DIAMENTOWA DORIS – postrach jubilerów

Doris Payne w 1965 roku, podczas jednego z aresztowań.

Była piękna, zawsze świetnie ubrana, używała wdzięku oraz słynnej południowej ogłady by oczarować sprzedawców biżuterii. Podczas swojej 60-letniej kariery złodziejki Doris Payne ukradła biżuterię wartą 20 mln dolarów, wydające całą sumę co do centa. Jednak historia Doris nie wskazywała na początku na to, że zostanie jedną z najsłynniejszych złodziejek wszech czasów.

Doris Payne przyszła na świat 10 października 1930 roku w Slab Fork w Zachodniej Virginii. Była najmłodszym spośród szóstki dzieci górnika i szwaczki.  Dzieciństwo tej pół Afroamerykanki, pół Turczynki przypadło na okres ostrej segregacji rasowej. Mała Doris szybko się nauczyła, że kolorowi mają odrębne dzielnice, szkoły, kościoły i kawiarnie, a nawet krany z wodą pitną.  Swój talent złodziejki odkryła Doris przez czysty przypadek.

Pewnego razu załatwiając sprawunki, o które poprosiła ją mama, Doris zajrzała do swojego ulubionego sklepu z zegarkami w dzielnych „białych”. Od czasu kiedy rodzice obiecali jej kupno wymarzonego prezentu pod warunkiem uzyskania przez nią dobrych wyników w nauce, dziewczynka była nie tylko częstym gościem tego miejsca, ale i ulubioną klientką pana Benjamina – właściciela sklepu.

Więc kiedy mama obiecała jej zegarek za dobre stopnie w szkole, szybko pobiegła do jubilera, żeby któryś wybrać. Jak zawsze uprzejmy i szarmancki pan Benjamin chętnie pokazywał jej błyskotki. Kiedy przymierzała kolejny zegarek do sklepu wszedł biały klient. Sprzedawca, nie chciał by ktoś go widział jak brata się z czarnymi za sympatyzującego z czarnymi, czym prędzej wygonił Doris z lokalu. Po chwili zorientował się, że na nadgarstku małej został zegarek. Wprawdzie pan Benjamin odzyskał przypadkowo zrabowany łup, ale z całą pewnością nie wiedział, że to wydarzenie stanowić będzie życiową inspirację dla Payne. Od tego czasu Doris szlifowała swój złodziejski warsztat.

Na początku chciała w ten sposób pomóc bitej przez ojca matce. Potem – uciec od biedy, duchoty małej mieściny i pięciorga starszego rodzeństwa. W wieku 22 lat złapała autobus do Pittsburgha. Wkrótce po przybyciu jej pierwszym „prawdziwym” trofeum był piękny oszlifowany diament warty 22 tys. dol. Dwudziestotrzyletnia Payne weszła w jego posiadanie po wizycie w zakładzie jubilerskim w Greyhound. Łup spieniężyła w lombardzie za 7,5 tys dolarów.

Niebawem poznała pasera Harolda Robert Bronfielda, posiadacza wdzięcznej ksywki „Babe” i rozległych kontaktów w okolicy. „Babe” był przystojny, obyty i choć dużo od niej starszy, imponował mu jej styl. Bo Payne nigdy nie uciekała ze zdobyczą, wymachując rewolwerem. Piękna, świetnie ubrana, używając wdzięku i słynnej południowej ogłady, potrafiła oczarować sprzedawców.

Była przy tym zręczniejsza niż niejeden iluzjonista – tak długo i tak szybko przekładała pokazywane jej pierścionki, że zdezorientowanemu jubilerowi zawsze umykał ten jeden, który lądował w kieszeni. Absolutnie wszystkie rzeczy w życiu ukradła, uśmiechając się zalotnie i patrząc swojej ofierze prosto w oczy. Jednak wkrótce „Babe” zaczął zazdrościć Payne sukcesów i w czasie jednego z niezliczonych aresztowań zdecydował się zeznawać przeciwko niej. Współpraca pomiędzy nimi dobiegła końca.

NA zdjęciu Doris Payne aresztowane w Cleveland w 1965 roku.

