1 komentarz

Ludobójstwo wołyńskie

11 lipca 1943 roku – nastąpiła kulminacja ludobójstwa ludności polskiej na Wołyniu, dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów z UPA, gdzie zginęło kilkanaście tysięcy polaków. Jak wyglądało tło wydarzeń? 

Konflikt polsko-ukraiński nasilał się wraz z zyskiwaniem świadomości narodowej przez ludność obydwu państw w ciągu XIX wieku.Pierwszym poważnym starciem dwóch nacji były walki w latach 1918-1919 m.in. o Małopolskę Wschodnią. Powszechnie funkcjonującym symbolem tych walk jest bohaterska obrona przez polską młodzież Lwowa.

Cały teren, na którym prowadzono walki został podporządkowany II Rzeczypospolitej na mocy kolejnych traktatów i postanowień: upoważnienia mocarstw zachodnich z czerwca 1919 roku, traktatu w St. Germain z września 1919 r., traktatu ryskiego z marca 1921 r. oraz ostatecznej decyzji podjętej podczas Konferencji Ambasadorów z 1923 roku.Wielu Ukraińców nie potrafiło pogodzić się z fiaskiem koncepcji utworzenia niepodległej Ukrainy, którzy postanowili  to uzyskać w dużo brutalniejszych sposób.

W pierwszej połowie lat 20. XX wieku, utworzone Ukraińską Organizację Wojskową (UWO), która była przez cały czas swojego istnienia finansowane, wspierane i kontrolowane przez wywiad niemiecki, a kierownictwo UWO utrzymywało stałe kontakty z niemieckimi oficerami. Wywiadem organizacji kierował Roman Suszko. W celu kontrolowania UWO Niemcy oddelegowali do niej w charakterze kierownika politycznego Riko Jary’ego (oficera wywiadu austriackiego, a potem niemieckiego), który pod pretekstem prowadzenia badań naukowych szpiegował na rzecz Abwehry i zbierał dane o sytuacji w Polsce i jej potencjale zbrojeniowym.

UWO od 1922 roku, w zamian za wsparcie materialne i naiwne obietnice polityczne, przekazywała Niemcom materiały wywiadowcze. W tym samym roku członkowie UWO, zgodnie z porozumieniem ukraińsko-niemieckim, odbywali przeszkolenie w Reischwehrze. Rok później w Monachium powstał specjalny ośrodek szkoleniowy dla Ukraińców.

Pierwszy zamach, za którymi stała organizacja ukraińska UWO miał miejsce we Lwowie 25 września 1921 roku na Józefa Piłsudskiego, ale nie był udany. Od tego momentu aż do 1939 roku następowała powolna kulminacja niechęci, a potem wręcz nienawiści Ukraińców do państwa polskiego, choć przez długi czas nie obejmowała ludności wiejskiej, zwykłych ludzi mieszkających po sąsiedzku z Polakami.

Do znacznego zaostrzenia sytuacji na linii polsko-ukraińskiej przyczyniła się publikacja Dmytro Doncowa „Nacjonalizm:, która ukazała się w 1926 roku. Stanowiła inspiracje ideologiczną ukraińskich nacjonalistów. Zawierała obraz idealnego państwa, jednolitego narodowościowo, rządzonego na zasadach faszystowskich z wodzem na czele. Doncow pisał o stosowaniu „twórczej przemocy” wobec wrogów narodu za których wkrótce uznano Polaków, Żydów, Ormian oraz niezaangażowanych lub wahających się Ukraińców. Nacjonalizm były podstawą przyszłych wydarzeń, narzucając ustrój totalitarny mającemu powstać państwu Ukraińskiemu.

W 1929 roku rozpoczęła działalność Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), dla której dekalog stał się świętością, a państwo z prac Doncowa celem, który należało osiągnąć. Od 1929 roku nasilił się terror, zastraszania i zabójstwa rodaków dążących do porozumienia ze stroną polską.

Polskie władze II RP próbowały temu przeciwdziałać organizując i przeprowadzając akcje pacyfikacyjne od 16 września do 30 listopada 1930 roku, przeciwko akcjom sabotażowym Ukraińskiej Organizacji Wojskowej. Zostały przeprowadzone przez władze administracyjne, policję i wojsko na rozkaz ówczesnego premiera – Józefa Piłsudskiego w 1930 rok Jednak były skierowane faktycznie przeciwko ludności ukraińskiej w Rzeczypospolitej i jej organizacjom społecznym, na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej.

Efektem akcji było doraźne ograniczenie ukraińskich akcji terrorystycznych przeprowadzanych przez OUN, ale także, tak jak zaplanowała OUN, trwałe zantagonizowanie ludności ukraińskiej i państwa polskiego. Akcje OUN były finansowane ze strony wywiadów III Rzeszy i Litwy. W 1934 roku doszło do scalenia UWO z OUN.

Począwszy od września 1939 r., kiedy wschodnie tereny II RP zostały zajęte przez ZSRR, obserwowano wzrost liczby morderstw dokonywanych na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów.

Były to jednak pojedyncze, nieskoordynowane ataki. Istotną rolę w utrzymaniu względnego porządku odgrywała obecność Armii Czerwonej i NKWD, które z jednakową bezwzględnością tępiły wszelkie ruchy narodowościowe, zarówno po polskiej, jak i ukraińskiej stronie.

Sytuacja zmieniła się wraz z wybuchem wojny niemiecko-radzieckiej w czerwcu 1941 r. Błyskawicznie, bo w niespełna dwa tygodnie, wojska III Rzeszy przejęły kontrolę nad byłymi Kresami Wschodnimi. Wielu Ukraińców natomiast powitało Niemców jak wyzwolicieli. Pomni proukraińskiej polityki Niemiec w czasie I wojny światowej, spodziewali się, że i tym razem Berlin będzie im sprzyjał.

Pomylili się. Nowe władze nie widziały w Ukraińcach partnerów, lecz co najwyżej posłusznych realizatorów swojej zbrodniczej strategii. W świetle nazistowskiej ideologii należeli oni bowiem do tej samej kategorii co Polacy, Białorusini, Rosjanie i inni „podludzie” przeznaczeni do niewolniczej pracy. Mimo to szeregi ukraińskich kolaborantów szybko rosły. Na większą niż w pozostałych częściach podbitej Europy skalę miejscowa ludność pomagała hitlerowcom w „oczyszczaniu” terenów z Żydów i innych „niepewnych elementów”. Szacuje się, że do końca 1942 r. zginęło ponad 600 tys. żydowskich mieszkańców Wołynia i Galicji. Siłą sprawczą byli Niemcy, ale znaczny udział w tej zbrodni miały ukraińskie bataliony policyjne. Tworzono także ukraińskie oddziały Waffen SS.

Począwszy od 1942 r., rosło grono Ukraińców rozczarowanych polityką Berlina. Większość zasiliła ukraińską partyzantkę, której trzon stanowiła kilkunastotysięczna Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) nadzorowana przez Stepana Banderę.

UPA od wiosny 1943 roku prowadziła rozpoczęła zbrojne przeciwko ludności polskiej Wołynia, Polesia i Galicji Wschodniej, zmierzające do jej całkowitego usunięcia z tych terenów. Preludium do ludobójstwa nastąpiło już 9 lutego 1943 r., kiedy banderowcy zamordowali 149 polskich mieszkańców kolonii Parośla. UPA atakowała także polską partyzantkę, która organizowała samoobronę polskich wiosek, a także partyzantkę radziecką.

11 lipca 1943 roku – miała miejsca kulminacja rzezi wołyńskiej, nazwana została „krwawą niedzielą”, ponieważ większość ludności polskiej było wtedy w kościołach na mszach.  O świcie sotnie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii zaatakowały 99 polskich wsi i osiedli w trzech powiatach: kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Tego dnia ukraińscy nacjonaliści zamordowali kilka tysięcy Polaków. Ludność była mordowana w sposób brutalnych. W kwietniu 1944 roku kiedy wkroczyła na tereny wschodnie Armia Czerwona i 1. Armia Polska gen. Zygmunta Berlinga, mordy ustały, a polscy żołnierze, którzy większości pochodzili z tych terenów, organizowali obławy na UPA.

Łącznie z rąk ukraińskich nacjonalistów z UPA zginęło co najmniej ponad. 100 tys. Polaków. W odwecie zginęło 2-3 tys. Ukraińców.

Nacjonaliści ukraińscy mordowali także Żydów i Ukraińców nieprzychylnych UPA i pomagających Polakom. Wiele ofiar było też wśród osób z małżeństw mieszanych. Według wyliczeń Siemaszków na Wołyniu podczas w latach 1941–1945 r. z rąk nacjonalistów ukraińskich zginęło: 846/847 Ukraińców, 1210 Żydów, 342 Czechów, 135/136 Rosjan i 70 osób jeszcze innej narodowości. Są to jednak dane dalece niepełne.

Jednak mordy i walka z UPA, nie skończyła się. W powojennej Polsce w latach 1944-1947, UPA walczyła z  regularnymi oddziałami Wojska Polskiego. UPA próbowała blokować przesiedlenia Ukraińców do Związku Radzieckiego w ramach „Operacji Wisła”. UPA niszczyła tory kolejowe, mosty, organizowała zasadzki na oddziały wojskowe prowadzące akcje przesiedleńczą.

Z przyczyn politycznych i cenzury w PRL pomijano rzeź wołyńską ze względu na internacjonalizm, a po przemianach ustrojowych w 1989 roku niewiele zmieniło w tej kwestii. Jakoś w sprawie tej zbrodni nie staramy się ją w pełni wyjaśnić tak jak to było z Katyniem, traktowane. jest jakby te ofiary były „gorsze” od tych w Katyniu. Bo w Katyniu zginęła elita wojskowa, a na Wołyniu zwykli chłopi, kobiety i dzieci Ciągle rozdrapujemy ranę katyńską, a wołyńskiej jakoś nie chcemy zabliźnić. W krajach cywilizowanych zbrodni się nie wartościuję, traktuję się je na równi.

Bierne działania powodują, że dochodzi do fałszowania historii, o czym się można było przekonać 9 kwietnia 2015, kiedy ukraiński parlament przyjął ustawę, które uznał członków UPA za bojowników niepodległość Ukrainy. Ustawa zakłada też karanie wszystkich tych, którzy okazywaliby lekceważenie dla weteranów lub negowali celowość ich walki.

Jeden z czołowych historyków ukraińskich i szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, Wołodomyr Wjatrowycz planuję fałszować historię. Twierdzi, że wydarzenia z 1943 roku były „dziełem dezerterów z Armii Czerwonej”, którzy napadali na polskie wsie. Uważa natomiast, że Polacy dokonywali w tym czasie napadów na ludność ukraińską.

Mimo, że sprawę katyńską wyjaśniliśmy, byliśmy przepraszani dwukrotnie, dostaliśmy setki tomów aktów to tą ranę nadal rozdrapujemy, a w sprawie wołyńskiej jakoś nie chcemy wyjaśnić z powodów politycznych związku z konfliktem na Ukrainie. Takie postępowanie powoduję, że tworzymy kolejne białe plamy w historii oraz nie umożliwiamy zamknięcie pewnej karty historii.


źródła: Ukraina uznaję UPA za bohaterówzbrodnia katyńska a rzeź wołyńska – ofiary równe i równiejsze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: