1 komentarz

Polacy na Haiti

Autorzy zdjeć : Barbara Kaniewska, Światoslaw Wojtkowiak

Dziś z ciekawostek będzie o zapomnianych potomkach polskich legionistów na Haiti. Skąd się tutaj wzięli? Zapraszam do lektury!

Do XIX w. Santo Domingo czyli obecne Haiti, było niegdyś najbogatszą kolonią imperium francuskiego. Na plantacjach czarni niewolnicy uprawiali trzcinę cukrową, kawę, indygo, bawełnę i przyprawy, na których w Europie można było zrobić fortunę. Dla francuskich właścicieli plantacje były żyłą złota, a dla niewolników zaś więzieniem, miejscem katorżniczej pracy i synonimem brutalności.

Kiedy we Francji wybuchła rewolucja 1789 r. a lud upomniał się o władzę, hasła: „Wolność! Równość! Braterstwo!” szybko dotarły na Hispaniolę, rozbudzając wśród niewolników nadzieję na lepszy los. Po Rewolucji Francuskiej, czarnoskóry komendant wyspy gen. Franciszek Toussaint-Louverture ogłosił autonomię kolonii zamorskiej.

Cesarz Napoleon Bonaparte odrzucił propozycję ustanowienia partnerskich stosunków między Francją, a San Domingo i postanowił stłumić bunt organizując ekspedycję karną.

W tym samym czasie pierwszemu konsulowi Bonapartemu kłopot sprawiali – niepotrzebni po pokoju z Austrią i Anglią (1801–1802) – polscy żołnierze. Poczynając od 1797 r., setki oficerów ochotników oraz tysiące pańszczyźnianych galicyjskich chłopów wziętych w austriackie „kamasze”, a potem do francuskiej niewoli, służyło Francji w Legionach Polskich we Włoszech i w Legii Naddunajskiej.

Po wojnie stłoczono ich we włoskich garnizonach, gdzie mieli czekać na dalsze decyzje. W słonecznej Italii szeregi stopniały o jedną trzecią (do 10,6 tys.) – oficerowie odchodzili ze służby, szeregowi dezerterowali. Rozczarowani swym losem Polacy szemrali, policja donosiła o oficerskich kontaktach z włoską antyfrancuską opozycją.

Rozwiązaniem „problemu” zdawało się wysłanie Polaków na San Domingo (Haiti) do zdławienia powstania afrykańskich niewolników. Wśród nich się Polacy z Legii Naddunajskiej, którym przewodzić miał Władysław Jabłonowski. Płynęli na Haiti z nadzieją na niepodległość, marząc o przygodach i bogactwie. Potem przeklinali swoją naiwność. Sam Jabłonowski wkrótce po wylądowaniu na Hispanioli zachorował na żółtą febrę i po kilku tygodniach zmarł.

Bitwa na San Domingo, obraz January Suchodolski

Wkrótce wybuchło krwawe powstanie ludności kolonii (Czarnych i Mulatów) przeciw Francji. W latach 1802-1803 zostały wysłane na Haiti dwie polskie półbrygady legionowe w celu jego stłumienia. Pod koniec 1803 roku żyła już tylko 1/5 legionistów. Większość z nich nie zginęła wskutek walk, lecz z powodu epidemii żółtej febry. 17 maja 1802 roku wysłano drugą ekspedycję karną w sile 9 tys. ludzi. W jej skład weszła III polska półbrygada z Livorno licząca 2570 Polaków, niechętnych tej wyprawie.

Zresztą brutalna walka, choroby, trudny teren i nieprzyjazne warunki klimatyczne sprawiły, że Francuzi i Polacy padali jak muchy. Legioniści byli wstrząśnięci okrucieństwem kolonizatorów. Po pierwszych miesiącach od przybycia legionistów na wyspę, ludność miejscowa, w tym powstańcy, szybko nauczyli się odróżniać Polaków od Francuzów.

