czasy, olbrzymi. Mimo prześladowań kontynuowali służbę niesienia światła ewangelii do pogrążonej w mrokach Europy.

Posiadanie Pisma Świętego podczas wędrowania po Europie narażało waldensów na wielkie ryzyko. Każda rewizja towaru mogła doprowadzić do ujawnienia Biblii, a to oznaczało wyrok spalenia na stosie, gdyż na mocy postanowienia Soboru w Tuluzie w roku 1229, Biblia została umieszczona w indeksie ksiąg zakazanych. Za jej posiadanie i rozpowszechnianie groził wyrok śmierci.

Kilkanaście lat wcześniej, bo w roku 1215, IV Sobór Laterański ustanowił inkwizycję episkopalną, to znaczy, że każdy biskup miał podejmować działania w celu wykrycia występowania herezji w jego diecezji, aby ją zniszczyć [6].

Na tym samym Soborze Kościół katolicki przyjął naukę o transsubstancjacji jako oficjalną doktrynę. Kto jej nie uznawał, stawał się automatycznie heretykiem ściganym przez inkwizycje episkopalne.

Waldensów wyruszających w świat czekało wiele niebezpieczeństw przygotowanych z inicjatywy papiestwa. Mimo to docierali z ewangelią aż na ziemie czeskie i śląskie. W roku 1315 w Świdnicy spalono na stosie przeszło 50 waldensów. Około roku 1392 w Szczecinie odbył się proces przeciwko 400 członkom tego ugrupowania [7].

W XIV wieku głównym ruchem zwalczanym przez inkwizycję byli waldensi, których skupiska znajdowały się przede wszystkim w Alpach francuskich i w Piemoncie, a nadto w Austrii, Czechach, na Śląsku oraz we wschodnich Niemczech.

Ich obecność była prawdopodobnie głównym powodem rozszerzania działalności inkwizycji na wschodnią Europę. Początkowo procesy wytaczane im w tej części Europy były dziełem inkwizycji episkopanej (w Austrii ok. 1266 i 1311–15, na Śląsku w 1315), jednak w 1318 papież Jan XXII mianował własnych tj papieskich inkwizytorów dla Czech i Polski. W latach 30-tych i 40-tych XIV wieku praski inkwizytor Gallus z Neuhaus prowadził zakrojone na dużą skalę śledztwo przeciwko waldensom, które mogło objąć nawet kilka tysięcy osób.

Z kolei przełom XIV i XV wieku to okres wzmożonych represji przeciw nim w Brandenburgii, na Pomorzu, w Turyngii, Austrii, Czechach i na Węgrzech. W ciągu kilkunastu lat kilka tysięcy waldensów stanęło przed inkwizytorami: Piotrem Zwickerem, Marcinem z Ambergu i Henrykiem Angermeierem. Ich działalność doprowadziła do załamania potęgi waldensów w Europie Wschodniej, jednak procesy przeciwko nim w tej części Europy zdarzały się jeszcze w drugiej połowie XV wieku.

Niebezpieczeństwa groziły nie tylko tym, którzy służyli jako misjonarze. Historycy wyliczyli, że przeciwko waldensom, zamieszkującym doliny Alp Koptyjskich rozciągających się pomiędzy Grenoble we Francji a Turynem po stronie włoskiej, podjęto ponad trzydzieści razy brutalne prześladowania w celu ich wytępienia bądź zmuszenia do przejścia na katolicyzm.

Czasami prześladowanym dobrodusznie dawano możliwość wyboru: albo msza, albo śmierć. Waldensi na ogół wybierali śmierć. Mszę traktowali jako bluźnierstwo wobec doskonałej ofiary Jezusa złożonej na krzyżu. Najgorsze prześladowania dotknęły waldensów w latach 1400, 1487, 1561, 1655, 1685.

Jedno z pierwszych prześladowań spadło na waldensów około roku 1332 za sprawą papieża Jana XXII, który postanowił zrealizować wcześniejsze postanowienia Innocentego III z Soboru Laterańskiego w 1215 i nakazał inkwizytorom wytępić heretyków z piemonckich dolin Lucerny i Perosy.

W roku 1352 papież Klement VI nakazał biskupowi Embrum, któremu wysłał do pomocy franciszkańskiego mnicha i inkwizytora, oczyszczenie z herezji regionów sąsiadujących z jego diecezją. Świeccy władcy tych terenów oraz władze miast były wezwane do udzielenia pomocy w tych działaniach. Papież w swoich nakazach nie ograniczył się do terytorium Piemontu. Ponaglił delfina, Karola Francuskiego, jak również Ludwika, króla Neapolu, aby wyśledzili i ukarali wszystkich poddanych, którzy odeszli od wiary katolickiej.

Na szczęście gorliwość papieży w eksterminacji heretyków nie zawsze była podzielana przez władców świeckich, na których terytoriach żyli, gdyż waldensi należeli do najbardziej przedsiębiorczych i spokojnych poddanych. Z jednej strony, władcy chcieli być posłuszni poleceniom papieża, ale z drugiej – czuli naturalną odrazę do poniesienia strat, jakim byłoby wymordowanie kwiatu społeczeństwa. Ponadto książęta, często zajęci wojnami między sobą, nie byli zainteresowani prowadzeniem wojen na rzecz papieża.

Spalenie żywcem Waldensów w Grenoble, źródło: wikimedia commons

Prześladowania wobec waldensów nie ustały nawet w okresie schizmy papieskiej, kiedy to w latach 1378-1417 było najpierw dwóch, a potem trzech papieży, którzy nie tylko miotali klątwami na siebie nawzajem, ale nadal z wielką gorliwością wydawali bulle wzywające do walki z heretykami. Jeden z inkwizytorów papieskich imieniem Borelli uprowadził około 150 mężczyzn, ponadto kobiety, dziewczęta, a nawet dzieci i spalił ich żywcem w Grenoble [8].

Ucieczka Waldensów w Boże Narodzenia 1400 roku z dolin Pragelas

Wielka tragedia dotknęła waldensów w dolinie Pragelas pod koniec roku 1400. Nadeszły święta Bożego Narodzenia i mieszkańcy tej doliny nie spodziewali się już żadnego ataku ze względu na śniegi, które broniły do nich dostępu.

Nie docenili morderczych zamysłów swego prześladowcy Borelliego, który wtargnął do ich doliny na czele armii, z myślą dokonania całkowitej zagłady jej mieszkańców. Zaskoczeni atakiem uciekali w góry, niosąc ze sobą niemowlęta, dzieci, starców i chorych, nie chcąc nikogo zostawiać na pastwę prześladowców.

Ci, których dopadli żołnierze, byli brutalnie mordowani na miejscu. Główna część uciekinierów wspięła się w kierunku przełęczy Macel, aby przedostać się do doliny San Martino. Tam zastała ich mroźna noc, której większość nie przeżyła. W objęciach zamarzniętych matek zamarzło ponad pięćdziesiąt niemowląt.

W roku 1484 na tron papieski wstąpił Innocenty VIII, wzorując się na swoim imienniku Innocentym III, który w roku 1209 ogłosił krucjatę przeciwko albigensom i doprowadził do ich wytępienia we Francji, w roku 1487 podjął działania mające na celu wytępienie waldensów, wydając stosowną bullę określającą heretykami tych, których przeznaczył na rzeź. Ludziom tym nie zarzucał bezprawia, nieuczciwości czy zbrodni; ich grzech polegał na tym, że nie byli poddanymi biskupa Rzymu i nie oddawali czci Bogu tak, jak czynił to Innocenty VIII. W bulli pisał tak:

„obrzydliwa sekta złośliwych wrzodów, która wiedzie życie w udawanej świętości, jeśli nie wróci do Kościoła [katolickiego], zostanie zmiażdżona jak jadowite węże.” [9]

Dla wypełnienia tej bulli papież wyznaczył Alberta Cataneo, swego legata, powierzając mu wszelkie stosowne pełnomocnictwa oraz pisma do wszystkich książąt i zwierzchności, w których dominiach mieszkali waldensi. Papież wzywał Karola III, króla Francji, oraz Karola II, księcia Savoy, do udzielenia wszelkiej pomocy zbrojnej potrzebnej do wykonania postanowień bulli. Ponadto Innocenty VIII zapraszał wszystkich katolików do wzięcia na siebie krzyża przeciwko heretykom i, aby zachęcić do tego „pobożnego” dzieła:

„Zwalniał ich od wszelkich kar i zobowiązań nałożonych przez Kościół; zwalniał uczestników krucjaty od wypełnienia wszelkich przysiąg, nadawał im prawo własności wszelkich majątków, które nabyli nielegalnie oraz odpuszczał im wszystkie grzechy włącznie z tymi, które mogliby popełnić w związku z zabijaniem heretyków. Anulowane były wszelkie kontrakty podpisane przez katolików z waldensami, których wzywno do opuszczenia domostw. Zabraniano komukolwiek udzielania im pomocy i upoważniono uczestników krucjaty do przejmowania na własność ich majątków.”

Król Francji wraz z księciem Savoy przystali na wezwanie Watykanu. W pośpiechu zorganizowali armię, gotową walczyć w tej świętej sprawie. Wkrótce liczna armia wyruszyła w góry, aby oczyścić je z heretyków. Za armią, liczącą 18 000 żołnierzy, podążała wielka rzesza ochotników „żądnych przygód nierobów i włóczęgów, ambitnych fanatyków, bezwzględnych rabusiów, bezlitosnych zamachowców, zgromadzonych ze wszystkich stron Italii.” [10]

Prześladowani Waldensi w Paryżu, wikimedia commons

Przygotowania do krucjaty trwały do czerwca 1488 roku. Jedna część armii, oddział piemoncki, dowodzony przez legata papieskiego Cataneo, skierował się do dolin od strony włoskiej. Druga część, oddział francuski, na czele z lordem La Palu, wyruszyła od północy, aby zaatakować waldensów zamieszkałych w Delfinacie. Dwie armie zbliżały się do dolin, w których od wieków świeciło światło ewangelii, z zamiarem zgaszenia go raz na zawsze. Obie armie miały się ostatecznie spotkać w dolinie Angrogna, aby tam zadać ostateczny cios.

Lord La Palu wraz ze swoimi żołnierzami wszedł do doliny Loyse. Jej mieszkańcy na widok zbliżającego się wojska rozpoczęli ucieczkę. Niosąc starszych i dzieci oraz pośpiesznie zebraną żywność, pędząc swoje stada przed sobą, rozpoczęli wspinaczkę stokiem Mount Pelvoux, wznoszącym się ponad 2000 metrów ponad dolinę. Ci, którzy zostali złapani, byli natychmiast zabijani. W połowie drogi w górę znajdowała się olbrzymia jaskinia o nazwie Aigue-Froid.

Jaskinia Aigue-Froid, w której nauczali Waldensi

Przed wejściem do niej była skalna półka, a pod nią urwisko, które trzeba pokonać, aby dotrzeć do jaskini. Waldensi schronili się tutaj. Kobiety, dzieci i starców umieszczono w jaskini, podczas gdy mężczyźni mieli bronić do niej dojścia. Jednak La Palu kazał żołnierzom spuścić się na linach od góry, co zupełnie zaskoczyło obrońców, którzy zostali łatwo pokonani.

Żołnierze La Palu zdobyli wejście do jaskini, podczas gdy reszta obrońców schroniła się w środku, aby tam kontynuować obronę. La Palu kazał zebrać wszelkie dostępne drewno i zapalić je przed wejściem. Dym zaczął kłębami wciskać się w głąb jaskini. Uwięzieni w środku mieli dwie możliwości, albo uciec na zewnątrz, gdzie czekała ich śmierć od miecza, albo zostać w środku, gdzie czekała ich śmierć na skutek uduszenia.

Większość wybrała śmierć przez uduszenie. Kiedy na koniec zbadano wnętrze jaskini, znaleziono w niej zwłoki 400 niemowląt w objęciach swoich zmarłych matek. Łącznie zginęło tam ponad 3000 waldensów – cała ludność doliny Val Loyse. Z polecenia legata Cataneo majątki zabitych zostały rozdane włóczęgom, którzy towarzyszyli wojsku. Kościół waldensów po francuskiej stronie doliny został zniszczony raz na zawsze.

