Dzień Zwycięstwa 9 maja

W tym roku przypada okrągła 70. rocznica zakończenia II wojny światowej. Niestety nie ma w tym roku polskich żołnierzy na defiladzie w Moskwie, a Sejm uchylił ostatnio 24 kwietnia Dzień Zwycięstwa, który był obchodzony 9 maja, a w jego miejsce wprowadził Narodowy Dzień Zwycięstwa 8 maja.

Ponadto polscy politycy i historycy wymazują z pamięci szlak bojowy 1. i 2. Armii Wojska Polskiego, która walczyła u boku Armii Czerwonej. Jest to fałszowanie historii i próba napisania jej jej na nowo.

Zapomina się, że ci żołnierze, którzy walczyli na wschodzie rekrutowali z Polaków, którzy wcześniej byli represjonowani i wywiezieni przez władze radziecki z Kresów Wschodnich w głąb w ZSRR w latach 1940-41. Do tego wojska wstępowali też później partyzanci Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich, Armii Ludowej, a nawet co niektórzy przedwojenni oficerowie.

Zapomina się o udziale rodzimych wojsk, które wraz z ZSRR wyzwalała kraj spod niemieckiej. Nie usłyszeliśmy nic o zdobyciu Berlina przez polskich żołnierzy, ani biało-czerwonych flagach, które wisiały nad gruzami stolicy III Rzeszy.

W końcowej fazie wojny na froncie wschodnim Wojsko Polskie liczyło ponad 380 tys. żołnierzy. Zapomina się też o stratach polskich żołnierzy na szlaku bojowym w latach 1943-45 od Lenino do Berlina: 17,5 tys tysiące poległych, 10 tys. zaginionych i 40 tys. rannych. A na ziemiach polskich poległo około 600 tys. żołnierzy Armii Czerwonej.

Czy się komuś podoba czy nie to radzieccy i polscy żołnierze wyzwolili kraj spod trwającej prawie sześć lat okupacji. Realia kończącej się wojny były bezlitosne. Nie mogło być innej powojennej Polski jaka powstała.

Była państwem z własnym bankiem, walutą, wojskiem, administracją. Była uznawana przez cały cywilizowany świat oraz członkiem ONZ .

Po wojnie odbudowywano kraj z morza ruin. Powstawały nowe fabryki, utworzono nowe uczelnie, umożliwiono młodzieży wiejskiej, na masową skalę, dostęp do edukacji i kultury. Mówiono po polsku, śpiewano Mazurka Dąbrowskiego. Dla wielu ludzi nastąpił awans społeczny. Zlikwidowano analfabetyzm, który był bolączka II RP. Ludzie chcieli pracować i żyć, cieszyć się, że to już koniec.

Na defiladzie zwycięstwa w Moskwie nie zabrakło Wojska Polskiego, które przyczyniło się do rozgromienia nazistowskich Niemiec. Był to jednocześnie ukłon ze strony ZSRR dla powstałego z ruin państwa. A co zrobili nasi zachodni sojusznicy z żołnierzami polskich, którzy walczyli u ich boku?

Na paradę w Londynie nie zaproszono żołnierzy 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka ani żołnierzy 2. Korpusu Polskiego, gen. Władysława Andersa. W tym samym Londynie, gdzie polscy lotnicy walczyli w Bitwie o Anglię, walnie przyczyniając się w jej zwycięstwa.

O nich Winston Churchill natychmiast zapomniał. Za to na paradę zaproszono reprezentacje wojska z Fidżi. Niewielka liczba z nich wróciła do kraju około 70 tys, a wielu co pozostało musiało radzić sobie, pracując jako barmani, dozorcy czy tapicerzy.

Niezależnie od przekonań i poglądów krew polskich żołnierzy przelana na frontach II wojny światowej jest warta tyle samo niezależnie od tego, czy szli ze Wschodu, czy z Zachodu. Pamięć o polskich żołnierzach walczących na wschodzie, choć dziś sponiewierana, nie może uleć zapomnieniu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s