Jak nasi przodkowie dawniej przechowywali żywność

Spiżarnia, źródło: sucha.podlasie.pl

W dzisiejszych czasach wszędzie znajdziemy lodówki w domach, sklepach, na stacjach benzynowych, nawet w kioskach. Trudno sobie wyobrazić kuchnię, w której nie ma lodówki.  Przechowuje się w niej szybko psującą żywność oraz schłodzone napoje, zwłaszcza w upalne w dni. W dawniejszych czasach nasi przodkowie nie mieli lodówek. Jakie naturalne sposoby stosowali nasi przodkowie do przechowywania żywności? Zapraszam do lektury! 🙂

W tradycyjnym gospodarstwie domowym istotnym problemem był przechowywanie produktów spożywczych i gotowych wyrobów. Umieszczano je  z reguły w komorze, w zamożniejszych chałupach w spiżarni, w różnego rodzaju piwnicach, w lodowniach, a  niekiedy również na strychu.

W komorze – niewielkim pomieszczeniu sąsiadującym najczęściej z czarną izba (pełniącą funkcję kuchni), gromadzono większość zapasów nie wymagających przechowywania w niskiej temperaturze zwłaszcza ziarno, zioła, przyprawy, czosnek, cebulę, rośliny strączkowe, a także uwędzoną kiełbasę, słoninę, sadło. Do przechowywania zboża służyły drewniane sąsieki, bób i fasolę trzymano w drewnianych faskach i miarkach, mięso, sadło i wędliny zawieszano pod pułapem by chronić je przed gryzoniami. Nabiał umieszczano na półkach. Tu też stały różnego rodzaju faski i beczułki z przykrywą służące do przechowywania bryndzy, beczki na kiszoną kapustę, pojemniki na masło, flaszki, słoje itp.

Piwnica.jpg

Piwnica z 1942 r. w Woli Stanisławowskiej – fot. Danuta Grzegorczyk 2011 r.

Były też wolnostojące piwnice zwane też ziemiankami, częściowo wbudowane w stok, nakryte drewnianą szopą. Zapewniały one stała temperaturę przechowywania na poziomie kilku stopni. Przednia ściana murowana była z kamienia lub w późniejszych czasach z cegły, wejście sytuowano od strony północnej. Część wkopaną w stok obmurowywano wewnątrz kamieniami. Z reguły podłogę stanowiło klepisko, wysypane czystym piaskiem i ewentualnie zielskiem.

Z kolei w piwnicach przechowywano gromadzone na zimę: ziemniaki, rzepę, brukiew, jarzyny, a latem wstawiano tam także garnki z mlekiem chroniąc je przed skiśnięciem. Piwnice usytuowane pod domami zdarzały się rzadko i najczęściej ograniczały się do niewielkiego pomieszczenia, gdzie przechowywano niewielką ilość produktów potrzebnych na bieżąco do przyrządzania potraw. Na strychu jak i w komorze przechowywano przede wszystkim wianki cebuli, czosnku, zioła by schły na przewiewie, a także połcie słoniny, sadła, kiełbasy, gdzie wędziły się powoli w wydobywającym się z czarnej izby dymie.

Największe problemy stwarzało przechowywanie mięsa i jego przetworów. Do konserwowania świeżego mięsa na krótki okres używano pokrzyw, zawijając mięso wraz z nimi w lniana szmatkę. Do tego celu służył także ocet, którym szmatkę nasączano. Wędliny wędzono na wspomnianym już strychu, albo w specjalnych wędzarniach budowanych koło domu. Przetopiony tłuszcz zwierzęcy przechowywano w glinianych lub kamionkowych garnkach, olej roślinny w glinianych, a potem w szklanych flaszach.

Solenie

Solenie mięsa, fot: durszlak.pl

Na dłuższy okres stosowano zasolenie. Po prostu zasypywano solą mięso i ryby, słonina, biały ser, warzywa korzeniowe, szczaw, koper fasola strączkowa, grzyby, a nawet zioła. Przed spożyciem należało takie mięso wcześniej wymoczyć, aby usunąć nadmiaru soli. Stąd wzięły się rozs-oły czyli rosoły, ponieważ zasolenie powoduje, przy stężeniu soli ok. 15% – 25%, że większość drobnoustrojów zostaje unieszkodliwiona. Istnieje też inna technika solenia zalewanie wodą z solą tzw. solanką. Ta jest metoda jest niezwykle bardzo prosta i można ją zastosować w domu. Solić można przesypując rozdrobnione warzywa lub w całości zwykłą białą solą kuchenną lub również w całości zalewać solanką, która musiała pokryć produkt. Mięso nacierano ziołami i solą.

Dawnym sposobem chronienia produktów przed wysoką temperaturą było umieszczanie ich w korycie potoku i w studni. Używano do tego celu drewnianych wiader, do których wstawiano garnek z mlekiem, śmietaną, mięso, a następnie tak zabezpieczone spuszczano do studni zawieszając nad lustrem wody lub ustawiano w potoku obłożone kamieniami i przykryte pokrywą obciążoną kamieniem.

Suszenie żywności na poddaszu, źródło; ekogazeta.pl

Jagody i owoce przerabiano na marmolady i suszono. Marmoladę przygotowano z owoców czarnego bzu, jarzębiny, z brusznic i żurawin. Brusznice i jarzębinę przechowywano też w drewnianych faskach lub kamionkowych garnkach zalane wodą. Owoce – gruszki, śliwy i jabłka suszono, te ostatnie umieszczano też w wypełnionych sianem koszykach, by tak zabezpieczone powoli dojrzewały.

Kiszono kapustę, czerwone buraki (z ziołami, czosnkiem, solą), marchewkę no i oczywiście ogórki też konserwowano. Wykorzystywano do tego drewnianą beczkę lub kamienne albo szklane naczynie. Dawniej kiszono też liście i łodygi barszczu zwyczajnego (Heracleum sphondylium). Zalewano je ciepłą wodą i kwaszono  kilka dni. Zachodziła równocześnie fermentacja mlekowa (jak w kiszonej kapuście), a częściowo alkoholowa.

barszczburaki 1

Buraki przed ksizeniem, Fot. sniezkagotuje.blogspot.

Grzyby suszono i kiszono. Do suszenia przygotowywano „wianki” grzybów, które umieszczano na słońcu, ale także pod pułapem w czarnej izbie, a niekiedy w wędzarni. Ususzone przechowywano w komorze. Z kolei gotowe potrawy przechowywano w piecu chlebowym, co miało tę zaletę, że zachowywały one długo ciepło. W ten sposób przygotowywano np. jedzenie na cały następny dzień w czasie pilnych prac polowych, sianokosów, żniw, wykopów ziemniaków, by nie tracić czasu na gotowanie.

lodownia.jpg

Lodownia, źródło: sucha.podlasie.pl

Inne miejsce, gdzie przechowywano żywność były lodownie. Budowano je w cieniu drzew, wkopując się w pagórek. Czasem wykorzystywano do tego naturalnie istniejące groty. Ściany murowano lub budowano je z dwóch warstw desek drewnianych, a między deskami uszczelniano ją słomą. Na dnie lodowni układano kratę, a na niej lód, który czasem topił się , następnie wsiąkał w ziemię. Lodownie dodatkowo uszczelniano mchem i darnią, dostać się do pomieszczenia, należało przejść przez dwie pary drzwi, by żywność nie miała bezpośredniego kontaktu z zewnętrzną temperaturą. Z reguły drzwi były umiejscowione po stronie północnej. Po zapasy wybierano się zaraz po zmierzchu lub tuż przed wschodem słońca. Na ten pomysł wpadli już Wikingowie, ponieważ ostry nordycki klimat sprzyjał mrożeniu. Budowali oni swoje lodówki we własnym domu, w wykopanym głębokim dole. Na dnie także układali lód, a całość zabezpieczali podobnie deskami i mchem

Lodownie napełniało się napełniano zimą, zwożąc ogromne ilości śniegu i lodu. A następnie roztapiano je wrzątkiem, by ponownie zmarły i stworzyły jednolitą bryłę. W ten sposób lód jest jeszcze bardziej trwały. Całość także należało dokładnie uszczelnić dużą ilością soli. Taka ówczesna lodówka świetnie spełniał swoją rolę.  Nawet w okresie lata produkty wciąż zachowywały świeżość, a nasi pradziadkowie mogli nawet spożywać lody, podobne do tych co dzisiaj, ale zdrowsze i to bez konserwantów.


Literatura:

Jan Bystroń: Dzieje obyczajów w dawnej Polsce. Warszawa: Księgarnia Trzaski, Everta i Michalskiego, 1932.

Kazimierz Hartleb: Kultura Polski od zarania dziejów po dni ostatnie, wydawnictwo: ANTYK 2010

Gerard Labuda: Słowiańszczyzna starożytna i wszesnośredniowieczna. Poznańskie Towarzystow Przyjaciół Nauk, 2003

Źródła: ekogazeta.com.pl, sp2.stryszawa.iap.pl

Autor: Jacek Czubacki

Advertisements

3 thoughts on “Jak nasi przodkowie dawniej przechowywali żywność

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s