Payne postanowiła działać w pojedynkę. Jej ulubionym zajęciem było wertowanie magazynu „Town & Country” z reklamami ekskluzywnych sklepów jubilerskich – po prostu wybierała ten, który wpadł jej w oko, i ze swojej bazy wypadowej w Bradford w Ohio wyruszała na kolejne podboje.

A apetyt rósł w miarę jedzenia. na których mały samolocik przemieszcza się po kropkach w kolejne punkty globu. Doris postanowiła spełnić swe dziecięce marzenie i ruszyć na rabunkowy podbój świata. Okres jej największej świetności przypada na lata 60., 70. i 80.

A to bilans jej najciekawszych skoków: Paryż – 47 tys. dol, Zurych – 70 tys. dol., Tokio – 22 tys. dol., Rzym – 580 tys. dol. Oczywiście zdarzały jej się i pewne wpadki.

Rozochocona sukcesami spróbować swojego kunsztu w Monte Carlo. Gdy po „zakupach” u Cartiera wsiadła do taksówki, zauważyła, że jej nowy nabytek opiewa na dziesięciocyfrową kwotę. Zorientowała się, że tym razem naprawdę przesadziła. Na lotnisku w Nicei przywitała ją policja. Chociaż schowanego pod językiem pierścionka nie udało jej się znaleźć, zadecydowała o tymczasowym areszcie w pięciogwiazdkowym hotelu. Jej pokój był codziennie przeszukiwany, ale sprytna Doris poprosiła o cążki do skórek i wydobyła diament z pierścionka. Wszyła go w szew sukienki, a resztę wyrzuciła do morza. Pierścionka nigdy nie odnaleziono.

Payne wchodziła w drugą dekadę swej działalności, gdy zaczęło deptać jej po piętach Jewelers Security Alliance. Przez lata, gdy była aresztowana, wypuszczana lub uciekała z więzienia, a jak sama twierdzi, nie umie do tylu liczyć, jej kartoteka policyjna spęczniała do sześciu stóp długości. Ogólnie rzecz biorąc spędziła łącznie dwanaście lat w więzieniu m.in. w pięciu różnych stanach. Chociaż trzeba przyznać, że raz udało jej się wyrwać z paszczy lwa – przebywając w federalnym areszcie w Teksasie symulowała chorobę, aby zostać przeniesioną do szpitala. A stamtąd najzwyczajniej w świecie, nie budząc niczyich podejrzeń, wyszła. Nie oknem, nie wykopanym przez siebie tunelem, ale najnormalniej jak się da – drzwiami.

Niestety, tym razem Doris „wpadła” na dobre. W styczniu 2010 roku Payne aresztowano w Costa Mesa w Kalifornii. Tym razem ukradła jednokaratowy diament. Dostała pięć lat, ale z powodu wieku i dobrego sprawowania wypuszczono ją po dwóch i pół, resztę wyroku pozostawiając w dwuletnim zawieszeniu. Obiecała, że już nigdy więcej niczego nie ukradnie. W mocnym postanowieniu wytrzymała zaledwie trzy tygodnie.

W centrum handlowym w Palm Desert ukradła wart 22 500 dol. pierścionek, który jak się okazał zbyt kuszący dla niej. Wyrok skazujący na 2 lata więzienia w tej sprawie zapadł 30 kwietnia 2014 roku. Wyszła po 3 miesiącach. Jednak niedawno znów w tym roku w lipcu, znów miałą skraść pierścionek wart 33 tys. dol. Jednak w tym wypadku nieznalezionych na to dowodów.

Co warte podkreślenia, diamenty nigdy nie były najlepszymi przyjaciółmi „Diamentowej” Doris. Kradła je, bo – jak twierdzi – „To prostsze niż cokolwiek innego na świecie”. Nieraz po wyjściu ze sklepu lądowały w śmietniku: „Chodziło o wyzwanie rzucone rasistowskiej Ameryce”.

W 2013 roku powstał film dokumentalny „Złodziejka diamentów” („The Life and Crimes of Doris Payne”) w reżyserii Kirka Marcolina, opowiadający historię Doris Payne.


źródła: Los Angeles TimesEbony Entertaiment & CultureDaily Maily News

Reklamy

One thought on “DIAMENTOWA DORIS – postrach jubilerów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s