Dodaj komentarz

Człowiek, który przeżył Hiroszimę i Nagasaki

Yamaguczi

Czasem ludzie znajdują w złym miejscu i o złym czasie. Przekonał się o tym Japończyk Tsutomu Yamaguchi, który miał jednocześnie pecha i niebywałe szczęście. Był jedynym człowiekiem, który przeżył dwa ataki bomby atomowej dokonane przez Stany Zjednoczone, najpierw na Hiroszimę 6 sierpnia 1945 r., a potem 3 dni później na Nagasaki. Dożył 92 lat.

Tsutomu Yamaguchi urodził się 16 marca 1916 r. w Nagasaki. Przyszedł na świat w zamożnej japońskiej rodzinie z tradycjami. Zainteresowanie statkami narastało w nim już od najmłodszych lat. Z pewnością niemały wpływ miał na niego dziadek, armator trzech statków pływających z zaopatrzeniem po Morzu Wschodniochińskim i Pacyfiku. Chwalony przez nauczycieli za ogromną wiedzę o żegludze, nie rozstawał się z ołówkiem i kartką, szkicując coraz to bardziej skomplikowane modele statków. Ta umiejętność przyda mu się w dorosłym życiu. Zostanie uznanym konstruktorem statków i to w jednej z najbardziej prestiżowych firm świata. Zanim jednak to nastąpi zdąży się nacierpieć.

Pierwszą traumę przeżył już w wieku 8 lat, kiedy zginęła jego matka, Sugi. Kobieta nigdy nie pozbierała się po śmierci starszego brata Tsutomu, który urodził się martwy. Ponadto wieczne konflikty i spory z rodziną męża sprawiały, że miała głęboką depresję. Pewnego dnia nie wytrzymała, popełniła samobójstwo. Młody Yamaguchi przeżył szok. O tym jak bardzo dotknęło go nagłe odejście matki, świadczy fakt, że jeszcze przed dziesiątym rokiem życia zaczęły mu siwieć włosy.

Później nie było łatwiej. W latach 30. XX wieku zbankrutowała firma jego ojca. Musiał więc sam zacząć się utrzymywać. W 1934 r. po skończeniu szkoły postanowił ubiegać się o posadę w firmie Mitsubishi Heavy Industries (w Zakładach Produkcyjnych Statków), gdzie otrzymał stanowisko rysownika w dziale projektowania statków. W końcu szczęście się do niego uśmiechnęło. Niespełna trzy lata później został awansowany na stanowisko inżyniera i przeniesiony do innego działu. W takiej właśnie sytuacji zastała go II wojna światowa. Kiedy w 1941 r. Japończycy zaatakowali amerykańską bazę w Pearl Harbour, przeczuwał, że nie wróży to niczego dobrego.

Tsumotu Yamaguchi - pracował w  koncernie Mitsubishi

Tsumotu Yamaguchi – pracował w koncernie Mitsubishi, fot. Pinterest

Mimo wojny nie zrezygnował z życia rodzinnego. W 1943 r. ożenił się z cztery lata młodszą od siebie Hisako, a rok później urodził im się syn. I znowu los nie oszczędził mu cierpienia. Na wskutek przeziębienia chłopiec zmarł. Młodzi małżonkowie bardzo przeżyli tę tragedię. Szybko jednak zaczęli starać się o kolejne dziecko. Na początku 1945 r. urodził im się drugi syn, Katsutoshi.

W dniu feralnego nalotu 6 sierpnia 1945 roku o godzinie 8:16 na Hiroszimę dokonanego przez Amerykanów, Yamaguchi był tam akurat na trzymiesięcznym wyjeździe służbowym. Towarzyszyło mu dwóch młodych pracowników Sato Kuniyoshi i Iwanaga Akira, którzy dopiero przyuczali się do zawodu. Rankiem 5 sierpnia 1945 r. wszyscy trzej wsiadali właśnie do autobusu jadącego w kierunku stoczni, gdy Tsutomu przypomniał sobie o dokumentach, których zapomniał zabrać ze sobą. Podopiecznym kazał jechać do pracy a sam wrócił do hotelu.

Wracając w stronę fabryki, jeszcze nie wiedział, że znajdzie się niespełna 3 km od epicentrum wybuchu. Wybuchu, który pochłonie życie ponad 80 tys. istnień i na zawsze odmieni bieg historii. We wspomnieniach „Przywrócone życie – prawdziwe świadectwo dwukrotnej ofiary bomby atomowej” spisanych w latach osiemdziesiątych , niestety nigdy nie wydanych w Polsce, napisał:

„Spojrzałem w górę i zobaczyłem wysoko na niebie coś na kształt dwóch białych spadochronów powolnie lecących w dół. Całe niebo rozbłysło białym oślepiającym światłem. Usłyszałem przerażający odgłos wybuchu gdzieś w powietrzu, które zaczęło przybierać kształt nieskończenie wielkiej, pęczniejącej białej kuli. W pewnym momencie jakaś siła zdmuchnęła mnie z miejsca, w którym stałem. Zdmuchiwała też wszystko, co napotkała na swojej drodze – budynki, drzewa, samochody, tramwaje”

Yamaguchi był mocno zraniony, ale jakimś cudem przeżył. Poparzenia twarzy, głowy i dużej części tułowia były bardzo poważne. W wyniku wybuchu miał uszkodzony słuch i problemy ze wzrokiem. Pierwszą noc po amerykańskim ataku spędził w schronie przeciwlotniczym, jednak już następnego dnia uparł się, żeby wracać do rodzinnego miasta Nagasaki. Nie wiedział czy jego żona i półroczny synek są bezpieczni. Z całkowicie zabandażowaną głową wsiadł do najbliższego pociągu i wrócił do domu.

Hiroszima 6 sierpnia 1945 r. tuż po ataku

Hiroszima 6 sierpnia 1945 r. tuż po ataku, fot. Pinterest

Kiedy dotarł na miejsce był w centrum zainteresowania wszystkich znajomych i sąsiadów. Wszyscy pytali go o to, co się stało w Hiroszimie? Jeszcze nie wiedziano, że bomba zrzucona przez Amerykanów zabiła 30 proc. populacji miasta, a większość tych, którzy przeżyli skazała na śmierć w wyniku promieniowania. Po niespełna jednym dniu odpoczynku, postanowił natychmiast udać się do swojego przełożonego i zdać relację z tego co zaszło. Wówczas nieznane były jeszcze losy podopiecznych Yamaguchiego, dlatego wszyscy mieli nadzieję, że może im też się udało. Co ciekawe szef cudem ocalonego Tsutomu nie za bardzo wierzył w jego wyjaśnienia. Nie mógł dopuścić myśli, że Amerykanie posunęliby się do mordowania niewinnych ludzi. Kiedy toczyła się dyskusja, 9 sierpnia 1945 r. o godz. 11.02 na Nagasaki spadła druga bomba atomowa.

Nagasaki 9 sierpnia 1945 r. tuż po wybuchu

Nagasaki 9 sierpnia 1945 r. tuż po wybuchu

Yamaguchi wielokrotnie podkreślał, że odnosił wrażenie jakiegoś koszmarnego déja vu. Zaczął zastanawiać się, czy aby śmierć za nim nie podąża? Z upływem lat myśli na temat przewrotności losu wzmagały się. Trudno się zresztą dziwić. Ile różnych czynników zadecydowało o tym, że jeden człowiek znalazł się akurat w tych dwóch miejscach katastrofalnej rzeczywistości? Przeżył, choć 70 tys. mieszkańców nie miało tyle szczęścia. Co ciekawe, druga bomba atomowa miała zostać zrzucona na miasto Kokura, jednak złe warunki atmosferyczne uniemożliwiły bombardowania. Nawet w Nagasaki bomba spadła 3 km od miejsca zaplanowanego celu. Po drugim ataku nie miał tylu obrażeń na ciele jak po bombie w Hiroszimie, jednak obydwa ataki odcisnęły na nim swe piętno na zdrowiu. Do końca życia męczył się z obniżoną odpornością. Byle przeziębienie przeradzało się często w zapalenie płuc. Ciągle miał zawroty głowy, zaczęły wypadać mu włosy.

mapa hiroszima i nagasaki

Mapa dwa ataki na Hiroszimę i Nagasaki w sierpniu 1945 roku, źródło: wikimedia commons

Sześć dni po zniszczeniu Nagasaki, Japonia skapitulowała. Mitsubishi, jako jeden z największych krajowych koncernów był na skraju zapaści. Nastąpiły masowe zwolnienia, a wśród osób, które musiały pożegnać się z pracą znalazł się także Yamaguchi. Przez kolejne 7 lat pracował w szkole jako nauczyciel języka angielskiego, po czym wrócił do dawnego zajęcia. Mitsubishi odzyskała dawną pozycję i firma z powrotem zaczęła przyjmować specjalistów, z którymi niegdyś musiała się rozstać. Nasz bohater przepracował tam aż do emerytury. Został nawet szefem związków zawodowych stoczni.

Z czasem ogłuchł na jedno ucho. Wycięto mu woreczek żółciowy. Największy szok przeżył jednak w 2005 r., za sprawą ukochanego syna Katsutoshiego, który w wieku 60 lat zmarł na chorobę popromienną. Trzy lata później na raka nerki i wątroby odeszła jego żona. Przez większą część życia żył skromnie, dopiero na emeryturze zabrał się pisanie pamiętnika, a artykuł w norweskiej prasie zapoczątkował ogromne zainteresowanie jego osobą. Yamaguchi często udzielał się w organizacjach pozarządowych, został bowiem aktywnym krzewicielem likwidacji broni atomowej. Napisał nawet do prezydenta Obamy o wprowadzenie zakazu broni nuklearnej. Jeździł z wykładami po kraju. W 2006 r. stał się bohaterem filmu dokumentalnego „Niju Hibaku” (Dwa razy Zbombardowany), który zaprezentowano podczas specjalnego pokazu na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Tsumotu Yamaguchi

Tsutomu Yamaguchi, fot. Getty Images

W 2009 r. przyznał publicznie, że i on zmaga się z nowotworem żołądka. Zmarł 4 stycznia 2010 roku w wieku 92 lat. Jeszcze przed śmiercią w szpitalu odwiedził go reżyser James Cameron i pisarz Charles Pellegrino. Chodziło podobno o nakręcenie filmu o losach japońskiego inżyniera. Nic więcej jednak na ten temat nie wiadomo. Już po śmierci Tsutomu stał się bohaterem filmu dokumentalnego „Podwójny Hibaku – testament Tsutomu Yamaguchi dla świata” w reżyserii Hidateka Inazuka. Światowa premiera odbyła się w sierpniu 2010 r. i zbiegła z 65. rocznicą obchodów upamiętniających tragedię Hiroszimy i Nagasaki. Nakładem nowojorskiego wydawnictwa wydano nawet zbiór jego prywatnych wierszy, pisanych przez całe dorosłe życie („And the River Flowed as a Raft of Corpses: The Poetry of Yamaguchi Tsutomu, Survivor of both Hiroshima and Nagasaki”).

Tsutomu Yamaguchi jako jedyny został oficjalnie uznany za podwójnego hibakusha, czyli osobę, która przeżyła bombardowanie zarówno Hiroszimy jak i Nagasaki. Bardzo prawdopodobne jednak, że takich osób było więcej. Co ciekawe, status podwójnego hibakusha, Tsutomu otrzymał dopiero w 2009 r. Wcześniej nie ubiegał się o ten tytuł. W momencie choroby nie miał jednak pieniędzy na leczenie, a oficjalny status przyznawał dotacje na leczenie ofiar bomb atomowych.

Nieco bliżej wypada przedstawić jeszcze samą kwestię tego czym jest rejestr hibakusha? Jest to wykaz osób będących ofiarą ataku atomowego na Hiroszimę lub Nagasaki. W języku japońskim słowo „hibakusha” oznacza „ludzi dotkniętych eksplozją”. W sierpniu 2011 r. znajdowało się w nim ponad 430 tys. nazwisk (Hiroszima – 275 tys., Nagasaki – 155 tys.). Rejestr ten powstał z inicjatywy japońskiej organizacji Nihon Hidankyo w 1956 r. i sprowadza się do zabiegania przez jej przedstawicieli o rządowe dotacje na leczenie poszkodowanych, co odbywa się bez większych przeszkód. Hibakusha są otoczeni opieką i otrzymują comiesięczny zasiłek.

Aby zostać uznanym za hibakusha należy spełniać jeden z czterech warunków: w momencie wybuchu bomby przebywać w promieniu kilku kilometrów od hipocentrów, w ciągu kilku tygodni od wybuchu bomby znajdować się w promieniu 2 kilometrów od hipocentrów, znaleźć się w strefie opadu promieniotwórczego lub być dzieckiem matki, spełniającej jeden z powyższych warunków. W chwili obecnej funkcjonują lokalne i światowe sieci hibakusha, zrzeszające ludzi poszkodowanych przez atom.

Autor: Jacek Czubacki


Literatura:

Chad Diehl, Tsutomu Yamaguchi, „And the River Flowed as a Raft of Corpses: The Poetry of Yamaguchi Tsutomu, Survivor of Both Hiroshima and Nagasaki”, New York: Excogitating over Coffee Pub., 2010.

Źródła:

„2 atomy jedno życie” – artykuł Marcelin8 Leśniczak, który ukazał się w magazynie Focus.

War History Online

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: