GIOVANNI ALDINI – włoski Frankenstein

Giovanni Aldini 1

Wszyscy znają słynną powieść angielskiej pisarki i poetki z okresu romantyzmu Mary Shelley pod tytułem „Frankenstein”. Opowiada o szalonym naukowcu, który usiłował rozwikłać zagadkę śmierci i chciał przywrócić zmarłych do życia. Powieść doczekała się licznych ekranizacji filmowych. Jednak mało kto wie, że prawdziwy „doktor Frankenstein” istniał naprawdę. Był nim włoski fizyk i badacz elektryczności Giovanni Aldini.

Giovanni Aldini urodził się 10 kwietnia 1762 roku w Bolonii. Studiowal fizykę w rodzinnym mieście studia ukończył w 1782 r. W 1798 Aldini został profesorem fizyki eksperymentalnej Uniwersytetu Bolońskiego. Swoje prace pisał po włosku, angielsku i francusku, przy czym spuścizna po nim zawiera publikacje zarówno pod włoskim imieniem Giovanni, jak pod angielskim John i francuskim Jean. Jego wujkiem był słynny włoski fizyk i uczony Luigi Galvani, któremu asystował w jego doświadczeniach nad reakcjami mięśni żaby na drażnienie prądem elektrycznym

Eksperyment Galvaniego z żabimi udkami, źródło: wikimedia commons.

Doświadczenie miało miejsce w laboratorium, czy też jak mówi anegdota – zrodziła się w kuchni podczas przygotowywania przez żonę Galvaniego żabich udek. Faktem jest jednak, że zaważyła ona silnie na kierunku pracy i dalszej karierze naukowej włoskiego naukowca.

Od momentu gdy zauważył on kurczenie się kończyn nieżywej już żaby głównym celem jego dociekań stało się wyjaśnienie, dlaczego części ciała zwierząt poruszają się gdy ich nerwy i mięśnie dotykane są metalowymi przedmiotami.

W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie Galvani przeprowadził wiele eksperymentów i w końcu wysunął tezę, że powodem kurczenia się mięśni żab jest fenomen określany przez niego mianem „elektryczności zwierzęcej”. Ten specyficzny rodzaj energii elektrycznej generowany miał być przez domniemany płyn w organizmach zwierząt, która to substancja pochodzić miała z mózgu i znajdujących się w ciele nerwów.

Z tym wyjaśnieniem nie zgodził się inny ówczesny uczony, Alessandro Volta. Będąc pod wrażeniem elegancji badań Galvaniego, nie podzielał jednak kluczowych, wyciągniętych przez ich autora wniosków i przy pomocy doświadczeń z urządzeniem nazwanym później stosem lub ogniwem Volty (składającym się krążków miedzianych i cynkowych oddzielonych papierem nasączonym słoną wodą) przekonywał kategorycznie, że to nie organizm zwierzęcia, lecz stykające się z nim metale są źródłem prądu w doświadczeniach Galvaniego.

Naukowy spór, jaki wynikł z odmienności wyjaśnień Volty i Galvaniego, szczególnie silnie poruszył współpracującego z Galvanim siostrzeńca: Giovaniego Aldiniego. Posiadając oprócz dziedzictwa naukowego także pewien osobisty dług wdzięczności względem swojego wujka, który jako lekarz opiekował się nim podczas ciężkiej choroby, stał się Aldini głównym obrońcą i propagatorem teorii zwierzęcej elektryczności, nazwanej przez niego na cześć swego mentora galwanizmem.

Aldini kontynuował eksperymenty Galvaniego, opatrywał gorliwie kolejne wydania dzieł swego wuja obszernymi komentarzami oraz próbował znaleźć praktyczne medyczne zastosowania galwanizmu. Na tym ostatnim polu odnotował nawet pewne sukcesy, chociaż za paradoks uznać można fakt, że w wielu przeprowadzanych przez siebie zabiegach medycznych używał on wynalazku zaprojektowanego przez swojego największego adwersarza: ogniwa konstrukcji Volty.

Próbował leczyć za pomocą galwanizmu między innymi choroby psychiczne. Jednym z najobszerniej opisanych przypadków w tym zakresie jest przeprowadzona przez niego 17 maja 1801 roku pionierska elektroterapia 27-letniego rolnika 27-letni rolnik Louisa Lanzariniego, pacjenta ze szpitala Świętej Urszuli w Bolonii cierpiącego na melancholię, czyli kondycję, którą dzisiaj sklasyfikowano by zapewne jako wielką depresję. Lanzarini poddany został regularnym elektrostymulacjom przy użyciu stosu Volty.

Procedura polegała na połączeniu pacjenta z ogniwem, z którym miał kontakt poprzez drut zamieszczony na ogolonej głowie (a konkretnie na kości ciemieniowej) oraz dłoń, którą dotykał podstawy stosu. Wedle świadectw pisanych nastrój Lanzariniego poprawiał się sukcesywnie i po kilkunastu tygodniach terapii pacjent został całkowicie wyleczony. By zweryfikować efektywność swojej metody, Aldini zatrudnił byłego pacjenta na jakiś czas jako pomocnika w domu, prowadząc obserwacje jego zdrowia zanim pozwolił mu wrócić do rodzinnej wioski.

Zakończona sukcesem elektroterapia depresji była ” jak można stwierdzić – prekursorska w stosunku do stosowanych czasem obecnie elektrowstrząsów – terapii owianej złą sławą, stanowiącą jednak ostatnią dostępną metodę leczenia w przypadkach lekoopornych i ekstremalnie ciężkich przypadków zaburzeń nastroju.

Pomimo obiecujących rezultatów terapii wyprowadzonych z galwanizmu, wyobraźnię współczesnych Aldiniego najbardziej poruszały inne aspekty jego pracy. Były nimi przede wszystkim organizowane przez niego demonstracje osiągnięć galwanizmu oraz niektóre – mogące się wydawać makabryczne jak na obecne standardy – prowadzane przez niego eksperymenty.

Aldini, przekonany o słuszności teorii zwierzęcej elektryczności, stawiał nieskromnie za cel swojej pracy, wedle własnych słów, opanowanie umiejętności produkowania, reanimowania i kontrolowania sił witalnych rządzących organizmami żywymi. Sprawiło to, że znacznie poszerzył w stosunku do swego poprzednika zakres prowadzonych badań.

Podczas jednego z pokazów na początku XIX wieku, zaaplikował prąd z butelki lejdejskiej do świeżo odciętej głowy wołu, a publika gapiła się jak urzeczona w spazmatyczne wstrząsy, przeszywające oczy, nos i język martwego zwierzęcia Oprócz zwierząt zimno, a także ciepłokrwistych, w swoich pracach badawczych wykorzystywał również ciała ludzi.

Jednym z pierwszych pozyskanych było ciało niedawno zmarłego 30-latka, którego w ramach eksperymentu Aldini makabrycznie poszlachtował. Szczypcami usunął mu kilka kręgów szyjnych, aby wyjąć rdzeń kręgowy. Następnie wyciągnął nerw kulszowy na lewym biodrze. Na koniec do szpiku i nerwu kulszowego podłączył pręty pod napięciem. Opisywał, że każdy mięsień w ciele natychmiast wstrząsnęły konwulsje porównywalne do tych, jakie towarzyszą przeszywającemu uczuciu zimna. A gdy Aldini podłączył pręt pod napięciem do pięty zwłok, uprzednio ugięta w kolanie noga wyprostowała się z taką siłą, że asystent nie zdążył odskoczyć. Następnie ciała do badań należały najczęściej do kryminalistów, na których wykonano właśnie wyrok śmierci.

Niestety, jako że w rodzinnej Bolonii śmierć aplikowano skazańcom przez dekapitację, czyli obcięcie głowy, nie wszystkie eksperymenty jakie Aldini pragnął przeprowadzić były w jego zasięgu w rodzinnych stronach. Mimo to, już same badania prowadzone we Włoszech okazały się owocne i niezwykle intrygujące. Udało się między innymi Aldiniemu stymulować ruchy mięśni i całych części ciała poprzez aplikację prądu elektrycznego do różnych obszarów kory mózgowej – do czego wykorzystywał między innymi nie odseparowane jeszcze od korpusów głowy byków.

Motywując się chęcią kontroli „sił witalnych” organizmu, Aldini łączył również ze sobą odcięte głowy skazańców, przepuszczając prąd z jednej z nich do drugiej, wykonywał ponadto wiele przeróżnych doświadczeń na samych korpusach ludzkich pozbawionych głów. Serię takich publicznych pokazów zrealizował przy bolońskim Pałacu Sprawiedliwości w styczniu i lutym 1802 r., później jesienią tego samego roku  pojechał do Paryża, gdzie odbył serię wykładów połączonych z pokazami.

Najbardziej  jednak spektakularnym wydarzeniem w karierze Aldiniego był pokaz przed Królewskim Kolegium Chirurgów w Londynie w styczniu 1803 r. [1][2].  W asyście prominentnych miejscowych anatomów i chirurgów użył on prądu elektrycznego do wywołania konwulsji ciała 26-letniego George’a Fostera – kryminalisty powieszonego wcześniej za dokonanie morderstwa swojej żony i dwójki dzieci. Foster uważał się za niewinnego [3]. Niestety okazało się, że był rzeczywiście niewinny. Po jego śmierci wyszło na jaw, że jego żona miała zaburzenia psychiczne i popełniła wraz z dzieckiem samobójstwo [4].

Aldini chętnie wykorzystał tę okazję użycia swych urządzeń na skazańcu właśnie w stolicy Anglii, gdyż w Italii nie miał dostępu do ciał osób zmarłych wskutek uduszenia, a jego marzeniem od dawna było opanowanie techniki resuscytacji topielców za pomocą prądu, czego niejednokrotnie próbowano już wcześniej, ale z kiepskimi rezultatami. Dowiedzenie się czy możliwa jest reanimacja osób zmarłych wskutek uduszenia było również jednym z dążeń sponsorów londyńskiej wizyty Aldiniego. Aldini użył baterii 120 ogniw Volty (cynkowo-miedzianych).

Efekt przeprowadzonego 17 stycznia na ciele Fostera doświadczenia był dramatyczny i zgromadzeni świadkowie przekonani byli, iż już niewiele zabrakło do całkowitego ożywienia kryminalisty. Zebrani z przerażeniem obserwowali, jak szczęka trupa stymulowanego elektrycznością „zaczyna się trząść, mięśnie wokół niej przeraźliwie się zaciskają, a lewe oko otwiera się”. Kulminacja emocji nastąpiła, kiedy martwy Foster zaczął wymachiwać rękoma i wierzgać nogami [5].

A_Galvanised_Corpse 1

Demonstracja ta została niedługo później szeroko opisana w The Times , poruszając w ten sposób bardzo silnie wyobraźnię ówczesnej opinii publicznej, co zaowocowało zresztą różnorakimi konsekwencjami. Sam Aldini zdobył reputację kogoś na podobieństwo literackiego Doktora Fausta, sława zaś jego eksperymentów – jak powszechnie się uważa ” stała się częścią inspiracji angielskiej nastolatki, a później uznanej pisarki, Mary Shelley, autorki słynnej powieści o Frankensteinie i jego powołanym do życia potworze, stworzonym z kawałków trupich ciał.

W uznaniu zasług Aldini odznaczony został m.in. przez cesarza Austrii Orderem Żelaznej Korony, w 1807 mianowany radnym Mediolanu, dokąd się przeprowadził po ustąpieniu z katedry Uniwersytetu Bolońskiego.

W tym okresie swego życia porzucił eksperymenty z pogranicza fizyki, biologii i medycyny, zajmując się innymi zagadnieniami fizycznymi. Między innymi badał możliwości ochrony ludzkiego życia i mienia przed ogniem (testował m.in. różne materiały, jak azbest). Interesowała go też hydraulika – poczynił interesujące obserwacje fali powodziowej, pracował nad nowatorskimi systemami dźwigni hydraulicznych, ulepszył metody wykorzystania pary wodnej w fabryce jedwabiu. Udoskonalił także oświetlenie ulic i budynków, w tym m.in. mediolańskiej opery La Scala. Zmarł w Mediolanie w 17 stycznia 1834 roku.

Mimo pewnej sławy, duża część odkryć i badań Giovaniego Aldiniego nie znalazła bezpośredniej kontynuacji, a nawet on sam nie podążył śladem niektórych interesujących wyników swych badań. Pomimo to uważa się, że zarówno on, jak i Luigi Galvani oraz Alessandro Volta, są siewcami ziarna, z którego zarówno pośrednio, jak i bezpośrednio, wyrosło wspaniałe drzewo współczesnej elektrofizjologii.

Na drodze wzrostu tego drzewa pojawiło się później jeszcze wiele wybitnych postaci, takich jak Willem Einthoven uznawany za ojca elektrokardiografii, pionierzy elektroencefalografii Richard Caton, polski uczony Adolf Beck i niemiecki lekarz Hans Berger, czy w końcu Étienne-Jules Marey, który dokonał w 1890 roku pierwszej rejestracji elektrycznej aktywności mięśni i ukuł termin elektromiografia.

Osoby te oraz wielu innych uczonych i wynalazców, którzy bezlikiem odkryć dokonanych w XIX i XX wieku odpowiedzialni byli za rozwój elektrofizjologii, doprowadzili w końcu na przestrzeni dwóch stuleci do tego, iż niektóre aspiracje Giovaniego Aldiniego i wizje jego współczesnych, stały się po części rzeczywistością.

Chociaż nie potrafimy wskrzeszać zmarłych, ale będące owocem badań w zakresie elektrofizjologii urządzenia takie jak defibrylatory potrafią przywracać do życia niektóre osoby omal tak, jak wyobrażał to sobie Aldini. Głębokie stymulatory mózgowe, znajdujące zastosowanie w leczeniu chorób takich jak choroba Parkinsona, kontrolują procesy rozumiane przez XIX-wiecznych uczonych jako tajemnicze „siły witalne” w ciele.

Wiedza o bioelektryczności i jej roli w funkcjonowaniu ciała otworzyła nawet daleko szerzej sięgające perspektywy. Dzięki postępowi w dziedzinie elektroencefalografii możliwe stało się budowanie nieinwazyjnych interfejsów mózg-komputer, które mogą być wykorzystywane do sterowania oprogramowaniem lub maszynami za pomocą kontroli stanów własnego umysłu. Większe możliwości kryć się mogą jeszcze, w podobnych urządzeniach o charakterze pół-inwazyjnym i inwazyjnym, łączącym elektrody bezpośrednio z tkankami. Szczególną nadzieję wiąże się też choćby z rozwojem neuroprotetyki, raczkującej dopiero dyscypliny, która ogromnie wiele zawdzięcza wiedzy z elektrofizjologii.


Literatura:

Alex Boese, Potomkowie Frankensteina: nauka straszliwa, fantastyczna i osobliwa, wyd. Bellona, Warszawa 2007

Bern Dibner,  „Giovanni Aldini”, Dictionary of Scientific Biography 1. New York: Charles Scribner’s Sons, 1970, s. 107–108

André Parent, „Giovanni Aldini: From Animal Electricity to Human Brain Stimulation. In: Canadian Journal of Neurological Sciences, s 31, 2004

Rosen, M. R. i Janse, M. J., . Electrophysiology: from Galvani’s frog to the implantable defibrillator. Dialogues in Cardiovascular Medicine , s 11, 2006

C.  Sleigh, Life, Death and Galvanism. Studies in History and Philosophy of Biological and Biomedical Sciences , s 29, 1998

Przypisy:

[1] Royal College of Surgeons of England, Aldini, Giovanni: Notebook

[2] XIX-wieczna elektrochemia (po angielsku)

[3]. murderpedia.org/George-Fister

[4] angielska wikipedia o Georgu Fosterze

[5] Kronika Newgate o Georgu Fosterze

Reklamy

One thought on “GIOVANNI ALDINI – włoski Frankenstein

  1. Pingback: Afera grabarzy z Frankenstein |

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s