Przyczyną tego było okazywane i wyrażane przez polskich żołnierzy współczucie i zrozumienie dla losu czarnoskórej ludności, niechęć w stosunku do brutalnego traktowania ich przez Francuzów. Polacy zaczęli dostrzegać, że większa wspólnota idei łączy ich z haitańskimi powstańcami, którzy przecież walczyli o swoją niepodległość.

Autorzy zdjeć : Barbara Kaniewska, Światoslaw Wojtkowiak

Jean-Jacques Dessalines (1758 -1806) – pierwszy prezydent Haiti

Według legendy część polskich żołnierzy, mając w pamięci starania własnego kraju o odzyskanie wolności, przeszła na stronę czarnych niewolników.

Haitańczycy do tej pory z wdzięcznością wspominają polskich żołnierzy, którzy odmówili wykonania bezwzględnego rozkazu generała Rochemeau, który zażądał wymordowania kilkuset bezbronnych czarnych jeńców.

Legioniści mieli stanąć po stronie Haitańczyków i już do końca walczyć z nimi ramię w ramię przeciwko francuskim kolonizatorom. Powstania zakończyło się zwycięstwem Haitańczyków.

Na San Domingo nie udało się przywrócić niewolnictwa. Zwycięstwo kosztowało życie 80 tys. powstańców, a zginęło ponad 4 tys. Polaków.

Z tysiąca ocalonych, około 400 zdecydowało się zostać na wyspie i dali początek haitańskiej Polonii. Generał Poinsot, twierdził, że przy życiu pozostało 16 oficerów i 200 polskich żołnierzy. Szymon Askenazy pisał o 30 oficerach i 300 żołnierzach. Obywatelstwo haitańskie nadał im pierwszy Prezydent Republiki Haiti, generał Jean-Jacques Dessalines.

Polacy wżenili się w haitańską społeczność i osiedli w kilku miejscowościach, które do dziś zwane są wioskami polskimi. W ten sposób powstała polska społeczność na Haiti, z czasem coraz bardziej zapomniana, nie tylko przez Polskę, ale także przez rząd haitański. Powoli zanikała znajomość języka polskiego, na rzecz francuskiego, a potem kreolskiego haitańskiego.

Autorzy zdjeć : Barbara Kaniewska, Światoslaw Wojtkowiak

Do tej pory na Haiti mieszkają potomkowie polskich legionistów. Jedną z największych polskich wiosek jest Cazales, położona ok. 45 km na północny wschód o Port-au-Prince. Jednak ciężko tam dojechać, ponieważ dwa lata temu huragan zerwał most. Pamiątkami po legionistach są Polskie nazwiska na nagrobkach. W czasie pielgrzymki na Haiti w 1983 r., dzieci z Cazales witały papieża Jana Pawła II tradycyjnymi polskimi piosenkami.

Wszyscy mieszkańcy Cazales są uważani za Polaków – nie tylko ci o jaśniejszej karnacji czy niebieskich oczach. Społeczność nie posiada żadnych książek, dokumentów, czy zdjęć z przeszłości. Nie przetrwały nawet bardziej znaczące opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Autorzy zdjeć : Barbara Kaniewska, Światoslaw Wojtkowiak

W szczątkowych formach dochowały się niektóre zwyczaje, np. taniec nazywany polką, czy też zaplatanie warkoczy na słowiański sposób, nieznany na Karaibach (wiele dziewcząt ma jasne włosy). Nie wiedzą nic o Polsce, nie znają polskich słów, ale sami mówią o sobie: „Jesteśmy Polakami” i to napawa ich dumą.


źródła: polska-haiti.org – strona fundacja Polska-Haiti, flickr.com – tutaj można obejrzeć więcej zdjeć

Literatura: 

Riccardo Orizio, Zaginione białe plemiona, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec, 2009, ss.153-213

One comment on “Polacy na Haiti

  1. Piekna choc smutna historia o wspanialych wspolczujacych ludziach ktorzy staneli po stronie dobra i honoru .Dlaczego o tym sie nie uczy w szkolach mlodych ludzi ???

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: