710 lat temu stracono Williama Wallace’a

William_Wallace 01

23 sierpnia 1305 roku został stracony w Londynie przez Anglików William Wallace największy bohater Szkocji. Odegrał kluczową rolę w trakcie wojen o niepodległość oraz w kształtowaniu się szkockiej świadomości narodowej. Jego postać obrosła w legendy i mity, a nawet stał się ikoną popkultury i symbolem wolności dzięki przedstawieniu jego historii w hollywoodzkiej superprodukcji Braveheart (Waleczne Serce). Jak wyglądało życie Willama Wallace’a? Zapraszam do lektury.

Statue of Sir William Wallace, Aberdeen, Scotland

Sir William Wallace. Statua w szkockim Aberdeen.

Tak naprawdę nie wiemy o jego dzieciństwie nic, oprócz tego, że urodził się około roku 1270 w rodzinie drobnego posiadacza ziemskiego Alana Wallace i miał dwóch braci Malcoma Johan. Nie ma pewności kim była matka Williama. Uważa się, że miała na imię Margaret i była córką sir Reginalda Crawforda z Crosby, szeryfa Ayr.

Przodkiem rodu Wallace’ów był niejaki Richard Wallace, zapisany w kronice z 1166 roku jako Richard „le Walais”, czyli „Walijczyk”. Wasal i służący królewskiej rodziny Stuartów. Nazwisko, a właściwie przydomek, pod którym był znany sugeruje, że pochodził z terenów Walii.

Tak też podpisywał się William (w średniowiecznym języku gaelickim – Uilliam Uallas), a nazwisko „Wallace” jest tylko późniejszą interpretacją francuskiego (normandzkiego) wyrazu „le Walais” lub „le Waleys”. Jako, że wiele rodzin walijskich tamtego okresu miało pochodzenie normandzkie, nie można wykluczyć tego, że także potomkowie Wallace’a byli feudalnymi rycerzami z Normandii.

Współczesne mu kroniki opisują Wallace’a jako rosłego i mocnego mężczyznę. Miał ponoć sześć i pół stopy wzrostu (około 198 cm), co musiało stanowić pewien rekord jak na tamte czasy, gdy średnio żołnierz liczył sobie niewiele ponad pięć stóp wzrostu (około 155 cm). Carrick w swoim dziele „Życie Sir Williama Wallace’a z Elderslie” („Life of Sir William Wallace of Elderslie”), ujednolicił kilka z dostępnych opisów:

„Był wysokim, dobrze zbudowanym mężczyzną o wyrafinowanej urodzie; jego oczy były jasne a spojrzenie przeszywające, brodę i włosy miał koloru kasztanowego z tendencją do kręcenia. Rzęsy i brwi były jaśniejsze od reszty włosów. Jego usta były okrągłe i pełne. Jego postura była wzniosła i dostojna, nosił uniesioną głową sięgając ramieniem do głowy przeciętnego mężczyzny. Mimo iż zdawał się być gigantem, ciało jego zachowało doskonałe proporcje i symetrię a w połączeniu z ogromną wprost siłą, wytrzymałością i szybkością, nie było człowieka zdolnego mu uciec, z wyjątkiem konnego, kiedy zdecydował się go ścigać.”[1]

Nie istnieją również żadne w pełni wiarygodne źródła dotyczące dzieciństwa Williama. Wprawdzie mamy zapiski z wiersza Harry’ego, jednak nigdzie nie znajdują swojego potwierdzenia i należy je traktować jako fikcję lub w najlepszym przypadku tylko jako prawdopodobne. Jako, że William był drugim synem Alana, nie dziedziczył po nim ani tytułu, ani ziemi. Jedyną drogą dla takiego dziecka była edukacja kościelna. Pierwszą naukę odebrał w Dunipace (wschodnia część Stirlingshire). To właśnie tam posiadł rozległą (jak na owe czasy) wiedzę, umiejętność pisania i czytania oraz znajomość łaciny. Tam także ukształtowały się jego poglądy na problemy Szkocji, patriotyzm oraz umiłowanie wolności.