Straszny cios, jaki spadł na mieszkańców doliny Loyse, spowodował, że mieszkańcy sąsiednich dolin, Argentiere i Fraissiniere, również przeznaczeni na rzeź, postanowili się bronić, budując barykady u wejść do swoich dolin. Żołnierze zrezygnowali z natarcia i poszli do innych dolin, mordując, łupiąc i paląc po drodze wszystkich i wszystko. Przeszli przez góry na stronę włoską do doliny Pragelas.

Kiedy armia francuska pod wodzą La Palu weszła do Pragelas, miejscowa ludność była zajęta żniwami. Widząc nadchodzące wojsko mieszkańcy w panice zostawiali wszystko i uciekali w góry. Tych, których złapano, zabijano. Domy podpalano. Nawet okoliczne jaskinie nie dawały pewnego schronienia. Barbarzyńskich zbrodni popełnionych przez armię francuską na ludności Pragelas trudno opisywać. Po początkowym zaskoczeniu mieszkańcy zaczęli się skutecznie bronić, zadając agresorom ciężkie straty i zmuszając do ucieczki.

Ludność Pragelas została dotknięta tragedią w Boże Narodzenie 1400 roku, a następnie zaatakowana w 1488. Pomimo tych wydarzeń waldensi nadal się rozwijali. Do momentu odwołania Edyktu Nantejskiego w 1685 w dolinie Pragelas i w odchodzących z niej dolinach było 11 parafii, 18 kościołów i 64 miejsca, gdzie codziennie rano i wieczorem zgromadzano się po domach na modlitwę i śpiewanie pieśni ku chwale Boga. Stąd ewangelia była niesiona do Francji jeszcze przed XV wiekiem, 17 mimo, że przeciwnicy robili wszystko, aby zniszczyć tutaj życie duchowe oparte na Piśmie Świętym.

Działaniami  wojsk od strony Włochy dowodził legat papieski Cataneo. Nie odniosły one takich „sukcesów” w eksterminacji waldensów, jak oddziały La Palu. Większości mieszkańców udało uciec się w góry, do których dostępu broniły wąwozy i wąskie przejścia, które mogły być bronione przez zaledwie kilka osób. Jeden z oddziałów Cataneo, liczący około 700 żołnierzy, został całkowicie rozbity. Uratował się tylko jeden żołnierz, którego waldensi opatrzyli, nakarmili i odesłali do dowódcy z prośbą, aby zostawił ich w spokoju, ale prośba została zignorowana.

Wojska Cataneo nadal penetrowały doliny, niszcząc domostwa tych, którzy uciekli w góry. Jednym z miejsc, gdzie schronili się mieszkańcy, było Pra del Torno na końcu doliny Angrogna. Prowadził tam wąski wąwóz i ścieżka nad kilkusetmetrową przepaścią. Żołnierze wypatrzyli to przejście i postanowili z niego skorzystać. Wydawało się, że zagłada mieszkańców jest nieunikniona, ale stało się coś nieoczekiwanego. Kiedy żołnierze Cataneo weszli do wąwozu, z gór zeszła bardzo gęsta mgła, która sparaliżowała działania wojska.

Waldensi odebrali tę mgłę jako interwencję Opatrzności. W ten sposób Bóg dodał im otuchy i odwagi do walki przeciw wojsku, które utknęło w wąwozie. Wspinając się na skały ponad wąwozem, znanymi sobie ścieżkami, zaczęli zrzucać na żołnierzy olbrzymie głazy, strącające atakujących w przepaść. Niektórzy waldensi zeszli do wąwozu i zaatakowali żołnierzy, zadając im duże straty, a ci, próbując uciekać, strącali się nawzajem w przepaść.

Działania przeciwko waldensom trwały cały rok. Ich domy były spalone, pola zdewastowane, wszelkie dobra złupione; wiele osób zginęło w strasznych męczarniach. Jednakże najeźdźcy również ponieśli straty. Spośród 18 000 tysięcy żołnierzy, którzy brali udział w krucjacie, niewielu wróciło do domu. Ich kości zasłały zbocza gór Piemontu. Waldensi prowadzili przeciwko nim działania partyzanckie, atakując ich kamieniami z góry w wąskich wąwozach. W ten sposób armia Cataneo została doszczętnie rozbita.

Z upływem czasu zmieniło się nastawienie księcia wobec mieszkańców dolin. Wysłał do nich prałata, aby zapewnić ich o swojej dobrej woli i chęci spotkania się z ich przedstawicielami. Do Turynu udało się dwunastu szanowanych członków społeczności, którzy złożyli przed księciem odważne świadectwo swojej wiary. Książę wyznał, że dał się zwieść fałszywym wieściom o nich, pozwalając na krucjatę przeciwko nim. Zażądał też, aby mu pokazano dzieci waldensów. Kiedy sprowadzono dwanaście niemowląt z ich matkami, książę zobaczył zdrowe twarzyczki, z jasnymi oczkami. Widok ten zdziwił go, gdyż mówiono mu, że „dzieci waldensów są potworkami, z jednym okiem na środku czoła, że mają czarne zęby i inne deformacje ciała” [11].

Książę Karol II, wtedy dwudziestoletni, odesłał delegatów waldensów z powrotem do dolin z obietnicą, że nie będą nękani w przyszłości. Za jego życia zbory w dolinach cieszyły się swobodą i odpoczywały przed następnymi falami prześladowań.

Książę Savoy złożył szczerą obietnicę, że waldensi mają prawo do życia w spokoju, jednak jej spełnienie nie leżało do końca w jego mocy. Miał władzę ku temu, aby nie pozwolić armii, jaką dowodził Cataneo, do prowadzenia krucjat w dolinach. Nie był jednak w stanie ochronić ich przed działaniem inkwizytorów i duchowieństwa katolickiego osiedlającego się w dolinach. Dochodziło do porywania podróżujących jako kupcy waldensów, aby postawić ich przed sądem inkwizycji w Rzymie:

„W celu zapewnienia sobie ochrony przed szykanami podczas podróżowania, kupcy musieli zdobyć od księży, którzy zamieszkali w ich dolinach, zaświadczenie o posłuszeństwie wobec papieża. Aby uzyskać takie zaświadczenie, musieli udać się do katolickiej kaplicy, wyspowiadać w konfesjonale, wziąć udział w mszy oraz dać ochrzcić swoje dzieci przez katolickiego księdza.”

Większość tych konwersji była kompromisem, podejmowanym tylko po to, aby móc podróżować w celach handlowych, jednakże takie postawy miały poważny wpływ na życie duchowe waldensów. Potrzebne było przebudzenie, które przyszło wraz z reformacją.

Reformacja oddziaływała już na wiele krajów Europy, zanim wieść o niej dotarła do odległych dolin Piemontu. Kiedy waldensi usłyszeli o reformacji, „byli jak we śnie”. W celu rozpoznania co się dzieje, wysłali pastora Martina z doliny Lucerna z misją zbadania sprawy. Powrócił z niej w 1526 roku, przynosząc wieści, że światło starej ewangelii rozbłysło w Niemczech, w Szwajcarii i Francji, i codziennie wzrasta liczba tych, którzy otwarcie wyznają te same zasady wiary, które były pielęgnowane przez waldensów od niepamiętnych czasów. Na poparcie tego, co mówił, przedłożył księgi, które otrzymał w Niemczech, zawierające poglądy reformatorów.

Z kolei waldensi z północnej strony Alp wysłali w roku 1530 dwóch delegatów do Szwajcarii, którzy przedłożyli przedstawicielom reformacji szwajcarskiej dokument spisany po łacinie, zawierający zasady wiary i dyscypliny kościoła waldensów, prosząc o aprobatę albo korektę.

Przybycie przedstawicieli waldensów wywołało wielką radość reformatorów w Bernie, którzy przyjęli ich jako braci w wierze. Przez wieki ten Kościół, wyznający wiarę apostołów cierpiał prześladowania, a jednak jego członkowie nie zostali do końca wytępieni na stosach inkwizycji. Czyż oglądanie tych, którzy je przetrwali, nie było wspaniałym pocieszeniem dla tych, którzy dopiero wchodzili na drogę prześladowań?

Oecolampadius napisał w październiku 1530 roku do zborów w Prowansji – „Dziękujemy naszemu łaskawemu Ojcu, że powołał was do tak wspaniałej światłości, w tych wiekach, kiedy gęsta ciemność pokryła prawie cały świat pod władaniem antychrysta. Kochamy was jako braci w wierze.” Tylko jeden z delegatów wrócił do Prowansji, drugi został schwytany przez inkwizytorów i spalony na stosie.

Dokumenty, które przywiózł, spowodowały dyskusję wśród waldensów czy mają przyjąć zasady reformacji, czy też pozostać przy swojej tradycji, tym bardziej, że reformatorzy zachęcali ich do zmiany pewnych doktryn oraz dyscypliny kościelnej. Większość była za tym, aby przyjąć zasady reformacji. Aby omówić istniejące różnice pomiędzy Kościołem waldensów a reformatorami zwołano synod Kościoła.

Miał on miejsce w październiku 1532 roku w dolinie Angrogna, w miejscu zwanym Chanforans. Obrady odbyły się pod otwartym niebem, a miejsce spotkania jest upamiętnione obeliskiem. W synodzie, oprócz pastorów i delegatów świeckich ze zborów waldensów, wzięli udział przedstawiciele reformatorów ze Szwajcarii: William Farel, Anthony Saunier i Robert Olivetan, a nawet delegaci z Czech.

Synod obradował przez sześć kolejnych dni, podczas których omówiono wszystkie artykuły wiary oraz zredagowano „Krótkie wyznanie wiary”. Lampa, która powoli przygasała, po tym synodzie rozbłysła na nowo. Waldensi wrócili do szczerej wiary swoich przodków i wyznawali ją z nową gorliwością. Przestali brać udział w mszach w celu uzyskania świadectwa pozwalającego im na handel, podróżowanie i unikanie prześladowania.

Historycy szacują, że w roku 1555 w dolinach Piemontu mieszkało około 40 tysięcy waldensów, wśród których pracowało 30 pastorów. Kiedy wydawało się, że Kościół ten będzie mógł się swobodnie rozwijać, nastąpił niespodziewany cios. 3 kwietnia roku 1559 Francja, Savoy i Hiszpania podpisały traktat w Cateu-Cambreis, w którym postanowiły wytępić heretyków. 13 lutego wydano edykt zabraniający waldensom słuchania pastorów oraz nakazujący udział w mszy. Za zgodą Filipa, księcia Savoy, nastąpiło wznowienie działań inkwizycyjnych. Do doliny Lucerny wkroczyła czterotysięczna armia, a na waldensów spadło kilkanaście lat strasznego terroru.

Obraz Samuela Morelanda przedstawiający masakrę w La Tore w 1655 r., zaprezentowany w Londynie w 1658 roku, źródło: wikimedia commons

Prześladowania były ponawiane wielokrotnie przez ponad 100 lat, a najgorsze, które skończyły się niemal ich całkowitą eksterminacją, miały miejsce po odwołaniu Edyktu Nantejskiego w 1685 roku. Historyk LeRoy Froom napisał:

„25 stycznia 1655 roku książę Savoy (był także księciem Piemontu) wydał edykt nakazujący wszystkim waldensom pod groźbą śmierci przejść na katolicyzm lub zostawić dobytek i opuścić doliny alpejskie, w czasie srogiej alpejskiej zimy. 17 kwietnia ruszyła na nich 15 000 armia, a 24-go rozpoczęła się masakra. waldensów czekały mordy, tortury i niewola. Walki trwały 3 miesiące, dopóki 18 tysięczna armia otoczyła La Torre. Wyniosły szczyt Caselluzzo, stojący na straży dolin, ze swoim podnóżem pokrytym lasami i skalistym szczytem skrywał pieczarę, w której ukryły się setki waldensów. Stała się dla nich pułapką. Prześladowcy wywlekali ich stamtąd i strącali w przepaść. Góra Castelluzzo stała się wielkim pomnikiem męczeństwa waldensów.” [12]

Udało im się przetrwać tylko dlatego, że za miejsca zamieszkania wybierali niedostępne alpejskie doliny. Nieliczne ich wspólnoty górskie otrzymały zgodę na swobodne praktykowanie własnej religii.

Szkoła założona w 1950 r., przez Waldensów w Valdese w USA w Północnej Karolinie

Po roku 1848 uzyskali oni rzeczywistą wolność polityczną i religijną. W roku 1922 waldensi otwarli szkołę teologiczną w Rzymie bardzo blisko Watykanu. Obecnie waldensi skupiają się w 5 rejonach:

– Alpejskie doliny Piemontu, Sabaudii i Delfinatu,- Lombardia i Wenecja,-Liguria, Toskania i Rzym,

– Kalabria i Sycylia,

– Argentyna (prowincja Rio de la Plata).

Obecnie głównym miastem waldensów jest Torre de Pellice, około 40 km na południowy zachód od Turynu. Tutaj ma swoją siedzibę Synod Kościoła Waldensów, jak również muzeum pokazujące historię ich życia i prześladowań. Kościół prowadzi też pensjonat, gdzie można przenocować. Ponadto w Torre de Pellice ma siedzibę włoski oddział Misji OM oraz Armii Zbawienia.

Kościół Waldensów należy do Światowej Wspólnoty Kościołów Reformowanych, liczy około 100 tysięcy wyznawców.  Obecnie jest ich we Włoszech około 30 000 i stanowią tam najliczniejszą grupę protestancką.

Kościół Waldensów w Turynie, źródło: wikimedia commons

22 czerwca 2015 w świątyni waldensów w Turynie papież Franciszek zwrócił się do wiernych tego wyznania w słowach: „W imieniu Kościoła katolickiego proszę was o przebaczenie za niechrześcijańskie czy nawet nieludzkie postawy i zachowania w dziejach, jakich dopuściliśmy się przeciwko wam. W imię Jezusa Chrystusa przebaczcie nam” [13]

Dwa miesiące później 26 sierpnia 2015 roku Waldensi odpowiedzieli papieżowi Franciszkowi. Przyjęli przeprosiny, ale nie mogą przebaczyć Kościołowi katolickiemu prześladowań, jakich doznali ich przodkowie [14]. Jednak w szeregach włoskiego episkopatu już pojawiły się głosy niezadowolenia i rozczarowania z powodu reakcji waldensów.


Literatura:

M. Baigent, R. Leigh, Inkwizycja.Prawdziwa historia walki z herezja, protestantyzmem i czarami od XII wieku do czasów współczesnych, Warszawa 2002, s. 39.

M. Banaszak, Historia Kościoła katolickiego., Warszawa 1991, t. 2 s. 148.

Gabriel Audisio, The Waldensian Dissent: Persecution and Survival, c.1170–c.1570, Cambridge Medieval Textbooks. Cambridge: Cambridge University Press, 1999

Euan Cameron, The Waldenses: Rejections of Holy Church in Medieval Europe, 2001

Comba, Emilio, History of the Waldenses of Italy, from their origin to the Reformation, 1978

Alexis Muston, Alexis  The Israel of the Alps : a complete history of the Waldenses and their colonies : prepared in great part from unpublished documents, 1978

James Aitken Wylie, The history of Waldness, Cassel and Company, London, 1860

Przypisy:

[1], [2], [5], [8], [11] The history of Waldness

[3][4] The Waldensian Time Line

[6] Justo l. Gonzales, The History of Christianity, San Francisco 1948, s. 310

[7] The Waldensian Movement From Waldo to the Reformation

[9] Kopia tej bulli znajduje się według Wylliego w University Library of Cambridge. (Hist. Gen. des EglisesVaud., part ii., pp. 7-15.),  The history of Waldness

[10] Wylie powołuje się na Mustona, Israel of the Alps, p. 10, The history of Waldness

[12] LeRoy Edwin Froom, The Prophetic Faith of Our Fathers, t. 1, Washington, D.C.: Review and Herald, 1948 s. 855-856.

[13] Pope Francis asks Waldensian Christians to forgive the Church

[14] Waldensians rejects Popes apology

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s