Proces Brzeski – zamach na polską demokracje

Proces brzeski 1931

Ława oskarżonych podczas procesu brzeskiego, foto: wikimedia commons

26 października 1931 roku – w Warszawie rozpoczął się bezprawny, pokazowy proces brzeski 11 przywódców Centrolewu. Władze nadały procesowi charakter propagandowy. Zarzucano opozycji rzekome przygotowywanie zamachu stanu na władze państwowe. 13 stycznia 1932 roku, na kary więzienia skazano m,.in. trzykrotnego premiera Wincentego Witosa, Władysława Kiernika, Norberta Barlickiego i Hermana Liebermana. Do tej pory nie zrehabilitowano ofiary procesu brzeskiego.

Działania represyjne wobec opozycji podjęte w 1930 r. przez marszałka Józefa Piłsudskiego były reakcją na coraz większą aktywność stronnictw tzw. Centrolewu. Powstałą w 1929 r. antysanacyjną koalicję tworzyły: Polska Partia Socjalistyczna, Polskie Stronnictwo Ludowe „Wyzwolenie”, Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast”, Stronnictwo Chłopskie oraz Narodowa Partia Robotnicza.

Obóz rządzący zdawał sobie sprawę, że kolejnej próby sił mógł już nie przetrwać. Tym bardziej że liczne zmiany rządów oraz dekoniunktura gospodarcza przechylały sympatie społeczne ku opozycji. Zwalczane na różne sposoby stronnictwa lewicy i centrum wykazywały zdumiewającą żywotność.

Dowodem konsolidacji wspomnianych ugrupowań był zorganizowany przez przywódców Centrolewu 29 czerwca 1930 r. w Krakowie Kongres Obrony Prawa i Wolności Ludu. Jego uczestnicy w przyjętej rezolucji zapowiadali „usunięcie dyktatury Józefa Piłsudskiego” i ostrzegali władze, że na każdą próbę zamachu stanu odpowiedzą „najbardziej bezwzględnym oporem”, a na każdą próbę terroru siłą fizyczną.

Odpowiedź Piłsudskiego na mobilizację sił opozycyjnych była zdecydowana. 25 sierpnia stanął na czele nowego rządu. Cztery dni później, na posiedzeniu Rady Ministrów postawił wniosek o rozwiązanie parlamentu.

30 sierpnia na mocy decyzji prezydenta Ignacego Mościckiego parlament został rozwiązany. Wybory do Sejmu wyznaczono  16 listopada a do Senatu 23 listopada.

Pod koniec sierpnia prowadzono już przygotowania do aresztowania byłych parlamentarzystów. W więzieniu wojskowym w twierdzy brzeskiej szykowano – jak informował komendant twierdzy płk Wacław Kostek-Biernacki – miejsca dla 150 osób.

Lista osób przeznaczonych do aresztowania powstała w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Obejmowała 100 osób. 1 września 1930 r. przedstawił ją Piłsudskiemu szef MSW gen. Felicjan Sławoj Składkowski, który odnotował: „pan Marszałek własnoręcznie zielonym ołówkiem zaznacza, kto ma być aresztowany i zamknięty w Brześciu”[1].

W nocy z 9 na 10 września żandarmeria wojskowa i policja aresztowały kilkunastu opozycyjnych polityków: Norberta Barlickiego, Adama Ciołkosza, Stanisława Dubois, Hermana Liebermana, Mieczysława Mastka i Adama Pragiera z PPS; Kazimierza Bagińskiego i Józefa Putka z PSL „Wyzwolenie”; Władysława Kiernika i Wincentego Witosa z PSL „Piast”, Karola Popiela z NPR, Aleksandra Dębskiego i Jana Kwiatkowskiego ze SN, Adolfa Sawickiego ze SCh oraz pięciu posłów ukraińskich: Włodymyra Celewycza, Osipa Kohuta, Jana Leszczyńskiego, Dymytra Palijiwa i Aleksandra Wisłockiego. 26 września, po rozwiązaniu Sejmu Śląskiego, do grupy zatrzymanych dołączono Wojciecha Korfantego.

W ciągu następnych tygodni aresztowanych na dłuższy lub krótszy czas zostało około 5 tys. osób, wśród nich 84 byłych parlamentarzystów.

Wobec więzionych w Brześciu parlamentarzystów stosowano wyjątkowe szykany. Znęcano się nad nimi psychicznie wykonując pozorowane egzekucje, głodzono i jednocześnie nie pozwalano rodzinom dostarczać żywność, zmuszano do upokarzających prac. W czasie pobytu w więzieniu pobici zostali m.in. Karol Popiel, Kazimierz Bagiński, Wojciech Korfanty i Osip Kohut.

Jesienią 1930 r. po zakończonych wyborach do parlamentu, więźniów brzeskich przewieziono do Grójca. Następnie zaczęto ich zwalniać za kaucją, nadal prowadząc jednak śledztwo.

Ostatecznie przygotowany przez prokuraturę akt oskarżenia objął 11 parlamentarzystów więzionych w Brześciu. Na ławie oskarżonych znalazło się sześciu członków PPS: Lieberman, Barlicki, Pragier, Dubois, Ciołkosz i Mastek, oraz pięciu ludowców: Witos, Kiernik, Bagiński, Putek i Sawicki.

Przewodniczący składu sędziowskiego sędzia Klemens Hermanowski w czasie rozprawy. Fot. NAC

Proces brzeski rozpoczął się 26 października 1931 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Przewodniczącym sądu był sędzia Klemens Hermanowski. Oskarżonych bronili znani adwokaci, m.in. dziekan stołecznej rady adwokackiej Jan Nowodworski.

W akcie oskarżenia napisano, że przywódcy Centrolewu „wspólnie przygotowywali zamach, którego celem było usunięcie przemocą członków sprawującego w Polsce władzę rządu i zastąpienie ich przez inne osoby, wszakże bez zmiany zasadniczego ustroju państwowego”.

Oskarżenie w procesie brzeskim

Innymi słowy, Liebermanowi, Korfantemu, Witosowi i innym zarzucano chęć powrotu do demokratycznych standardów sprzed zamachu majowego. Prokuratura podjęła się karkołomnego zadania dowiedzenia winy oskarżonych.

Wincenty Witos (1874 -1945), podczas proces brzeskiego, źródło: wikimedia commons

Wincenty Witos występując w czasie procesu mówił:

„Wysoki Sądzie, ja byłem prezesem tego rządu, który został przez zamach majowy obalony. Nie ja więc knułem zamachy, nie ja robiłem spiski, ale ja wraz z rządem stałem się ofiarą spisku i zamachu. (..) Wierzyłem zawsze i wierzę, że w Polsce jest sprawiedliwość i prawo, ale nie tylko prawo, ale równe prawo dla wszystkich. (..) Dlatego siedząc dziś na ławie oskarżonych, (..) spodziewam się, że wreszcie przyjdą w Polsce takie zmiany, gdy prawo i sprawiedliwość będą pełne, gdy na ławie oskarżonych zasiądą także i ci, którzy nie tylko myśleli, ale i dokonali zamachu”[2].

Zygmunt Zaremba jako świadek na procesie brzeskim

Przed sądem odbyło się ponad 50 rozpraw. W czasie procesu zeznawało kilkuset świadków, m.in. marszałkowie Sejmu Wojciech Trąmpczyński i Maciej Rataj, Wojciech Korfanty, Kazimierz Bartel, Kazimierz Pużak i gen. Marian Kukiel.

Według zeznań cześci z  nich miały rzekomo potwierdzić antypaństwowy charakter Centrolewu.

Relacja jednego z nich: „Stronnictwo ‚Piast’ zajęło bezwzględnie negatywne stanowisko do zamierzeń Piłsudskiego już od samego przewrotu majowego”. Z kolei inny świadek – komisarz policji – oskarżał Kazimierza Bagińskiego z PSL „Wyzwolenie” o to, że jako poseł nazwał Piłsudskiego „wariatem na czele 30-milionowego narodu”.

Oskarżenia te wiele mówią o atmosferze tamtych lat, kiedy każde słowo przeciwko marszałkowi groziło pobiciem przez nieznanych sprawców lub więzieniem. Obserwatorzy procesu konfrontowali nachalność oskarżeń ze stoickim spokojem oskarżonych. Zamiast pogrążyć oskarżonych, proces stał się wielką manifestacją sprzeciwu wobec rządów sanacji.

Proces budził bardzo duże zainteresowanie prasy, która zamieszczała obszerne relacje z jego przebiegu. Obóz rządzący zdawał sobie sprawę, że proces wymknął mu się spod kontroli. Nawet sprzyjający sanacji dziennikarze, jak Stanisław Cat-Mackiewicz, krytykowali propagandowy charakter rozpraw

Na nic nie zdały się próby oskarżenia przywódców Centrolewu o przygotowywanie zbrojnego przejęcia władzy, m.in. za pomocą gazów bojowych i granatów. Jedna z „wywiadowczyń” delegowanych na wiece PPS twierdziła wręcz, że słyszała, jak nawoływano do zgładzenia Piłsudskiego. Dopiero naciskana przez obrońców przyznała, że „nie zeznawała kategorycznie”, a jedynie wywnioskowała, że chodziło o zabójstwo marszałka.

Witos i Dubois

Na ławie oskarżonych Wincenty Witos i Stanisław Dubois, źródło: Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Wincentego Witosa

Wyrok ogłoszono 13 stycznia 1932 r. Wbrew nadziejom obrońców proces nie stał się „rehabilitacją Brześcia”, lecz przyniósł wyroki skazujące. Uniewinniony został jedynie Adolf Sawicki ze Stronnictwa Chłopskiego. W przypadku pozostałych oskarżonych sąd przychylił się do wniosku prokuratury, a więc uznał, że dążyli oni do siłowego obalenia rządu. Zgodnie z art. 102 Kodeksu karnego przestępstwo to podlegało karze ciężkich robót do lat ośmiu.

Jednak przywódcom Centrolewu oszczędzono najwyższego wymiaru kary Najniższy wyrok – półtora roku więzienia – usłyszał Wincenty Witos. Bagiński, Lieberman, Barlicki i Kiernik zostali skazani na dwa lata. Pozostali oskarżeni mieli spędzić w więzieniu rok dłużej. Ogłoszenie wyroku wywołało burzę w parlamencie.

Już 15 stycznia opozycja złożyła wniosek o wotum nieufności dla rządu, uzasadniając to rewelacjami o nadużyciach władzy, jakie wyszły na jaw w trakcie procesu brzeskiego. Władze liczyły, że w międzyczasie oskarżeni, którzy wcześniej odpowiadali z wolnej stopy, dobrowolnie udadzą się na emigrację. Jednak żaden z 10 skazanych nie zdecydował się wyjechać z kraju. W związku z tym sąd apelacyjny zatwierdził wyrok pierwszej instancji. Promień nadziei pojawił się w maju, kiedy Sąd Najwyższy nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy.

Proces brzeski – trybunał rozpatrujący apelację prokurator Rauze, przewodniczący Gacki, sędzia Chodecki

Zwołana na lipiec druga rozprawa przed sądem apelacyjnym zakończyła się ponownie wyrokiem skazującym, zatwierdzonym tym razem przez Sąd Najwyższy. Skazani znów stanęli przed wyborem – emigracja albo więzienie. Pierwszą możliwość wybrał m.in. Wincenty Witos. Pod koniec września 1933 r. udał się do Czechosłowacji, skąd nadal prowadził działalność polityczną.

Z kraju wyjechali także Adam Pragier, Władysław Kiernik, Kazimierz Bagiński i Herman Lieberman. Ten ostatni osiadł we Francji, gdzie założył Ligę Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Pozostali, wśród nich Adam Ciołkosz i Stanisław Dubois, wybrali więzienie. Szykany wobec skazanych działaczy Centrolewu kontynuowano aż do 1939 r. Rehabilitacja skazanych przywódców Centrolewu nigdy nie nastąpiła.

Co prawda 31 października 1939 r. prezydent Władysław Raczkiewicz objął ich amnestią, lecz samo jej zastosowanie sankcjonowało zasadność wyroku. Także III RP nie zdobyła się na gest wobec Witosa, Liebermana i pozostałych. Sprawa brzeska oznaczała koniec demokracji w II Rzeczypospolitej. Dowodziła, że obóz sanacyjny nie cofał się przed niczym, aby utrzymać i umocnić władzę.

Aresztowanie posłów Centrolewu oraz ich proces były szeroko komentowane w prasie zagranicznej, która zaczęła opisywać Polskę Piłsudskiego w tych samych kategoriach co Włochy Mussoliniego czy Niemcy Hitlera.

Największe jednak szkody Brześć wyrządził polityce krajowej. Pozbawił państwo polskie części jego elity, ludzi o niebotycznych talentach, będących wówczas w pełni sił politycznych i intelektualnych.Ich miejsce zajęły osoby, których największym atutem często był mundur wojskowy.

„Mimo iż w porównaniu z terrorem w krajach totalitarnych wyrok w procesie brzeskim był stosunkowo umiarkowany, proces ten pozostał ciemną plamą na międzywojennym wymiarze sprawiedliwości” – pisał prof. Wojciech Roszkowski w „Najnowszej historii Polski 1914-1945”.

Brześć, podobnie jak zamach majowy czy Bereza Kartuska, to ciemna karta w historii Polski międzywojennej. Polski, do której spuścizny tak chętnie nawiązuje dzisiejsza prawica. Zapewne dlatego temat ten jest pomijany lub – w najlepszym przypadku – marginalizowany przez wielu współczesnych historyków, o politykach nie wspominając.

Do tej pory nie zrehabilitowano ofiary procesu brzeskiego.


Literatura:

Wojciech Roszkowski, „Najnowsza historia Polski 1914-1945”, Tom 1, Świat Książki, 2003

Andrzej Garliki, „Piękne lata trzydzieste”, wyd. Pruszyński i S-ka, 2008

M. Leczyk, „Sprawa Brzeska. Dokumenty i materiały”, Warszawa 1987

Jan Kwapiński, „Moje wspomnienia (1904-1939)”, Księgarnia Polska w Paryżu, Paryż 1965

Przypisy:

[1]. Felicjan Sławoj Składkowski „Strzępy meldunków”, Warszawa, 1936

[2]. Andrzej Garlicki, „Piękne lata trzydzieste”, Warszawa, Pruszyński i S-ka, 2008, s. 160-161.

Wykorzystano też fragmenty z Tygodnika Przegląd – rozprawa z bydłem

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s