Dalsze losy Williama były wynikiem serii wydarzeń jakie miały miejsce w kraju. W 1286 roku zmarł król Szkotów – Aleksander III, nie pozostawiając żadnego następcy. Lordowie na tron wnieśli jego 4-letnią wnuczkę Małgorzatę (Margaret). Przez kolejne cztery lata w Szkocji panowali „Strażnicy”, którzy walczyli głównie między sobą o wpływy, równocześnie na zmianę składając hołd i walcząc z Edwardem I, królem Anglii. Wkrótce w kraju zapanował chaos i bezprawie. Wszyscy, włączając Anglików, Walijczyków i Irlandczyków, starali się zagarnąć jak najwięcej dla siebie z rozpadającego się i krwawiącej Szkocji. Na tronie Królestwa zasiadł marionetkowy król John Balliol, całkowicie zależny od Edwarda I.

Po powrocie w rodzinne strony Wallace nie angażował się w politykę i jak się powszechnie uważa, prowadził spokojne życie pozbawione konfliktów z prawem. Taki pogląd mija się jednak z prawdą, gdyż już wtedy dał się we znaki miejscowym stróżom prawa, co zostało odnotowane w kronikach z tego okresu. Jako pozbawiony majątku drugi syn miał dwie możliwości dające szansę przeżycia w tych ciężkich czasach. Mógł zaciągnąć się do wojska lub zostać przestępcą. Oczywiście jedno nie wykluczało drugiego. Klęska militarna w roku 1296 w bitwach pod Berwick i Dunbar, zepchnęła wielu młodych Szkotów na drogę przestępstwa. Tak też stało się z Wallace’em. W kronice „Calendar” Josepha Baina z tamtego okresu na stronie 191, pod datą 8 sierpnia 1296 roku znajduje się niepokojący wpis:

„Matthew z Yorku został oskarżony przez Cristianę z St John o rabunek. Otóż, jak ustalono, we czwartek poprzedzający dzień świętego Botolfa przyszedł on do jej domu w Perth w towarzystwie złodzieja i łotra, niejakiego Williama le Waleis i tam, siłą zabrał jej dobytek, a mianowicie piwo o wartości 3 szterlingi. Złapany odpowiedział, że jest urzędnikiem i nie ma obowiązku zeznawać. Sąd uznał winę za dowiedzioną i wymierzył mu karę.”[2]

Co ciekawe, w momencie sporządzenia tej notatki, Wallace miał już powszechną opinię „złodzieja i łotra”, więc możemy być pewni, że nie był to jego pierwszy występek. Trzeba też zwrócić uwagę, że mimo dowiedzionego jego udziału w kradzieży, ukarany został tylko Matthew, co świadczy o tym, że William po prostu nie dał się złapać. Jak widać, już wtedy spryt był jego mocną stroną, co wielokrotnie udowodnił w późniejszych czasach. Notatka ta podważa także panującą powszechnie opinię, że Wallace nienawidził Anglików od czasów dzieciństwa. Wymieniony tam Matthew był z całą pewnością Anglikiem (z Yorku), mimo to, nie przeszkodziło to Williamowi zbratać się z nim i dokonać wspólnego napadu na swoją rodaczkę.

O ile kradzież piwa uszła mu na sucho (nie istnieje bowiem żadna wzmianka o jakichkolwiek konsekwencjach, które miałby za to ponieść), to następny incydent zaważył na całym jego dalszym życiu. W maju 1297 roku William wyciągnął z domu i na oczach wszystkich, zabił a następnie poćwiartował szeryfa Lanark – sir Williama Heselriga. Według Ślepego Harry’ego czyn ten miał być zemstą za zabójstwo Marion Braidfute, ukochanej Wallace’a, z którą miał dziecko. Historyczność Marion jest jednak głośno kwestionowana, gdyż brak jest wiarygodnych źródeł potwierdzających jej istnienie.

lanarkplaque

Tablica upamiętniająca zabójstwo szeryfa Lanark – Heselriga, znajdująca się w miejscu, gdzie według legendy mieścił się dom Williama Wallace’a i Marion Braidfute. Historycy kwestionują jednak istnienie Marion.

Zabójstwo miało miejsce w dniu posiedzenia sądu hrabstwa Lanark, więc być może William kierował się jednak zemstą, lecz nie o kobietę mu chodziło. Na tym właśnie posiedzeniu skazano jego braci za „występki przeciw królowi Edwardowi”. Czy była to próba przekonania szeryfa do zmiany decyzji czy tylko krwawy odwet, tego nie wiemy, lecz niedługo potem Wallace pojawia się w kronikach jako „banita” („outlaw”), co może sugerować, że wyjęcie go spod prawa było bezpośrednim skutkiem tego incydentu.

Za głowę Szkota wyznaczono nagrodę, a on sam musiał szukać schronienia wśród innych banitów w lesie Selkirk. W tym czasie większość Szkocji była ogarnięta wrzeniem a mieszkańcy coraz odważniej buntowali się przeciwko dominacji Anglików, dlatego zabicie szeryfa odbiło się szerokim echem wśród zniewolonych Szkotów. Wallace stał się znany i rozpoznawalny. Fakt, że barbarzyńsko rozprawił się ze znienawidzonym okupantem sprawił, zaczęli się do niego przyłączać ludzie jemu podobni. W kronice napisanej przez niejakiego Walter z Guiborough czytamy:

„(…) le Walais [Wallace] zgromadził wokół siebie wszystkich podobnych jemu, którzy spod prawa jęli być wyjęci i zachowywał się tak, jakoby był ich przywódcą, a oni rozrośli się do gromady licznej i we wszystkim go słuchali, czyniąc wszystko, co tylko on uznał za właściwe.”[3]

Zdając sobie sprawę, że nie chroni go już prawo i wcześniej czy później Anglicy go dopadną, zaczął od tej chwili działać ze wzmożoną siłą. Wallace i jego kompani rozpoczęli otwartą walkę przeciwko angielskim władzom. Przemierzali kraj, napadając na mniejsze garnizony podległe władzy Edwarda I. Wieść o jego bohaterstwie szybko rozeszła się po całym kraju i podziałała jak magnes na Szkotów, którzy coraz tłumniej przyłączali się do oddziału Wallace’a. Niedługo potem powstanie rozprzestrzeniło się na północną Szkocję, gdzie rebelią kierował młody szlachcic Andrew Murray (lub de Moray), a także część południowo-zachodnią. Wszędzie, gdzie się pojawiali, siali strach i przerażenie, zabijając każdego Anglika, który stanął im na drodze. Karali śmiercią także Szkotów, którzy próbowali zachować lojalność wobec Edwarda I i jego urzędników. Kronika Guisborougha zawiera taki oto opis:

„(…) zabierali oni [Szkoci] starców, księży i angielskie kobiety nad rzekę, gdzie związywano im ręce i nogi, aby nie mogli pływać, po czym zrzucali ich bądź spychali do wody, śmiejąc się i wyszydzając, kiedy tamci szamotali się i tonęli(…) innych dla zabawy poddawano rozprawie przed obliczem bandyty Wallace’a(…) pozostali zaś wywlekani byli z kościołów i mordowani na miejscu”[4]

SterlingBridge

Most w Stirling, widok współczesny. Obok niego znajdował się drewniany most na którym rozegrała się słynna bitwa.

Kiedy armia Wallace’a odbijała kolejne zamki Szkocji, zostały przeciw niemu wysłane wojska dowodzone przez Earla Surrey. Obie armie spotkały się nad rzeką Forth pod Stirling 11 września 1297 roku. Wallace’owi przypisuje się zasługę obrania miejsca przy skalistym wybrzeżu zwanym „Opactwem Craig” („Abbey Craig”). Szkoci mieli co prawda przewagę liczebną, byli to jednak słabo wyszkoleni i uzbrojeni piechurzy. By mieć przewagę nad Anglikami, Wallace ustawił swe wojska, wyposażone w długie na 4 metry włócznie, na wzgórzu, zmuszając tym samym Anglików do ataku pod górę. Gdy wrogie wojska szykowały się do formowania szyku bojowego, nie spodziewały się ataku, który nastąpił nagle. Kodeks honorowy nakazywał zaczekać, aż obie armie będą gotowe do bitwy, ustawione naprzeciw siebie. William Wallace wiedząc, że w uczciwej walce nie ma najmniejszych szans, nakazał zaatakować wojska angielskie w trakcie przekraczania wąskiego, drewnianego mostu. Większość z nich została zabita. Wielu z jazdy konnej, spadając z mostu, potopiło się w rzece.

800px-Wfm_wallace_monument

Narodowy Monument Wallace’a, Stirling.

Była to niewyobrażalna rzeź na wojskach angielskich. Obecnie w tym miejscu znajduje się 67-metrowy Narodowy Monument Wallace’a (The National Wallace Monument). Sam most nie przetrwał do naszych czasów (został prawdopodobnie zniszczony na rozkaz Wallace, żeby uniemożliwić Anglikom odwrót), a w pobliżu zbudowano nowy, kamienny most. W bitwie pod Stirling ciężko ranny został Andrew Murray (współdowodzący szkocką armią), który zmarł dwa miesiące później na skutek odniesionych ran. Efekt zwycięstwa pod Stirling dał się odczuć w całej Szkocji. Wallace i jego armia odbijali z angielskich rąk kolejne zamki i miasta. Berwick, Dundee, Edynburg i Roxburg wróciły do prawowitych właścicieli.

Wallace_sword

Miecz Wallace’a, mierzący 168 cm i ważący prawie 3 kg. Obecnie znajduje się w muzeum w Stirling.

Wallace uznał władzę Johna Balliola jako króla Szkocji i 18 października 1297 podjął decyzję o inwazji na północną Anglię w celu zdobycia zapasów na zimę. Kilka dni później wojska szkockie zgromadzone na wrzosowisku Roslin Moor ruszyły na południe, przekroczyły rzekę Tweed i wkroczyły do Nortumbrii, pustosząc hrabstwa Durham, Cumberland i Northumberland. Spalili Alnwick i oblegli Carlisle. Żołnierze Wallace’a nie oszczędzili nikogo, kto mówił po angielsku lub popierał angielskiego monarchę.

Po powrocie do swojej siedziby, w marcu 1298 roku, został pasowany na rycerza w kościele Św. Marii Leśnej („Church of St Mary of the Forest” lub „Kirk of the Forest”) w Selkirk. Obwołany także „Strażnikiem Szkocji”, zaczął sprawować władzę nad Królestwem w imieniu uwięzionego Balliola.

Kiedy Edward I wrócił z działań zbrojnych prowadzonych na kontynencie, zebrał armię i wyruszył osobiście na północ, by ostatecznie uporać się z Wallace’m. Wobec wkroczenia do Szkocji wojsk angielskich, nowy „Strażnik” przyjął taktykę unikania otwartej walki, wciągając Anglików w głąb kraju. Edward przejrzał te zamiary i spiesznym marszem spod Edynburga dogonił niewyćwiczone i słabo uzbrojone oddziały szkockie w Falkirk, 22 lipca 1298 roku. Szkocka konnica, dowodzona i składająca się ze szlachty, opuściła pole bitwy zaraz po jej rozpoczęciu.

Wallace memorial, Battle of Falkirk

Pomnik upamiętniający miejsce bitwy pod Falkirk.

Taktyka wojsk Wallace’a, polegająca na rozbijaniu konnicy długimi włóczniami, tym razem zawiodła ze względu na zgromadzonych po stronie przeciwnika łuczników. Ich długie „angielskie łuki” siały spustoszenie na polu bitwy, w efekcie czego doprowadziły do klęski wojsk Szkockich. Wallace został ranny ale przeżył bitwę. Jego armia została jednak zdziesiątkowana. Ci co przeżyli uciekli i schronili się w lasach Callande. Kronika Rishangera przytacza pamiętne zdanie, które miał wygłosić Wallace do swojej armii: „I hale browghte zowe to the ryng, hoppe zef ze kunne”, co w tłumaczeniu ze staroangielskiego znaczy: „Przyprowadziłem was na arenę, a teraz przekonamy się, czy umiecie tańczyć”.

falkirk miejsce bitwy

Pola Falkirk, miejsce klęski Szkotów.

Porażka wpędziła Wallace’a w depresję i podważyła wiarę Szkotów w jego zdolności przywódcze. Zrezygnował z tytułu „Strażnika Szkocji” (być może został tej funkcji pozbawiony) i postanowił prowadzić walkę podjazdową oraz sabotować działania wroga. Sukcesję po nim objęli – Robert de Bruce (późniejszy król Robert I) i Sir John Comyn, zwany „Czerwonym”. Przez kolejne lata Wallace, który wraz ze swoimi towarzyszami wycofał się do lasu, prowadził partyzanckie wypady przeciwko angielskim okupantom.

Opuszczony przez szlachtę, zdradzony i osamotniony wiedział, że musi szukać pomocy poza granicami kraju, o który tak zaciekle walczył. Pod koniec 1299 roku wyjechał do Francji na dwór króla Filipa IV Pięknego. Został tam bardzo ciepło przyjęty i zapewniony o poparciu władcy. Filip w jego sprawie wysłał 7 listopada 1300 roku, z miejscowości Pierrefonds, list do Rzymu nakazujący przedstawicielom francuskim w sądzie papieskim udzielenia wsparcia Wallace’owi:

„Filip, król Francji do przedstawicieli sądu rzymskiego. Nakazuję udzielenie wsparcia oraz uzyskanie przychylności papieża wobec naszego umiłowanego Guillaume’a le Walois ze Szkocji, rycerza, w sprawie, którą chce poruszyć przed jego Świętobliwością. Poniedziałek, po dniu Wszystkich Świętych. Pierrefonds.”[5]

Phillip (IV) King of France to his lieges at the Roman Court. Commands them to request the Pope's favour for his beloved William le Wallace of Scotland, Knight, in the matters which he wishes to forwar

List Filipa IV Pięknego, wysłany do Rzymu w sprawie poparcia dla Williama Wallace’a.

„Guillaume le Walois” to oczywiście francuska odmiana imienia i nazwiska Williama Wallace’a. U papieża Wallace zabiegał o poparcie Szkocji w wojnie z Anglią i pomoc w przywróceniu na tron Johna Balliola, który przebywał wówczas w angielskiej niewoli.

Nie wiadomo dokładnie, kiedy Wallace powrócił do Szkocji, ale przypuszcza się, że miało to miejsce w roku 1303. Szkocja, którą zastał po powrocie, w niczym nie przypominała kraju, z którego wyjechał. Próbował, mimo wszystko, ponownie zjednać ludzi do walki, jednak szkocka szlachta, całkowicie zależna i podporządkowana władzy Edwarda, nie chciała powrotu rebelii, gdyż obawiała się stracić swoje wpływy i posiadłości nada im przez Edwarda podczas nieobecności Wallace’a.

Król Anglii zażądał od Wallace’a bezwarunkowej kapitulacji i zdania się na jego łaskę. Gdy ten odmówił i postanowił kontynuować walkę na własną rękę, bez wsparcia wpływowych rodzin szkockich, dowódcy angielscy i szkoccy otrzymali rozkaz pojmania Wallace’a. Umknął z zasadzki pod Earnside we wrześniu 1304, lecz 3 sierpnia 1305 roku nie miał już tyle szczęścia. W miejscowości Robroystone (w pobliżu Glasgow) William Wallace spotkał się w jednej karczmie z Johnem Menteithem w celu omówienia dalszych prób walki partyzanckiej. Wśród gości karczmy byli przebrani za wieśniaków żołnierze angielskiego garnizonu. Nagle Menteith odwrócił swój talerz do góry dnem, dając w ten sposób sygnał żołnierzom, że jego towarzysz to poszukiwany William Wallace.

Relacje, co do przebiegu aresztowania różnią się znacznie w zależności od źródła. Niektórzy kronikarze wskazują na Menteitha jako na tego, który osobiście aresztował Wallace’a, gdy ten odpoczywał w Robroystone przy studni, noszącej dzisiaj jego imię. Podobno właśnie z tej studni, William po raz ostatni napił się wody jako wolny człowiek. Jak było naprawdę, dziś trudno jest ustalić. Jedno jest natomiast pewne – Wallace został zdradzony przez tych, w imieniu których walczył.

wallace2_575x426_thb_62467

William Wallace w czasie procesu w Westminsterze, aut. Daniel Maclise

Początkowo Wallace został osadzony na zamku Dumbarton, by w niedzielę 22 sierpnia ostatecznie trafić do Londynu. Tam podobno jeszcze raz dostał szansę poproszenia o łaskę i ocalenia życia, lecz odmówił. Następnego dnia (23 sierpnia 1305) rozpoczął się jego proces w Westminster Hall (najstarszej części parlamentu). Proces na polecenie Edwarda miał charakter czysto pokazowy i propagandowy a jego wynik był już z góry przesądzony. Głównym sędzią procesu został Peter Mallore (lub Mallory), który odczytał akt oskarżenia, zawierający między innymi oskarżenia o zabójstwo szeryfa Lanark, ataki na duchownych, kobiety i dzieci, a także o zdradę króla Anglii. Ponadto Wallace miał być winny podpalenia, zniszczenia mienia oraz świętokradztwa. Kończąc, Mallory powiedział:

„(…) i oferował ci król miłosierdzie, jeżeli się poddasz, a ty wzgardziłeś jego łaską, toteż zostałeś wyjęty spod prawa przed tym sądem jako złodziej i przestępca, w myśl prawa angielskiego i szkockiego”

Żadnego z czynów, o które został oskarżony, nie mógł się wyprzeć. Wallace w milczeniu słuchał Mallory’ego wiedząc, że prawie wszystko, o co jest oskarżany, to prawda. Pozwolono mu się bronić, jednak jedyne słowa, jakie zdołał wykrzyczeć ponad głosami oskarżycieli i które zapisano w protokole, miały miejsce w momencie, gdy oskarżono go o zdradę króla Edwarda. Krzyknął wtedy:

„Nigdy nie ślubowałem wierności waszemu królowi, więc nie jestem mu winny posłuszeństwa. Jestem Szkotem zrodzonym ze szkockiej ziemi, a Anglia nie jest moim suwerenem! Nie jestem zdrajcą!”[6]

O tym, że proces miał charakter wielkiego teatru i jego wynik był przesądzony świadczy fakt, że jako „wyjętemu spod prawa” nie przysługiwał żaden proces. Jako banita, powinien zostać od razu stracony, co w tamtych czasach było często spotykaną normą. Wyrok mógł być więc tylko jeden: tortury i śmierć.

Po odczytaniu wyroku William Wallace został przywiązany do kraty ciągniętej przez konie i zawleczony na miejsce egzekucji. Było to uważane za piętno zdrajcy. Użycie kraty lub zwierzęcych skór miało chronić skazańca, pozostawiając go nietkniętym na użytek poddania kolejnym, straszliwym etapom kaźni.. Ku uciesze tłumów droga Wallace’a na miejsce egzekucji prowadziła z Westminster poprzez Eastcheap, obok Tower do Aldgate i dalej przez miasto okrężną drogą, liczącą prawie 7 kilometrów. Przybyciu znienawidzonego przez Anglików Wallace’a do Smithfield towarzyszyło ogromne zbiegowisko gapiów, zachwyconych okrutnym widowiskiem. Nikt nie żałował Wallace’a i żadnej odrazy nie wzbudziło to, co zrobiono z nim w Smithfield. Za morderstwa, rabunki oraz inne przestępstwa, jakie popełnił – został powieszony. Odcięto go jednak, kiedy jeszcze żył, by nie oszczędzić mu żadnego z okrucieństw, jakie zostały dla niego przygotowane. Na wpół świadomy, prawdopodobnie widział jak wypruto mu wnętrzności i wykastrowano. Za świętokradztwo, palenie kościołów oraz bezczeszczenie zwłok jego serce, wątroba, płuca i jelita zostały wrzucone do ognia. Na koniec, za banicję – ścięto Wallace’owi głowę.

CambuskennethAbbey

Opactwo Cambuskenneth. Według legendy, to właśnie tutaj spoczęły, zebrane razem, poćwiartowane szczątki Williama Wallace’a.

Nawet kiedy już nie żył, Edward nie dał spokoju Williamowi. Jego zatkniętą na żerdzi głowę umieszczono na moście London Bridge, ku przestrodze dla innych buntowników i zdrajców. Jego ciało zostało porąbane na cztery części. Pierwsza z nich została wysłana do Newcastle (nad rzeką Tyne) i tam wystawiona na widok publiczny. Druga trafiła do Berwick, trzecią wywieszono w Perth. Czwarta część trafiła prawdopodobnie do Stirling. Zniszczenie ciała Wallace miało jeszcze dodatkowo wymiar religijny. Uważano wtedy, że w ten sposób, w dniu sądu ostatecznego nie będzie miał się jak stawić przed obliczem Boga i zostanie skazany na wieczne potępienie. W taki oto, straszliwy sposób, dokonał żywota William Wallace.

Memorial to Sir William Wallace near the place of his execution

Tablica pamiątkowa, znajdująca się blisko miejsca, gdzie zginął William Wallace. Dzisiaj mieści się tam Szpital Świętego Bartłomieja.

Wojna o niepodległość Szkocji trwała jeszcze do 1328 roku i zakończyła się dla Szkotów zwycięstwem. Legenda Wallace’a tymczasem rosła. Dla Szkockich patriotów powodem do dumy stał się fakt, że Wallace umarł jako bohater i męczennik, a dla Anglików stał się zatwardziałym terrorystą, którego dłonie splamione zostały krwią niewinnych kobiet i dzieci.

Pewnie jak zawsze, prawdą znajduje się gdzieś po środku i musimy pamiętać, że w trakcie szkockich wojen o niepodległość żadna ze stron nie przebierała w środkach. William Wallace był po prostu „dzieckiem swoich czasów”. Na pewno nie był idealny, jak przedstawia wiersze, pieśni ludowe i film Mela Gibsona. Czy Wallace był okrutny? Tak. Był okrutny jak czasy, w których przyszło mu żyć, a w swym okrucieństwie dorównywał tym, przeciw którym walczył.


Literatura:

Lynch Michael, The Oxford Companion to Scottish history, Oxford 2001

Brown Chris, William Wallace. The True Story of Braveheart, Stroud 2005.

źródła:

almanach.historyczny.org – William Wallace

histmag.org – William Wallace – bohater Szkotów, popkultury

Przypisy:

[1]. John D. Carrick – „Życie Sir Williama Wallace’a z Elderslie” („Life of Sir William Wallace of Elderslie”)

[2]. Joseph Bain ,Kronika”Calendar” , s 191.

[3],[4]. Kronika Waltera z Guisborough, tłum. H. Rothwell, Camden Society, (1957), s. 304.

[5]. List Filipa Pięknego do papieża z prośbą o wsparcie dla Williama Wallace’a

[6]. Patrick Fraser Tytler. Lives of Scottish Worthies, 1831, s. 279

Reklamy

One thought on “710 lat temu stracono Williama Wallace’a

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s